Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Mozambik południowy. Relacja z podróży, część II.

Muzungu w Mozambiku południowym. Relacja z podróży, część II.

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Do części południowej Mozambiku z Beira, już o 4.00 pojechałem autobusem ekspresowym. Z hoteliku wyszedłem przed drugą w nocy. Dyskoteka obok i tłumek piwoszy. Szukając rikszy poszedłem sto metrów dalej na skrzyżowanie, okupowane przez naście ciemnoskórych przedstawicielek najstarszego zawodu.  Natychmiast wzbudzam zainteresowanie, jedyny biały: mzungu, muzungu, jak się masz?… , całe szczęście, że riksza była po minucie. Te panie poza uciechami za pieniądze, na 99 % oferują bezpłatnie HIV/AIDS. Większość korpulentnych, ale było i kilka takich, które niektórzy nazwaliby pewnie „apetycznymi czekoladkami”. Do oddalonej o prawie 750 km Maxixe (czytaj Maszisze) w prowincji Inhambane (czytaj Injamban), jadę przez prawie 750 km, ale ku zaskoczeniu tylko przez 9,5 godziny. Mój expres jechał ze średnią prędkością ponad 80 km/godzinę. Droga niezła z wyjątkiem krótkiego odcinka na granicy prowincji. Za oknem szybko zmieniają się krajobrazy, raczej biednej krainy. Sporadyczne wioseczki, lub tylko pojedyncze chaty. Nie znajdziesz na tej drodze masowych pól uprawnych i scen wiejskich, tak powszechnych w poprzednim Malawi. Miasteczka znajdują się w dużej odległości od siebie, a patrząc na oferowane przy drodze towary do sprzedaży, widzę bardzo prymitywny sposób uprawy ziemi. Jeżeli w ogóle uprawiają ziemię, najczęściej oczyszczają swoje miejsca pod uprawę wypalając je ogniem. Później i tego nie ma, a są tylko towary, świadczące o życiu polegającym na zbieraniu potrzebnych materiałów w buszu: małe kupki drewna opalowego, oraz snopki wysokiej trawy/ odmiany trzciny używanej na dachy chat. Obrazki rolnicze i palmy kokosowe pokazują się dopiero w pobliżu większych miasteczek. W południe jestem już w hoteliku Campismo da Maxixe, w drewnianym domku campingowym nad brzegiem zatoki oceanicznej, oraz widokiem na stolicę prowincji po jej drugiej stronie. Na zdjęciach: jeden z trzech postojów autobusu, oraz mój domek wśród kwitnących drzew.

www.wedrowkizpawlem.pl

02-Mozambik, Campismo da Maxixe

Dzisiaj leje z przerwami, wjechałem w Mozambiku z powrotem do pory deszczowej. Idę po zakupy… do chińskiego supermarketu. Chińczycy są w Afryce dużym partnerem: oferują pomoc gospodarczą, kupują surowce ale i sprzedają swoje wyroby, od tych codziennego użytku po maszyny i autobusy. Zamieszkane przez 106 tysięcy mieszkańców Maxixe, jest ładnym miastem z niewysoką zabudową, i zrobiłem w nim dwudniowy postój odpoczynkowy. Na zdjęciach: centrum miasta, oraz bar piwny na placu centralnym pod okazałym drzewem płomienistym (ogniowym).

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Rankiem o szóstej, po 12 godzinach nie mogłem już spać, więc przypomniałem sobie o praniu i długości mojego zarostu. Znalazłem przy WC betonowe dwa zbiorniki: jeden z pochyłą półką do prania, a drugi do płukania- miejsce pracy ręcznej… pralni hotelowej. Więc białasie do dzieła. Po prawie godzinie mam wszystko na sznurku. Nie do uwierzenia, tydzień do końca wyprawy i… wszystko prawie jak na starcie, oczywiście nie licząc tych kilku sztuk odzieży, którą wcześniej wyrzuciłem. Wokół piękna pogoda, wschodzi słońce po drugiej stronie zatoki, z drzew spadają masowo duże różowo- fioletowe kielichowate kwiaty, przyjemnie ciepło. Przychodzi sprzątaczka i woła po imieniu podobne do orłów duże czarno- białe ptaszyska, które wrzeszczą jakoś tak znajomo: kraa, kraa! Po chwili przychodzi do mnie, wyciąga rękę i po portugalsku chce … na drinka. Za co, za to że mam inny kolor skory, a może uważają każdego białego za ruchomy bank !!!. Patrzę w lustrze na początkowe stadium zarostu bajkowego Rumcajsa … z Żacholeckiego lasu, i choć przywykłem, zrobiłem z tym porządek. Wczoraj po raz pierwszy od początku wyprawy użyłem mojej karty kredytowej i wypłaciłem kilkanaście dolarów. Dzisiaj otrzymałem wiadomość, że mój bank ze względów bezpieczeństwa zablokował mi tę kartę… Nie przyszło im do głowy, że to ja jej używam, i to w dobie sms-ów! W niedzielę miałem okazję być na mszy świętej (dużo młodzieży), a później poszedłem na spacer po mieście zwłaszcza, że zachęcała do tego piękna pogoda. Obszedłem centrum dookoła w kilka godzin. Znalazłem poza okazalszymi budynkami i takie rybaków, wykonane z plecionki palmowej.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Patrząc na najczęstsze czy najbardziej okazałe: budynki, reklamy, pojazdy, itp, dochodzę do wniosku, że najlepiej się mają w tym kraju ci, którzy zajmują się: telefonią komórkową, handlem piwem i napojami, sprzedawcy drzewa oraz… politycy. Na zdjęciu jeden z samochodów przewożących drewno (eksport do Chin), który kierowca wykorzystał również do swoich potrzeb: zakupione po drodze kozy i węgiel drzewny. Drugie zdjęcie pokazuje kwitnące agawy, widok normalny bardziej… gdzieś w Ameryce.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kolejne fotki przedstawiają plażę z rybackim łódkami dłubankami z jednego kloca drewna, oraz typowe przy brzegach Mozambiku małe łodzie z trójkątnymi żaglami (dhows).

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Mój drugi dzień wykorzystałem na kilkugodzinną wycieczkę mini promem do miasta Inhambane. Ta przeprawa trwa tylko jakieś 20 minut i kosztuje równowartość naszego jednego złotego. Można popłynąć łodzią większą (dar Niemców) lub mniejszą. Obie masz na zdjęciach. Wyprzedzając popłynąłem obiema, tylko w drodze powrotnej ta mniejsza się zepsuła, i musieli ją przyholować.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Miasta są widoczne gołym okiem, gdyż znajdują się po przeciwnych stronach zatoki, a ta jest częścią Kanału Mozambickiego, który oddziela Madagaskar od kontynentu.  Można tam się dostać również szosa, tylko że to już odległość 60 kilometrów. Około 70-tysięczne miasto Inhambane jest stolicą prowincji. Znajduje się w nim trochę zabytków z czasów portugalskich, które zajmują instytucje państwowe. Zaraz po przypłynięciu, idąc długim pomostem portowym, rzucają się w oczy okazałe budynki: stary i nowy, rzymskokatolickiej diecezji. Samo miasto jest niewielkie i  dobrym pomysłem było zrobienie do niego wycieczki, a nie zamieszkanie w nim. W centrum znalazłem niewielki bazar z owocami, warzywami oraz ładnymi pamiątkami. Ku mojemu zaskoczeniu spotykam wielu turystów, z których każdy na zapytanie skąd jesteś, podaje nazwę miasta w RPA. Innym zjawiskiem w tym mieście jest raczej słaba oferta towarów w sklepach. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem o to anglojęzycznych Hindusów, prowadzących własny sklep. Z dyplomatycznych odpowiedzi zrozumiałem, że sklep, który pokazuję na drugim zdjęciu, jest … dla policjantów. Na tych półkach, najwięcej było … wolnego miejsca.  Mnie przypomniało to sklepy z lat 80-ch XX wieku w Polsce, kiedy na półkach czasami bywał tylko … ocet, a sklepy dla grup uprzywilejowanych nie były również u nas rzadkością.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Wracam z powrotem do Maxixe z przygodą, o której już napisałem. Zdjęcia niżej pokazują ulicznego szewca, oraz znudzone sprzedawczynie orzeszków ziemnych. Były zdegustowane, gdyż nie kupiłem u nich orzeszków.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Już po szóstej wczesnym rankiem ruszyłem kolejnym autobusowym, prawie 500 kilometrowym skokiem do stolicy Maputo. Wioski i miasteczka Mozambiku, im bliżej do stolicy tym jakby bardziej zadbane, oraz coraz więcej upraw rolnych. Drogi w tym kraju w niezłym stanie, istnieją tylko pomiędzy miastami- stolicami prowincji. Te boczne zaraz za skrzyżowaniem, mają nawierzchnię szutrową i kolor okolicznego gruntu. Tylko 7,5 godziny jazdy prawie w ciągłym opadzie deszczu pomimo wszystko mija szybko, ale z tego ostatnią godzinę jedziemy wolniutko… w korku ulicznym, na trasie dojazdowej do centrum miasta. Znalazłem miejsce w hotelu The Base Backpackers. Deszcz ustał, więc poszedłem zobaczyć miasto od strony wschodniej, szybko jednak wracam, gdyż deszczysko nie chce odpuścić… Za to rankiem prawie pogoda, i rozpoczynam długi spacer od centrum miasta. To niespełna dwu milionowe miasto rozłożyło się wokół portu w głębokiej Zatoce Maputo. Sięga historią do XIX wieku, kiedy rozkwitło po wybudowaniu linii kolejowej, i statki mogły rozładowywać towary bezpośrednio na wagony. Centrum miasta znajduje się wzdłuż zatoki, oraz wybrzeża Kanału Mozambickiego od strony północnej. Jest zwarte, nie ma problemu z nawigacją i trafieniem w kolejne ciekawsze miejsca. Rozpoczynam od Placu Centralnego z okazałym pomnikiem pierwszego prezydenta niepodległego Mozambiku. Wokół niego można popatrzeć z zewnątrz na zabytkowe: budynek władz miasta oraz katedrę. W porcie stoją zacumowane dwa potężne statki wycieczkowe z turystami, więc na ulicach tym razem zatrzęsienie białych twarzy. Na drugim zdjęciu widok na miasto z dzielnicy Katembe, po drugiej strony zatoki.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Najstarszym zabytkiem w Maputo jest portugalski fort (wstęp wolny). Najciekawsze pozostałości po czasach portugalskich są zajęte obecnie przez budynki rządowe. Zobaczyć można okazały budynek stacji kolejowej, przed którą stoi pomnik ofiar I wojny światowej. Sama stacja obecnie niezbyt okazale się prezentowała, gdyż cały fronton spowijały rusztowania prowadzonego remontu. Dla chętnych znajdzie się kilka muzeów.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Ci  którym nie zbrzydną podczas podróży bazary, mogą zobaczyć w Maputo jeszcze kilka. Przede wszystkim warzywno-owocowe i zawsze kilka bazarowych garkuchni-knajpek, które oferują proste dania oraz… alkohole. Serwowane posiłki zawierają najczęściej: ryż lub papkę z kasawy (manioku) i kukurydzy, z dodatkiem warzyw i jakiegoś mięsiwa, ryby. W pobliżu bazarów w sklepikach spotkasz na pewno: duży wybór dodatków fryzjerskich (zwłaszcza włosów), oraz napoje alkoholowe. Najbardziej okazały jest bazar Mercado Municipale w centrum. Po stronie wschodniej miasta istnieje bardzo duży bazar z pamiątkami, miejsce odwiedzane tłumnie przez chyba wszystkich turystów. Inną ciekawostką w Maputo są nazwy ulic. Po zmianie władzy z kolonialnej na… socjalistyczną, dokonano również gruntownej zmiany nazewnictwa. W miejsce historycznych portugalskich, pojawiły się promujące wodzów… z całego świata. Na zdjęciu masz przykład. Spotkałem ulice/aleje: Włodzimierza Lenina, Salwadora Allende, i wielu innych.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Na drugą stronę Zatoki Maputo popłynąłem promem. To tylko kilkanaście minut (za 5 metikali= ok. 0,12 USD), ale warto tam się wybrać, zwłaszcza dla widoku na Maputo. Samo Katembe poza plażami posiada: w porcie promowym kilka łódek, niezwykle błotnistą drogę do promu, pełno knajpek z tanimi napojami wyskokowymi… Prom płynie co godzinę, i tak też z grupką innych turystów zrobiłem. Na zdjęciach z Katembe znajdziesz: prawie pochłoniętą przez piasek plaży starą łajbę, oraz najtańszy w Mozambiku transport publiczny. Przy takim transporcie na pewno: problemem nie jest klimatyzacja, ale po pewnym czasie deska burty wchodzi… nie tam gdzie się chce.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Przygotowując się do zwiedzenia Maputo, naczytałem się ostrzeżeń dotyczących kradzieży, czy wręcz napadów na plaży i pustych uliczkach. Idąc z powrotem do hotelu przyjrzałem się zabezpieczeniom domów mieszkalnych. Prawie wszystkie okna są okratowane. Przed okazalszymi budynkami, a zawsze przed sklepami i instytucjami spotkasz uzbrojonego strażnika, który pełni również obowiązki odźwiernego (portiera). A jeżeli nie ma tych dwóch pierwszych zabezpieczeń, spotkać można takie jak na zdjęciu: prawie zasieki pod napięciem. Braki zaopatrzeniowe można zobaczyć również na straganach bazarowych, gdzie znajdziesz najczęściej tylko podstawowe warzywa i owoce.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kończę nieprzerwaną wędrówkę po drogach czarnego lądu. Jutro odlatuję do Lesotho. Nie jadę dalej drogami ponieważ Republikę Południowej Afryki zwiedzałem już dwukrotnie.

Loty do LesothoKrótkim podsumowaniem tego odcinka wyprawy, niech będzie informacja o ilości przejechanych kilometrów. Od Dar es Salam do Maputo, podróżując przez pięć krajów: koleją i różnej wielkości autobusami, przebyłem ponad 7750 kilometrów. Patrząc tylko na mapę człowiek nie zdaje sobie sprawy, że Afryka jest taka duża! Obok mapka trasy w Mozambiku.

 

 

 

Powrót do informacji praktycznych dotyczących obu części Mozambiku.

Przejście do następnej relacji: Lesotho

Powrót do poprzedniej relacji: Mozambik cz.I

Powrót na początek trasy: Majotta