Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Gwinea, informacje praktyczne, relacja z podróży.

Gwinea (Konakry)– informacje praktyczne.

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Wizy: o wizie do Republiki Gwinei (Konakry) napisałem w Gwinei Bissau. Można w stolicy Konakry  zdobyć wizy w Ambasadach chyba wszystkich okolicznych państw Afryki Zachodniej (patrz przewodnik LP, nie wymieniam gdyż jest ich wiele).  Ambasady w większości znajdują się daleko poza centrum miasta. To duże państwo i wszyscy mają tu swoje ambasady.  Ja musiałem w Konakry zdobyć wizę do Liberii. I miałem z tym problem, gdyż adres Ambasady Liberii uległ zmianie, i wszystkie  posiadane informacje były nieaktualne (łącznie z przewodnikiem Lonely planet oraz relacjami innych podróżników). Jeździłem od adresu do adresu, aż w rejonie rezydencji ambasadorów policjanci podali mojemu taksówkarzowi  adres właściwy. Obecnie Liberia posiada nowy budynek swojej ambasady w dzielnicy Commune de Ratoma, rute Ambasada liberia, która odchodzi w bok od Drogi T2 Kiwe Center Emetteur. Zgłosiłem się po 9-j rano. Potrzebne są dwa  zdjęcia  i pieniądze. Koszt  100 USD za wizę jednokrotną, ważną 3 miesiące (krótszych nie mieli-lub nie chcieli wydać). Czas oczekiwania 3 dni, a jeżeli chcesz od ręki, (po 3-ch godzinach w moim przypadku), biorą dodatkową opłatę 50 USD. W południe odebrałem wizę.

Jezyk:  francuski, oraz trzy afrykańskie plemienne. Znajomość angielskiego jest sporadyczna, i na poziomie kilkunastu słów, choć nie miałem większych problemów z dogadaniem się.

Walutą jest frank gwinejski (GNF).Kurs wymiany u prywatnych osób z kalkulatorami w ręku: 1 EUR= 9100-9450 GNF. 1 USD =ok.7000 GNF. Można wymienić również CFA. Najkorzystniej wymieniać EURO.  Wymieniaczy takich spotkałem od razu na lotnisku (za płotem), oraz przy bankach wymieniających pieniądze. Bankomat jest również na lotnisku w pobliżu parkingu taksówek.

Hotele w Konakry są nie liczne, i nie miałem szczęścia znaleźć w centrum hotelu w dolnej skali cenowej. Najbardziej popularnym tanim miejscem noclegowym w samym centrum miasta, czyli dzielnicy Kaloum jest Misja Katolicka-( Mission Catholigue). Próbowałem zarezerwować wcześniej, ale mi nie odpowiedzieli (może dlatego że pisałem po angielsku). Tańsze miejsca noclegowe w pobliżu nie istnieją. Hotel w którym nocowałem, nie jest wart polecenia z uwagi na cenę. Może szukaj w innych częściach miasta (np. w pobliżu lotniska).

Transport pozamiejski w stronę Sierra Leone odjeżdża z trzech miejsc: w pobliżu  lotniska z Bambetu (mini busy i busz taxi), z Medina, oraz  z przed Ambasady Sierra Leone. Po wejściu na taki plac ze środkami transportu, wystarczy powiedzieć  gdzie chce się jechać, a zaprowadzą sami do właściwego pojazdu, który jedzie pierwszy w kolejce. Ja odjechałem z Bambetu, o 8-j rano za 115.000 GNF (12,3 EUR, czas ok. 6-7 godzin, ok. 315 km). Odjeżdżają kiedy się napełnią pasażerami, lub jeżeli … akurat taka jest wola kierowcy. Nie wiem który pojazd jest lepszy, gdyż nie wiem co wybierzesz, gdy będziesz miał nieograniczoną czasem perspektywę, czekania na kolejny… Do hotelu i po mieście wygodnym transportem są taxi z dosiadką (żółte lub prywatne różne), w których obowiązują ceny od 1000- 5000 GNF, oraz zwyczaj, że z koło kierowcy siedzi 1-2, a z tyłu do 4-ch pasażerów. Prywatnie tylko dla Ciebie, to samo będzie kosztować do 50.000 GNF. Z lotniska kursują taxi lotniskowe- do centrum Kaloum za 80.000-100.000 GNF). Możesz wyjść na drogę przed lotnisko, i jechać tymi z dosiadką.

Zdrowie, czas wyjazdu, zagrożenia, i inne… W Gwinei  występuje wysokie zagrożenie malarią (w tym mózgową) przez cały rok. Jest ten kraj, podobnie jak inne okoliczne, również terenem  występowania dla całego szeregu  groźnych chorób tropikalnych. Od ich wymieniania cierpnie mi skóra (sprawdź sam, czy np. nie ma akurat epidemii czegoś (np. cholery… i zabezpiecz się przed wyjazdem). Ja ten temat, podobnie jak bardzo wielu turystów, lekceważyłem sobie, ale  po zachorowaniu przez małżonkę na malarię, traktuję bardzo poważnie. Piszę o tej chorobie tutaj: Malaria. Możesz również poczytać u kolegi podróżnika: Malaria w Afryce. Gwinea jest dużym państwem, niewiele mniejszym od Polski, o zróżnicowanym ukształtowaniu. Klimat podrównikowy wilgotny, a na wybrzeżu  również z terenami podmokłymi-bagiennymi. Najlepszym czasem wyjazdu jest pierwsza połowa pory suchej, która jako taka przypada  od listopada do maja.  Zagrożenia są podobne jak w całej Afryce. To państwo ma czasami problemy polityczne wewnętrzne. Warto sprawdzić sytuację przed wyjazdem, np. na stronie naszego MSZ. Występuje zagrożenie drobnymi kradzieżami. Gwinea należy do państw bezpieczniejszych w tym rejonie, ale uprzedzono mnie aby nie poruszać się po zmroku w dzielnicach poza centrum Konakry. Innym zagrożeniem dla turysty w tym kraju,  jest bezwzględny zakaz fotografowania obiektów militarnych (wojskowe, policyjne, …), w tym Pałacu Prezydenckiego, i chyba w ogóle budynków urzędowych, czy meczetu, bez specjalnego zezwolenia. Można stracić  aparat, lub znaczną kwotę dla urzędowych „łapówkarzy”, którzy wprost polują na takie okazje do zarobku. Przewodnik tylko Lonely Planet, np. Afryka Zachodnia… Jedzenie,  jak wszędzie w okolicznych krajach: bagietka z czymś i omlet na śniadanie, a później ryż, lub makaron z sosem…

Relacja z podróży.

Z uwagi na dość dużą odległość, byle jakie drogi i konieczność jazdy z Bissau do Konakry prawie przez półtorej doby, postanowiłem ją pokonać samolotem. Leci się z Bissau przez Dakar. Moje linie Senegal Air zrobiły mi jednak „kuku”, gdyż odwołały lot z Dakaru do Konakry, oczywiście nie informując o tym. Dowiedziałem się w Dakarze, że mam 20 godzinny czas oczekiwania na kolejny lot!!!  Inny podróżny czekający ze mną w podobnej sprawie, skomentował to: człowieku nie wiesz? To jest Afryka!!! Zaproponowali hotel, ale co z tego kiedy wyszło na to, że w tym samym czasie co po lądzie jestem w Konakry. Może wygodniej, ale znacznie drożej. Trudno, jestem w Konakry, wymieniam pieniążki „u konika” na lotnisku, i jadę taxi do hotelu w centrum. Konakry to ponad 2 milionowa rozległa afrykańska metropolia, stolica dużego państwa, która rozłożyła się na dużym półwyspie. Mieszkam w Kaolum, w części centralnej miasta, która znajduje się na końcu półwyspu. Znajdują się w nim również główne obiekty administracji państwowej. Odłożyłem zwiedzanie na druga połowę dnia, gdyż z rana szukałem Ambasady Liberii, w której w południe otrzymałem wizę wjazdową do tego kraju. Niestety była to najdroższa wiza  na całej mojej obecnej trasie (napisałem o tym wyżej), ale za to już ostatnia. Wracam do centrum i je zwiedzam, i cóż… mam napisać? Tu jest bardzo niewiele do zwiedzania, a jeżeli już chcesz to zobaczyć, to „broń Cię Panie Boże” wyciągnąć aparat fotograficzny, czy kamerę lub aparat telefoniczny, aby zrobić niewinną fotkę. Czeka cały tabun zakazywaczy fotografowania w mundurach, żeby mieć okazję do interwencji,  i… łapówki,  lub konfiskaty tego urządzenia do robienia fotek. Niewiele lepiej jest z robieniem zdjęć ludziom. Z uwagi na to, że większość populacji wyznaje islam, zawsze pytaj o zgodę przed wykonaniem zdjęcia. Ludzie niechętnie się zgadzają, chyba, że najpierw się zagada i nawiąże kontakt, wtedy jesteś kolegą i możesz prawie wszystko. Wielokrotnie siadałem na ławce  w przyulicznych knajpkach, a obchodząc miałem nagrany materiał filmowy, czy fotografie okolicy. Zwiedziłem katedrę katolicką i meczet ( z zewnątrz). Najbardziej zeźlił mnie zakaz foto wewnątrz bardzo małego Muzeum Narodowego (wstęp 20.000 GNF, 2 salki, 20 minut zwiedzania). Konakry posiada kilka nietypowych pomników: np. piłkarza bez nazwy tylko z piłką, czy słonia … z piłką, czy antylop. Te ostatnie masz niżej. Na końcu półwyspu znajduje się bardzo egzotyczny port rybacki (patrz drugie zdjęcie). Nawiasem mówiąc piłka nożna jest popularnym sportem w Konakry.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

W tym porcie toczy się cale życie rybaków: łodzie stare i budowa nowych, mieszkania biedoty portowej, patroszenie, sprzedaż połowów, wędzenie, suszenie, mnóstwo sklepików typu bazarowego… Jest przeprawa łodziami do innych części miasta, czy do pobliskich wysepek. Wszystko to niesamowicie inne niż życie miejskie zaraz obok. Noszą  prawie wszystko na głowach, poruszają się zygzakami pomiędzy straganami, innymi ludźmi coś tam robiącymi, czy po prostu pomiędzy kupami śmieci , czy np. rybich wnętrzności. Na załączonych zdjęciach pokazuję suszenie malutkich rybek pomiędzy… sam oceń czego, oraz fryzjera ulicznego. Jedynym jego narzędziem jest grzebień i ostrze żyletki starego typu (bez uchwytu). To ostrze z jednej strony owinięte w papier, przyłożone do grzebienia, jest tym co ścina nadmiar włosów, czy też zarost (do zera).

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Obok fryzjera zrobiłem dwa kolejne zdjęcia, na których są kobiety tańczące w hali sprzedaży ryb w rytm przeraźliwe głośnych afrykańskich rytmów, oraz pozująca mi mama, sprzedawczyni  orzeszków ziemnych z maluszkiem.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Nie sądź przypadkiem, że to duże miasto, to tylko budynki murowane w lepszym czy gorszym stanie technicznym. Na kolejnych fotografiach pokazuję: widok z  jednej z głównych ulic poza centrum, oraz targowisko w tym samym miejscu.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kolejne zdjęcie zrobiłem za zgodą tych młodych mężczyzn, którzy w tym … jak nazwać… ścieku, myli się i prali swoją odzież. Na drugim zdjęciu są sklepiki mięsne, w środku miasta niedaleko lotniska.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kolejne pokazane miejsce przedstawia niezwykle przepełniony plac Bambetu. Z tego placu odjeżdżam w kierunku granicy z Sierra Leone. Moim pojazdem jest tzw: busz taxi, która pojedzie do Freetown, przez ok. 7 godzin. Ten pojazd napełnia się pasażerami w następujący sposób: 2-ch koło kierowcy i po 3-4ch na siedzeniach tylnych. Chcesz więcej miejsca kupujesz dwa bilety. Brak rozkładu jazdy, a odjazd następuje po napełnieniu tego czasami bardzo rozklekotanego pojazdu. Te pojazdy są większe i mniejsze, i przewozi się nimi to co pasażer potrzebuje (oczywiście za ekstra opłatą). Są to różności od paczek wszelkiej wielkości układanych ile się da, czy ludzi … siedzących na nich na górze. Na zdjęciu pierwszym z lewej stoi typowe busz taxi ,a z prawej ci stojący na dachu mężczyźni pakują kolejne… warstwy ładunku. Na drugim zdjęciu masz autora tej relacji w towarzystwie kolegi podróżnika Park Chan-Soo, nauczyciela szkolnego z Korei Południowej. Z tym niezwykle sympatycznym człowiekiem, spotykam się w kolejnych trzech państwach. Za pierwszym razem załatwialiśmy w tej samej ambasadzie swoje wizy. Po prostu nie umawiając się wędrujemy tą samą trasą, i oglądamy  praktycznie te same miejsca. Może niedługo zobaczymy się znowu w Sierra Leone, czy Liberii.

www.wedrowkizpawlem.pl

Gwinea 12

Następnej relacji szukaj w Sierra Leone (kliknij).

Przejście do poprzedniej relacji: Gwinea Bissau.

Przejście na początek trasy: Gambia.