Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Gwinea Bissau. Informacje praktyczne.Relacja z podróży.

Gwinea Bissau- informacje praktyczne.

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Wizy: o wizie do Gwinei Bissau napisałem w Gambii. Można w stolicy Bissau zdobyć wizę w Ambasadach Republiki Gwinei i Senegalu, oraz kilku innych państw w Ambasadzie Francji . Dotyczy to: Burkina Faso, Nigru,Togo oraz Wybrzeża Kości Słoniowej. Wszystkie znajdują się w centrum.  Ja musiałem tu zdobyć wizę do Gwinei  Konakry. I miałem z tym problem gdyż trafiłem w poniedziałek na święto narodowe i ambasada nie pracowała. W ostatnim dniu pobytu od rana był to mój jedyny obowiązek. Ambasada Gwinei Konakry znajduje się  na ulicy Rue 12, i czynna jest w godzinach od 8,30-15. Potrzebne jest zdjęcie i pieniądze. Koszt  15.000 CFA za wizę 15 dniową. Normalnie zgłaszasz się rano a wizę otrzymujesz po południu.

Jezyk: Na skutek kolonialnej przeszłości obowiązuje oficjalnie  język portugalski, ale używa go nikły procent populacji. Drugim językiem możliwym do porozumienia się na ulicy jest  francuski , chyba że ktoś zna afrykańskie: fula i mandinka. Najpopularniejszym jest jednak język pidżynowy-  kriol. Słowo „pidżyn”- to wymowa po chińsku angielskiego słowa  „business”. Kriol powstał z adaptacji języka portugalskiego, do miejscowych zasad gramatyki i wymowy. Nie sądź, że znając portugalski zrozumiesz kriol.

Walutą jest frank Zachodnioafrykańskiej Unii Gospodarczej i  Walutowej (CFA), który obowiązuje łącznie w 8 okolicznych krajach). Na mojej trasie są to: Senegal, Gwinea Bissau i Wybrzeże Kości Słoniowej. Kurs wymiany 1 EUR= 600-650 CFA, a wymienić najlepiej, już u „koników” na granicach wcześniejszych. Można i w Bissau, ale nie ma zbyt wielu miejsc do wymiany. Nie widziałem bankomatów. Najkorzystniej wymieniać EURO.

Hotele . Gwinea Bissau nie jest popularnym miejscem dla podróżujących. Hotele w Bissau są nie liczne i na średnim poziomie (jak na Afrykę), a najtańsze ceny w mieście od ok. 15.000 CFA/pokój. Ja śpię w Aparthotel Ta-Mar w pobliżu fortu i portu (15.000 CFA z WC w korytarzu). Istnieje także Misja Katolicka, która podobno przyjmuje gości (leży w samym centrum-była zamknięta w sobotę).

Transport pozamiejski odjeżdża ze skraju miasta od strony lotniska(mini busy i busz taxi). Odjeżdżają kiedy się napełnią pasażerami, lub jeżeli … akurat taka jest wola kierowcy. Nie warto wymieniać który jest lepszy, gdyż nie wiem co wybierzesz, gdy będziesz miał nieograniczoną czasem perspektywę, czekania na kolejny… Do hotelu i po mieście wygodnym transportem są taxi, w których obowiązują ceny od 1000- 3000 CFA (3000 za godzinę jazdy). Na lotnisko kursują minibusy (aeroporto). Drogi takie sobie z licznymi dziurami, ale w drodze od strony Senegalu nie ma już przepraw promowych (są nowe mosty). W mieście większość ulic nie jest utwardzona. Istnieją różnego rodzaju łódki kursujące na wyspy Archipelagu Bijagos. Nie ma rozkładu jazdy, trzeba zasięgać języka na miejscu.

Zdrowie, czas wyjazdu i zagrożenia. W Gwinei Bissau występuje zagrożenie malarią (w tym mózgową) przez cały rok. Jest ten kraj również terenem endemicznym dla całego szeregu bardzo groźnych chorób tropikalnych. Od ich wymieniania cierpnie mi skóra (sprawdź sam, czy np. nie ma akurat epidemii czegoś… i zabezpiecz się przed wyjazdem). Ja ten temat, podobnie jak bardzo wielu turystów, lekceważyłem sobie, ale  po zachorowaniu przez małżonkę na malarię, traktuję bardzo poważnie. Piszę o tej chorobie tutaj: Malaria. Możesz również poczytać u kolegi podróżnika: Malaria w Afryce. Służba zdrowia jest słabo rozwinięta, więc nie przyjeżdżaj tutaj z dolegliwościami , oraz miej własną dobrze zaopatrzoną apteczkę. W aptece szukałem  środków medycznych antymalarycznych. Były tylko jakieś nieznane mi tabletki ( z chininą). Brak środków przeciwko moskitom (właśnie wyszły!). Klimat podrównikowy wilgotny, a na wybrzeżu  z wieloma terenami podmokłymi-bagiennymi, i skomplikowaną poszarpaną linią brzegową. Najlepszym czasem wyjazdu jest początek pory suchej, która przypada  od listopada do maja.  Zagrożenia są podobne jak w całej Afryce. To państwo dodatkowo jest nękane przez  gwałtowne zamachy stanu. Warto sprawdzić sytuację przed wyjazdem, np. na stronie naszego MSZ. Występuje zagrożenie kradzieży i napadów z bronią w ręku. Gwinea Bissau jest jednym z najbiedniejszych państw świata, i jest jedną z dróg przerzutu południowo amerykańskich  narkotyków do Europy. Nie brzmi to wszystko zbyt ciekawie.

Relacja z podróży (styczeń 2014)

Pierwotnie z uwagi na obecną opinię o tym kraju, zamierzałem przylecieć samolotem, ale linie lotnicze go odwołały. Spotkani turyści w Gambii zapewniali mnie o braku problemów, w czasie ich wizyt w tym kraju. Postanowiłem ją jednak zwiedzić i  wjechałem droga lądową od strony Zinguinchor w Senegalu Płd. Na centralnym placu autobusowym w Zinguinchor bez problemu wsiadłem do busz taxi, którym był stary Peugot, z siedzeniami także w części bagażowej.  Dostałem niezłe miejsce nr 2- drugi rząd przy drzwiach. Numer jak się okazało przydzielają w kolejności zgłaszania się (nr 1 jest przy kierowcy). Cena za 4 godzinną  jazdę przez ok. 150 km, to 4000 CFA+ 1000 za plecak (łącznie 6,5 EUR- samolot był za ponad 600zł). Liczne policyjne kontrole drogowe po wcześniejszej jeździe z Gambii , już mnie tak nie denerwowały (aż 5 zanim wyjechaliśmy z miasta). Przejściem granicznym były sznurki  z „farfoclami- typu kawałki folii”, w poprzek drogi i budka z czegoś na poboczu. Kontrola jest pobieżna i szybko dojeżdżamy do opłotków Bissau. Po drodze spodziewałem się przeprawy promowej- ale już obecnie jedzie się nad szerokimi jęzorami zatok morskich, po nowych, dużych łukowatych mostach (opłaty wnosił tylko kierowca za samochód). Koniec jazdy nastąpił na przedmieściu 430 tysięcznej stolicy Bissau. Tu przesiadam się do miejskiej taxi i szukam hotelu. Dzięki kierowcy znajduję Hotelik Ta-Mar w centrum miasta w pobliżu portu. Wiedziałem z innej relacji, że tutaj można trafić także do hotelu typu „na godziny”… Ja mam normalny. Rzucam plecak i idę na spacer po centrum miasta. Najbliższy jest stary XVII wieczny portugalski fort, ale zwiedzenie jest niemożliwe, gdyż jest obecnie terenem wojskowym. Uprzedzono mnie o zakazie fotografowania obiektów rządowych, a zwłaszcza wojskowych. Port, choć nazwa brzmi dumnie, jest jednym bardzo podniszczonym pirsem, zawalonym śmieciami i… sam sobie wyobraź co może wyłazić z góry śmieci i jakichś pojazdów, konstrukcji…? Obok przy brzegu zatopione przegnite łodzie, a przed nimi kilka jeszcze sprawnych z obsługą  niechętną fotografowaniu. Zwykły uśmiech i pogawędka spowodowała przyjazny nastrój. Pewnie zastanawiali się: co za „białas” się im przygląda, i po co. Na zdjęciach pokazuję jeden z posterunków kontroli na drodze, oraz port.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

W Bissau mimo tego że jest dużym miastem, tak prawdę powiedziawszy, nie ma czego zwiedzać. Obszedłem centrum miasta w 3 godziny. Kilkanaście odnowionych po ostatnich starciach zbrojnych budynków rządowych . Od początku wieku starcia zbrojne i zamachy stanu, lub ich próby, miały miejsce w latach: 2003, 2004, 2009 i 2012. Na zdjęciach: plac z Pałacem Prezydenckim , oraz plac z Centrum Kulturalnym.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Ulice miasta  i drogi , z wyjątkiem kilku głównych, znajdują  w stanie jak na kolejnych fotografiach.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Można zwiedzić Muzeum Narodowe, znajdujące się na tyłach Uniwersytetu. Niezbyt ciekawe, a wstęp 500-2000 CFA (w zależności od targowania się).Centrum Bissau to też Katedra i ładne budynki kolonialne, zwłaszcza w rejonie przyległym do portu w jego okolicy.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Poniedziałek, mój drugi dzień pobytu, okazał się jednym ze świąt  państwowych, więc musiałem niestety przesunąć mój zamiar zdobycia wizy do Gwinei Konakry. Ambasada świętowała wraz gospodarzami. W godzinach przedpołudniowych odbywały się różne przemarsze, grup młodzieży i oficjeli po ulicach centrum Bissau. Na jednym ze zdjęć pokazuję idące w tym pochodzie władze kraju. Na drugim jest stoisko z różnej wielkości pojemnikami gospodarczymi, wykonanymi z… tykw (owoc podobny do dyni, który po wysuszeniu posiada twardą skorupę). Nie sądziłem, że tykwy dorastają do tak dużych rozmiarów. Niektóre połówki  były wielkości sporych mis.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Ostatnim  zwiedzonym miejscem był rozległy bazar miejski Marcado de Baridim. Miałem ochotę kilka ciekawych miejsc i zwyczajów sfotografować, jednak nie uzyskałem zgody gospodarzy. Pod tym względem mieszkańcy są raczej… konserwatywni, lub wprost oczekują zapłaty za fotkę. Miejsc do zjedzenia, poza kilkoma restauracjami w centrum nie ma zbyt wiele, chyba że będzie się jadło z jadłodajni typu: dwa, trzy garnki stojące na ziemi, w których przeważnie kobieta oferuje różne mięsiwa lub warzywa. Wszystko zwykle wkłada jak leci, do przekrojonego wzdłuż kawałka dużej bagietki. Nie jestem „brzydliwy”, lecz przy obecnych tu, praktycznie wszelkich zagrożeniach chorobowych tzw „ brudnych rak”, nie skusiłem się na nie. Najczęściej oglądane stacje benzynowe mają postać butelkową. Postanowiłem z zaskoczenia zrobić zdjęcie takiej garkuchni i jednocześnie benzynowej stacji butelkowej. Gospodyni jednak widząc aparat, w ostatniej chwili „dała nogę”. Masz tę fotkę niżej, wraz z mapką dotychczasowej trasy.

www.wedrowkizpawlem.pl

Bissau

W dzień wylotu jednak zdobywam wizę Gwinei Konakry i odlatuję przez Dakar do tego kraju.

Następną relacją jest Gwinea Konakry.

Przejście do poprzedniej relacji: Senegal Płd.

Przejście na początek trasy: Gambia.