Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Jordania

Spis treści

Jordania, relacja z podróży

Dodano: 20-06-2017

 

Jordania, relacja z podróży.

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

Jordania przyciąga każdego za sprawą Petry, znajdującej się na liście cudów świata. W odróżnieniu od krajów  regionu pozytywnie zaskakuje i oczarowuje przybysza. Zapach kawy z kardamonem unosi się z kawiarenek i bazarowych zakamarków a serdeczni Jordańczycy z uśmiechem witają turystów. Pomimo krążących stereotypów jest krajem bezpiecznym. Przyleciałem do stolicy Jordanii z Bejrutu i po godzinie znalazłem się w swoim hoteliku w pobliżu antycznego rzymskiego teatru. Spacer po ulicach centrum spowodował, że Amman wydał mi się miastem mało ciekawym.

 

 

Spotkałem się z sympatią mieszkańców na bazarze. Pomaszerowałem na wzgórze cytadeli, zatrzymałem się na noc … i ruszyłem dalej w kierunku Petry.

 

 

Decyduję pojechać do Petry tak zwaną stara drogą królewską przez  Madaba do Wadi Musa / Petry. Zamówiłem wycieczkę, podobno  mają być inni chętni. W końcu, rankiem następnego dnia za trochę drożej niż planowałem, siedzę w taksówce sam. Modyfikuję trasę i zbaczam dodatkowo  w kierunku Morza Martwego. Ale po kolei. Madaba nazywają miastem mozaik i są one głównym motywem pamiątkarskim. Podziwiam najsłynniejszą mozaikę – mapę Palestyny i Dolnego Egiptu, której pierwotne wymiary wynosiły sześć na dwadzieścia pięć metrów. Do czasów obecnych dotrwała w sporo mniejszych rozmiarach. Podziwiać ją można na podłodze w grecko- katolickim kościele świętego Jerzego.

 

 

Kolejnym przystankiem podczas mojej wyprawy była góra Nebo, z której Mojżesz oglądał Ziemię Świętą, do której nie dane mu było wejść ze swym ludem. Według legendy Mojżesz na Mont Nebo zmarł i został pochowany. Z wierzchołka rozciąga się panorama biblijnej Ziemi Obiecanej- doliny rzeki Jordan. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki na górze posadził drzewko oliwne. Wszyscy turyści robią zdjęcia grupowe przy pomniku laski mojżeszowej z eskulapem. Spotkałem w Madaba i później na Górze Nebo, polską wycieczkę z Krakowa do Ziemi Świętej – mają mszę świętą w kościele na górze.

 

 

Skręcamy nad brzeg Morza Martwego nad Morze Martwe-kierowca chce jechać lepszą drogą a i mnie ten pomysł się podoba, bo stwarza okazję na próbę pływania w morzu. Wiedziałem, iż Morze Martwe w lecie przypomina temperaturą wodę w garnku, duża wilgotność i goooorąco. W maju było względnie i musiałem zapłacić za wstęp na plażę hotelową, gdyż chcąc zażyć słonej kąpieli, dobrze jest wybrać miejsce z dostępem do słodkiej wody- w przeciwnym razie sól szybko osadzi się bielą na skórze. Kąpiel polega na pływaniu, mniej więcej … jak korek unoszący  się na wodzie. Po wejściu po solanki, gdy woda mniej więcej sięga piersi, woda pływaka wypiera i kładzie na plecach- cokolwiek by próbował zrobić. W tej pozycji można dryfować do woli- poczytać gazetę… W drodze na południe, zatrzymaliśmy w pobliżu Kanionu Ma’in, gdzie kaskady gorących źródeł wpadają wprost do Morza Martwego. Jest to miejsce dzikie, bez infrastruktury, niemniej dość popularne wśród lokalnych turystów- można próbować zejść po kamieniach do wody i wykąpać się bez konieczności wnoszenia opłat. Z nielicznymi wyjątkami, zajętymi przez wielogwiazdkowe hotele, brzegi Morza Martwego są kamieniste i opadają klifami w dół.

 

 

Jadąc wzdłuż całego jordańskiego  brzegu morskiego, miałem możliwość zboczyć w kierunku antycznego miasta Kerak, lecz zrezygnowałem, po informacji o zamknięciu ruin dla zwiedzających. Za to pojechałem nieco dalej i zboczyłem w kierunku Wadi Musa (koło Petry), jadąc przez labirynt wąskich dróg, urocze doliny i wzgórza Małej Petry. Są prześliczne, beżowo- pomarańczowo- płowe i chciałoby się zatrzymywać na „foto stopy” co kilkaset metrów.

 

 

Normalne wśród wzgórz są niskie, czarne beduińskie namioty. A na pewno wyciągnie się posiadany sprzęt fotograficzny, gdy przez drogę Beduini będą przepędzać stado wielbłądów.

 

 

Kolejne dwie noce spędziłem w Wadi Musa- to miasteczko, z którego wchodzi się do labiryntu kanionu Petry. Spaceruję po Wadi Musa i twierdzę, że tu wszyscy z niej  żyją i „żyłują” klienta ile się da- ceny są kosmiczne, i z roku na rok coraz wyższe. Cały następny dzień spędziłem na wędrówce po Petrze- starożytnej stolicy Nabatejczyków, położonej w niedostępnej skalnej kotlinie. To zhellenizowane plemię arabskie stworzyło tutaj kulturę, której unikalne pomniki architektury: grobowce, świątynie, stele wotywne, ołtarze ofiarne, możemy do dziś podziwiać. Było to miasto sprzed ponad dwóch tysięcy lat, które leżało na szlaku handlowym droga morską z Chin i Indii w kierunku Europy.  Zostały odkryte dla świata w 1812 roku przez szwajcarskiego podróżnika Johanna L. Burckhardta. Petra znajduje się pod patronatem UNESCO, a od 2007 roku jest również na liście siedmiu nowych cudów świata. Wszedłem po szóstej rano, gdyż rozkład cieni każe podziwiać zabytki w różnym oświetleniu. Spaceruję, mieniącym się wszystkimi odcieniami różu, czerwieni i fioletu wąskim wąwozem Siq. Na ścianach wąwozu można podziwiać liczne malowidła i płaskorzeźby.

 

 

Po wyjściu z wąwozu, każdy zrobi zdjęcia: Wielkiemu Skarbcowi, gdzie kręcono jeden z odcinków filmu o przygodach Indiany Jonesa, a zaraz później zatrzyma się przy katakumbach królewskich.

 

 

Dodatkową atrakcją są liczne zabytki z okresu rzymskiego, rozległy amfiteatr rzymski (drugi wiek naszej ery), brama Themenos i miejsce składania ofiar. Doszedłem aż na wzgórze powyżej Ad Deir Monastery (wiek trzeci) z widokiem na dolinę Araba.

 

 

Po zwiedzeniu mistycznej Petry, ruszyłem wcześnie rano minibusem, wraz z ludźmi jadącymi do pracy- na południe, w kierunku doliny Wadi Rum. Ten mikrobus jest również pojazdem, którego użytkownicy chcą zarobić na turystach- doważą nas od razu do tak zwanego ”Szwagra”- czyli znajomego, beduińskiego kierowcy samochodu terenowego. U wejścia do doliny, gdzie kończy bieg wszelaki transport publiczny, znajduje się wioska Rum. Każdy musi coś wynająć, aby ruszyć na pustynię pomiędzy beżowo- rude skały i grząskie piaski pustyni. Wadi Rum jest jedną z piękniejszych scenerii pustynnych, mało rozległą doliną, o stromych skałach i piaszczystym dnie. Podziwia się wspaniałe panoramy pustynne, kaniony, kamienny most. W szczelinie skalnej można znaleźć starożytne napisy a wszędzie, przy atrakcyjnych miejscach restauracyjki- z herbatą w czarnych namiotach. 

 

 

Okazją z innymi turystami dostałem się do Akaby – bardzo sympatycznego kurortu nad Morzem Czerwonym. Oprócz raju zakupowego w niezliczonej ilości sklepach i na bazarze, w Akabie czekają  atrakcje w postaci plaż, rafy koralowej oraz… hałasu  dyskotek. Nad plażami wznoszą się najwyższe w Jordanii, Góry Edom. Dla mnie Akaba była tylko stacją przesiadkową na autobus do Ammanu.

W ostatnim dniu znowu ruszam ze znajomym taksówkarzem na całodzienną wycieczkę, tym razem w drugą stronę- na północ, aż po granicę z Syrią i Izraelem. Chcę zobaczyć ruiny starożytnych miast i pustynnych fortec. Pierwszym z nich był Ajlun, Zamek Arabów, wybudowany przeciw krzyżowcom w dwunastym wieku przez siostrzeńca Saladyna, na murach rozpoczętych przez krzyżowców. Zamek kontrolował szlaki komunikacyjne a z jego szczytu wysyłano sygnały świetlne aż po Kair.

             Zachwyciły mnie ruiny antycznego miasta Gerasa (współczesny Jerash), założonego około czwartego wieku przed naszą erą- prawdopodobnie przez Aleksandra Wielkiego. Istniało do połowy wieku ósmego, do czasu  zniszczenia przez potężne trzęsienie ziemi. Mimo tego, nawet w obecnych czasach zadziwia bogactwem zachowanych budowli, od fantastycznej bramy wjazdowej , przez teatr , świątynie, owalne forum, pięknie zachowane kolumnady, po świątynię patronki miasta Artemizy. Miasto jest wielkie i na pewno dla fotografów miejscem, w którym chciałoby się pobyć dłużej.

 

 

Jadę dalej i dalej w kierunku granicy z Izraelem i Syrią. Jadąc bocznymi dróżkami, dotarłem do rzadko zwiedzanych przez turystów ruin antycznego Pella. Miejsce takie sobie i sądzę, niewarte zbaczania z głównej drogi. Najdalej na południe w Jordanii wysunięte są ruiny starożytnej Gadary (Umm Quays). Gadara to biblijne miejsce, opisane w ewangeliach w historii o opętanym z Gerazy / Gadary. Jezus wygnał z niego diabła, po którego uwolnieniu stado świń utonęło w jeziorze Genezaret (w domyśle przemiana diabła w stado świń). Opowiedziano mi legendę z tym związaną, która tłumaczy,

– dlaczego muzułmanie nie jedzą wieprzowiny?

– Uważają je za plugawe zwierzę- muzułmanie nazywają Jezusa w swojej religii prorokiem.

 

 

Po godzinnym zwiedzaniu, zatrzymałem się na wzgórzu na punkcie widokowym, z którego widać panoramę Wzgórz Golan oraz punkt styku granic Syrii, Jordanii i terytoriów okupowanych przez Izrael.  Tydzień temu będąc w Libanie, usłyszałem o nalotach izraelskich właśnie na nie. Z lewej strony wyraźnie widoczne jest Jezioro Tyberiadzkie, (Jezioro Galilejskie, Genezaret) Wracam z powrotem przez zatłoczony Irbid- był dla mnie ostatnim przystankiem w Haszymidzkim Królestwie Jordanii. Samo miasto nie przedstawia się nazbyt okazale i nie zawiera ekstra perełek, wartych dłuższego postoju. Na koniec jeszcze o Jordańczykach: mieszkają w kraju drogim i przyjaznym dla turystów, są zwykle bardzo przyjacielscy i serdeczni, oraz bardzo dbają o bezpieczeństwo. Nie rozpisywałem się, gdyż nie chcę powielać licznych przewodników. Na mapce pokazałem trasę zwiedzania.

 

 

Niżej znajdziesz informacje praktyczne i organizacyjne.

 

Przejście do poprzedniej relacji: Liban

 

 

 

Jordania, informacje praktyczne.

Dodano: 20-06-2017

 

Jordania, informacje praktyczne  (na maj 2017).

 

Informacje ogólne: Jordania jest niepodległym państwem w południowo- zachodniej Azji, na Bliskim Wschodzie. Dawna kolonia brytyjska. Wywalczyła niepodległość w 1946 roku. Jest krajem o powierzchni około jednej czwartej Polski (89 764  km2) i zamieszkuje go niespełna sześć i pół miliona mieszkańców. Graniczy z Syrią, Izraelem, Zachodnim Brzegiem Jordanu, Irakiem i Arabią Saudyjską. Powierzchnia w większości wyżynna. Różnica czasowa: plus 2 godziny do czasu naszego, tzn. gdy u nas jest np.  12.00, to w Jordanii jest 14.00 (13.00-czas letni).

Kiedy jechać? Jordania posiada zróżnicowany klimat. Musimy mieć na uwadze, że główny wpływ na klimat danego regionu ma jego wysokość nad poziomem morza. Można jechać przez cały rok, ale chyba najlepiej w maju-czerwcu oraz październiku i listopadzie.

Wiza: Obywatele polscy otrzymują wizy na granicy za opłatą 40 JOD. Ja swoją otrzymałem bez problemów i wypełniania dokumentów na lotnisku w Ammanie- podałem paszport i pieniądze…, które wcześniej wymieniłem. Widziałem też czytniki kart płatniczych.

Wizy do krajów sąsiadujących- nie wiem, nie sprawdzałem.

Język urzędowy: arabski. Po angielsku zawsze kogoś znalazłem.

Waluta: obowiązuje dinar jordański (JOD). Przelicznik jest zróżnicowany a najbardziej niekorzystny na lotnisku (niski kurs i dodatkowo kilka procent opłat dodatkowych). W mieście w kantorach zwykle wymieniano: 1 USD= 0,70 JOD, 1 EUR= 0,74 JOD.

Internet i telefony, prąd, wtyczki: Internet jest dostępny jak w Polsce (telefony i wifi), Telefony GSM nasze działają. Prąd i wtyczki takie jak w Polsce.

Ceny: towary i usługi : generalnie wysokie. Dla wygody podaję ceny w EUR: butelka wody 1,5 litra= ok.0,7 EUR, Coca cola 1 litr= 1,35 EUR.

Jak dojechać? Najwygodniej samolotem, lub drogą lądową z Izraela, czy innych krajów sąsiednich (problemem jest wojna w Syrii).

Bezpieczeństwo: obecnie, kraj bezpieczny dla rozważnego turysty.

Powtarzam za naszym MSZ: z uwagi na sytuację w regionie Jordania jest krajem narażonym na ataki terrorystyczne. Jest to kraj przyjazny turystom, lecz lepiej nie odwiedzać obozów dla uchodźców: syryjskich, palestyńskich czy irackich. Nie ma większych zagrożeń sanitarnych poza ewentualnie zatruciem pokarmowym i zakażeniu amebą.

Transport i informacje turystyczne: na granicach i w miastach w informacjach turystycznych posiadają mapki i tradycyjne materiały turystyczne. Ruch prawostronny. Pomiędzy miastami można przemieszczać się: minibusami i  autobusami (oprócz droższych oczywiście taksówek). Niżej podaję szczegóły (dla ułatwienia podaję ceny w EUR):

Amman: lotnisko- hotel: taxi zapłacone w budce na lotnisku: 27 EUR, 30’.

Amman: lotnisko- hotel taniej w godzinach 5.00-24.00: z lotniska jeździ  mały autobus do dworca autobusowego o nazwie Tabar bour, lub Alshamal station (końcowy przystanek). Bilet kupuje się w budce na lotnisku za 3,9 EUR, czas jazdy około 45’. Do centrum dojedzie się taxi za 6,75 EUR.

Amman+ wycieczka na południe do Petry: można taniej autobusem (13,5 EUR) ale po drodze nic się nie zobaczy, brak postojów. Drożej będzie taksówką-oferują w hotelach wycieczki w cenie po około 34 EUR (przy 4-ch osobach), a po drodze jest co oglądać-to wycieczki całodniowe.

Petra (Wadi Musa)- Wadi Rum: ok. 6.00 wyjeżdża minibus do Wadi Rum za ok.9,5 EUR, 1,5 g.

Wadi Rum- wycieczka do skał samochodem 4×4: wynająć samochód na miejscu, ceny od ok.45 EUR za 2-3 godziny (taniej gdy więcej osób).

Wadi Rum- Akaba nad Morzem Czerwonym. Rano odjeżdżają z Wadi Rum minibusy do Akaby i Wadi Musa.

Akaba- Amman: liczne duże i mniejsze autobusy, ceny zróżnicowane, ok.4 godziny.

Amman- wycieczka na północ w stronę granicy z Syrią lub na południowy wschód: w zależności od ilości osób i trasy… Negocjuj.

Hotele:

Amman: spałem w: Zaman Ya Zaman Boutique hotel-Hashemi Plaza,  Hashemi Street,- w dorm ze śniadaniem za 15,5 EUR. Dobra lokalizacja i najtaniej.

Wadi Musa: spałem w Orient Gate Hotel-Falahat Street, downtown- dorm za 8,1 EUR. Dobra lokalizacja i najtańszy, warunki takie sobie.

Przewodniki: nie szukałem, wystarczyły mi informacje z Internetu, oraz informacje na miejscu.  

Atrakcje turystyczne:

Amman: teatr rzymski, wzgórze cytadeli, współczesny meczet Al Darwish, bazar w centrum…

Wycieczka na południe: jest dużo propozycji, patrz w licznych przewodnikach oraz w relacji.

Petra: zwiedzałem spacerem przez 8 godzin (wstęp 67,5 EUR). Można krócej…ja miałem czas. Można do Petry przyjechać z Ammanu autobusem przed południem i zwiedzić ją tego samego dnia. Następnego dnia rano odjechać do Wadi Rum lub do Akaby…

Wadi Rum: niezwykłe łuki i formacje skalne na pustyni- potrzeba wynająć samochód 4×4. Nocleg możliwy w obozowiskach beduińskich.

Akaba: kurort nad Morzem Czerwonym, rafa koralowa i kąpiele.

Wycieczka na północ: jest kilka propozycji, patrz w licznych przewodnikach oraz w relacji.

Powrót do relacji z podróży