Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Georgia Płd. i Sandwich Płd.(Zj. Królestwo), relacja : Relacje z podrózy

Georgia Płd. i Sandwich Płd.  Relacja z podróży.

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Zwiedzam ten jeden z najdalszych zakątków świata, w czasie samotnej podróży, w kwietniu 2014 r. To długa wyprawa od Antarktydy przez wyspy Atlantyku Południowego, aż po równik i dalej do Portugalii. Niewielkim holenderskim, polarnym statkiem ekspedycyjnym MV „Plancius”, wypłynąłem z argentyńskiego portu Ushuaia w 41-dniową podróż. Po odwiedzeniu Antarktyki ruszyliśmy na Georgię Południową. Jedyną informacją praktyczną o tym kraju jest to, że można się tu dostać wyłącznie statkiem.

Płynę na Georgię przez kilka dni, na takiej jednej:- jak nazwać?- ogromnej huśtawce, która… , nie zatrzymuje się ani na chwilę, i buja się, i buja i buja. Burty latają po kilka metrów w górę i dół, głowy na zewnątrz nie wystawisz- bo a nóż odleci,  a sporo moich towarzyszy niedoli zużywa torebki na… , i spoczywa w pozycji horyzontalnej. O tym, że dopływamy wiem tylko z mapki na telewizorku pokazującym kurs. Nagle pstryk, i pokazuje się trochę słoneczka, i z chmur wychodzą od dołu strome klify i fiordy. Robi się zwyczajnie ładnie. Gdyby nie brak gór lodowych, można by powiedzieć z powrotem Antarktyda. Wpływamy do Cumberland Bay, w której znajduje się stolica Georgi Płd. i Sandwich Płd.- Grytviken.

Wyspy leżą w pobliżu Antarktyki przy kole podbiegunowym na Południowym Atlantyku. Obecnie mają status terytorium zamorskiego Wielkiej Brytanii. Sandwich Płd. to archipelag kilkunastu skutych lodem wysp, ze średnią temp w ciągu roku 00 C, zamieszkanymi przez… pingwiny i uchatkę południową (podobna do foki). Georgia Południowa natomiast, to jedna większa górzysta, wulkaniczna wyspa, o wymiarach 160 na 30 kilometrów. Wybrzeże jest pocięte głębokimi fiordami, niemal na całej długości skaliste, a w wielu miejscach ciągną się klify. Te góry są wyższe niż nasze Tatry, z najwyższym szczytem Pagnet o wysokości 2935 m… Pogoda jest niewiele lepsza niż na sąsiednim Sandwich…, cały rok zimno, przy średniej temp. 20 C, i dużych opadach śniegu. Woda znajduje się tutaj głównie w postaci pokrywy śnieżno-lodowej. Liczne lodowce w fiordach spływają do oceanu. Nie ma lasów, jedyną roślinnością są mchy i porosty. Powoli przesuwają się skaliste białawe góry i „Plancius” przepływa obok budynków rządowych w King Edward Point, i jest Grytviken. Na zdjęciach wyspa i panorama Grytviken, ze szczytem Pagnet.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Brzmi dumnie, stolica, zamieszkuje ją: w lecie  57, zimą około 52 osóby. Od XIX wieku Grytviken było wielorybniczą bazą morską. Stacje wielorybnicze istniały do połowy XX wieku i zostały porzucone. Poza nielicznymi zachowanymi budynkami, wszystkie pozostałe uległy degradacji i są wielką metalową ruiną, z zakazem wstępu dla ludzi. Swobodnie poruszają się tylko uchatki i lwy morskie. Na ląd przedostajemy się łodziami zodiakami, i idziemy na początku na malutki cmentarz, na którym wychylamy po kieliszku wódki… przy grobie! Już wyjaśniam. Znajduje się tam grób brytyjskiego odkrywcy Shackletona z 1922 r., i w ten sposób przybywający podróżnicy czczą jego pamięć. Na zdjęciach nagrobek i widok na ruiny stacji wielorybniczych.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Przy brzegu sfotografowałem wraki statków, które były niepotrzebne i również je pozostawiono. Na drugim zdjęciu, zakotwiczony na wieczny postój, na brzegu statek „Petrel”, z patrzącym w niebo działkiem harpuna.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Zachowały się w Grytviken tylko nieliczne budynki, które są wykorzystywane, jak: kościołek, czynna poczta, sklepik z pamiątkami, i małe muzeum. Znaczki są jednym ze źródeł dochodu Georgii i Sandwich, poza prawami do połowów w 200 milowej strefie, itd. Na zdjęciach ten kościółek i uchatka przy kościach wieloryba, której w ogóle nie przeszkadzaliśmy przechodząc obok. Jak podszedłem za blisko potrafiły warczeć i pogonić intruza parę kroków.

www.wedrowkizpawlem.plwww.wedrowkizpawlem.pl

Drugą połowę dnia spędzam kilka fiordów dalej w Fortuna Bay. W tej zatoce- dość długim fiordzie, schodzi do wody jeden z lodowców, oraz przebywa potężna kolonia około dziesięciu tysięcy pingwinów królewskich, i mniej liczna kolonia uchatek.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Na całej wyspie faunę reprezentują: uchatki, słonie morskie , oraz ptactwo: pingwiny i albatrosy. Wychodzę znowu za pośrednictwem zodiaka na ląd, i kilka godzin podglądam przede wszystkim „króle”. Są najbardziej reprezentacyjnymi pingwinami, i ciekawią swoimi zwyczajami. Ich największe skupisko znajduje się paręset metrów od brzegu, i aby tam dojść idą pojedynczo, w grupkach, po swoich przedeptanych… drogach, szerokiej ścieżce, które skrzętnie omijamy. Wewnątrz kolonii podglądam ich młodzież, te brązowe milusie stworzonka (zobacz foto).

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Chodzę bardzo wolniutko i filmuję z naprawdę z bliska w głośnym gwarze kolonii. Robię dziesiątki zdjęć. W tej koloni widzę też wiele matek wysiadujących swoje jajko. Jak to się u tych ptaków odbywa? Znoszone jest jedno do dwóch jaj, które „kura” -jak nazwać? -nie wiem, kładzie na swoich szerokich stopach, następnie opuszcza dół ciała aby jajko przykryć. Jak jest zimniej podnosi dodatkowo przód stopy. Nie jest jednak im tak całkiem dobrze, gdyż duże albatrosy tylko czekają na chwilę nieuwagi mamy, i jajko lub malec jest zjadane.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Na kolejnych zdjęciach masz: awanturę pingwina z albatrosem, który jest odganiany od młodych, oraz mamę uchatkę karmiącą malucha. Widać, że to ssaki!

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Po trzech godzinach w koloni wracam na brzeg w stronę zodiaków, gdyż powoli zaczyna się robić wieczór. Idę wzdłuż plaży, co chwilę uskakując przed „pyskującymi” na nas uchatkami. Nie lubią zbyt bliskiej odległości, tych wysokich i tylko… dwunogich. One na swoich czterech płetwach potrafią na lądzie całkiem szybko, przebiec kilka metrów. Na plaży co chwilę: hop, hop, hop… i wyskakują z wody, pojedyncze oraz grupki pingwinów. W drugim miejscu wchodzą…  w towarzystwie uchatek. I znowu kręcę scenki do filmu.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Na końcu już poluję obiektywem na pojedyncze: ptaszki z pomarańczowymi dekolcikami.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Po powrocie na statek czeka nas przykra wiadomość od lekarki okrętowej. Jedna z pasażerek podczas tej huśtawki na morzu, przewróciła się i złamała w kilku miejscach rękę. Statek zbacza z kursu i płynie na najbliższą cywilizowaną wyspę, którą są Falklandy- to ponad trzy dni w jedna stronę. Trzeba operować, a tam jest najbliższe lotnisko. Przerywamy też dalsze zwiedzanie wyspy. Cała wyprawa statkiem wydłuża się o cztery dni. Trzeba przebudować wszystkie bilety. I tu mała dygresja dotycząca mojej podróży. Na Falklandach, kończąc zwiedzanie powiedziałem: byłem tu pierwszy i… ostatni raz. I co? Jestem tam po raz drugi, już po miesiącu! „Nigdy, nie mów nigdy”! Obok mapka wyspy Georgia Południowa.

IMG_0006

Następna relacja będzie z Tristan da Cunha. (kliknij).

Przejście do poprzedniej relacji: Antarktyda

Przejście na początek wyprawy: Falklandy