Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Kazachstan

Spis treści

Kazachstan, informacje praktryczne

Dodano: 05-10-2015

Kazachstan, informacje praktyczne (na wrzesień 2015).

Tekst: Paweł Krzyk

Informacje ogólne: Kazachstan jest bardzo dużym państwem, leżącym w Azji Środkowej oraz Europie, krainą stepów. Dawna Kazachska Socjalistyczna Republika Radziecka. Państwo niepodległe od 1991 roku po rozpadzie Związku Radzieckiego. Kazachstan jest państwem zasobnym w różnorakie surowce, w tym ropę i gaz ziemny. Różnica czasowa: plus 4 godziny do czasu naszego, tzn. gdy u nas jest np. 12.00, to w Kazachstanie jest 16.00.
Kiedy jechać? Kazachstan posiada suchy kontynentalny klimat z wielkimi różnicami temperatur, o zimie długiej i mroźnej do -45o C, oraz lecie długim i gorącym do + 40oC. Wiosny i jesienie są stosunkowo krótkie. Wynika to z położenia w sercu olbrzymiego kontynentu. Podróżować najlepiej w okresie naszej wiosny i jesieni. Należy unikać podróżowania zimą (oblodzenie i brak odśnieżania).
Wiza: od Polaków jest wymagana. Za załatwiałem ją przed wyjazdem przez pośrednika, w Ambasadzie Kazachstanu w Warszawie. Niestety koszt przekroczył 500 zł, gdyż poprzez biuro pośrednika trzeba wykupić także tzw. poparcie wizowe. W Kazachstanie obowiązuje meldunek przy pobycie dłuższym niż 5 dni.
Wizy do krajów sąsiednich: nie sprawdzałem.
Język urzędowy: kazachski i rosyjski. Po angielsku także można kogoś znaleźć, zwłaszcza młodszego pokolenia. Starsze osoby rozmawiają po rosyjsku. Ja używałem prawie wyłącznie rosyjskiego.
Waluta: obowiązuje tenge (KZT). Przelicznik wymiany w bankach i kantorach jest podobny. Wynosił 1USD= ok. 268 KZT. Wymiana EURO bała mniej korzystna (300 KZT). Oprócz miast nie użyjesz karty kredytowej.
Internet i telefony, prąd, wtyczki: Internet jest dostępny np. w hotelach. Telefony GSM nasze działają. Prąd i wtyczki takie jak w kraju.
Ceny: towary i usługi : generalnie niezbyt wysokie.. Tańsze hostele prowadzone w mieszkaniach prywatnych, w cenie od około 8-10 USD. Szybkie jedzenie na ulicy, typu pierożek np. samsa: od 100 tenge. Coca cola duża 1,5 litra: od 180 tenge…
Jak dojechać? Najwygodniej samolotem (możliwe z kilku stron). Możliwości jest wiele drogą lądową od strony krajów sąsiednich.
Bezpieczeństwo: kraj bezpieczny. Należy ograniczać podróżowanie nocą ze względu na nieoświetlone pojazdy, i nieostrożną jazdę pozostałych pojazdów. Na drogach należy być przygotowanym na zwyczaj wymuszania łapówek pod byle pozorem.
Transport i informacje turystyczne: na granicach i w miastach brak informacji turystycznych, i jakichkolwiek materiałów turystycznych. Ruch prawostronny.
Granica z Kirgistanem- Ałmaty: przyjechałem od strony Biszkeku w Kirgistanie marszrutką płatną w Kirgistanie: 4,5 g, 400 som. Do hotelu z dworca autobusowego jechałem taxi za ok. 2 USD.
Ałmaty: centrum miasta zwiedzałem pieszo. Z hotelu na Dworzec Kolejowy nr 2, jechałem trolejbusem nr 5 za 80 tenge (ok.0,3 USD). Po mieście można się przemieszczac autobusami, trolejbusami i metrem (płatne po 80 tenge. Bilety metra kupuje się w kasach na stacjach, a w pozostałych środkach lokomocji można kupić u kierowcy, lub w automacie znajdującym się w pojeździe.
Okolice Ałmaty: jest kilka możliwości pojechać na wycieczkę jednodniową do pobliskich Gór Tien- Szan. Np. do Medeo pojedziesz miejskim autobusem nr 12 (ok. 1 godzina). Przejeżdża przez centrum miasta. Pozostałe miejsca to dłuższe wycieczki, np. PN Altyn Emel.
Ałmata- Astana: Można: polecieć samolotem, pojechać: sypialnym autobusem lub pociągami. Pociągi: pospieszny jedzie te ponad 1200 kilometrów przez ok. 11 godzin, zwykły 21-22 godziny. Odjechać można co 2-3 godziny. Ja odjechałem o g,12,28 a przyjechałem do celu, o godzinie 9,30 następnego dnia (koszt 23,3 USD). Pospieszny prawie 2 razy droższy. Drożej płaci się również na pociągi odjeżdżające w godzinach wieczornych.
Astana: po mieście kursują autobusy w cenie 80 tenge, płatne u konduktora w autobusie. Na przystankach znajdują się mapki z trasami autobusów, godzinami kursowania i aktualną lokalizacją przystanku.
Hotele:
Ałmaty: spałem w Hostelu KAZ, ul Szewczenko nr 190, po 8 USD/noc w dorm bez śniadania. Taki sobie. Minusem była dość duża odległość od centrum. Ale był dojazd autobusami i metrem.
Astana: spałem w Familly Hostel, ulica Sarayshyk 36 mieszkanie 54 (przez bloking.com, w cenie 7,5 USD/noc ze śniadaniem). Wart polecenia, w doskonałej lokalizacji w centrum, czysto. Minusem jest to, że przyjmują od 18.00 (gdy wrócą z pracy- potem masz już swój klucz). Można w Astanie nie rezerwować wcześniej, gdyż na dworcu kolejowym spotkasz mnóstwo osób oferujących podobne noclegi w domach prywatnych. Dojazd do hotelu z dworców: kolejowego i autobusowego (to samo miejsce), autobusem nr 21 (ok.40 minut za 80 tenge- ok.0,3 USD). Hotele bardzo drogie- od około 50 USD/ za jedynkę.
Przewodniki: nie szukałem, wystarczyły mi informacje z Internetu, oraz informacje na miejscu. Warto jednak poszukać przewodnika. Jest: Lonely Planet „Central Asia” i Jedwabny Szlak…
Atrakcje turystyczne:
Ałmata: miasto ciekawe w centrum (cały dzień). Jest bazą wypadową w góry Tien-Szan i np. na Pustynię PN Altyn Emel (tzw. śpiew barchanów).
Astana: Samo miasto świeżo wybudowane w nowoczesnym stylu (max.). 1 dzień). Można pojechać na wycieczkę w góry (ok. 270 km/jedna strona). Znalazłem transport, ale zabrakło mi czasu na realizację (masz gotowe- za darmo). Trzeba na niego 2 dni: wyjazd do miasta Czucziński i dalej w góry do Burawaj. Można to zrobić pociągami: elektriczka z dworca kolejowego o 7,20- ok.11.00 Czuczińsk. Stamtąd coś: autobus lub tp. do Burawaj (góry i jeziora). Pobyt 1 noc i powrót podobnie. Jazda w jeden dzień też jest możliwa, ale przyjazd z powrotem nastąpi dość późno i nieco za mało czasu na zwiedzanie.
Oczywiście to nie wszystko: w grupie (tylko) można zwiedzić rosyjski kosmodrom Bajkonur. Można się wybrać także do Morza Aralskiego… (obecnie prawie bez wody)…. A poza tym: „w stepie szerokim, którego okiem….” coś znajdziesz, jeżeli masz dużo czasu.
Powrót do relacji z podróży

 

Kazachstan. W stepie szerokim..., relacja z podróży

Dodano: 05-10-2015

Kazachstan. W stepie szerokim…, relacja z podróży (na wrzesień 2015).

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Do ogromnej krainy stepów, wjechałem marszrutką od strony Biszkeku z Kirgistanu. Szczegóły organizacyjne podróży zamieściłem w Informacjach praktycznych (kliknij). Kazachstan jest jednym z największych państw świata, ponad 8 krotnie większym od Polski, z liczbą mieszkańców około 17 milionów. Rozpościera się od wschodnich krańców Europy, przez Azję Środkową, czyli od Morza Kaspijskiego aż po… zachodnią Syberię. Zwiedzać Kazachstan jest trudno, wskutek dużych odległości ale również po prostu dlatego, że ogromne połacie kraju to tylko suchy step, totalne pustkowia, tereny półpustynne i pustynie. Na tych ogromnych przestrzeniach w czasach Związku Radzieckiego dokonywano prób z bronią jądrową i wodorową, oraz zlokalizowano kosmodrom Bajkonur. Z kosmodromu w przestrzeń kosmiczną wyruszył również nasz pierwszy kosmonauta Mirosław Hermaszewski. W Kazachstanie znajdziesz największą katastrofę ekologiczną na Ziemi, w postaci prawie pozbawionego wody Morza Aralskiego. Budowane przez dziesięciolecia kanały nawadniające pustynię Kara-Kum, zabierały wodę z rzek Syr-daria i Amu-daria, głównych źródeł zasilania morza w wodę. W ten sposób powierzchnia morza/ jeziora zmniejszyła się o 75%. A wszystko w imię niesprawdzającego się pomysłu, uprawy bawełny na pustyni. Podczas swojej podróży udało mi się zobaczyć dwa najważniejsze miasta Kazachstanu: Ałmaty i Astanę. Oba miasta były stolicami Kazachstanu, z tym, że Astana jest nią dopiero od 1997 roku. Ałmaty znajduje się w najciekawszej turystycznie części kraju. Z jej opłotków zobaczyć można lody i śniegi na pięciotysięcznikach Gór Tien- szanu (Ałtaju). Przejeżdżam w ich pobliżu, ale do nich samych nie udało mi się dotrzeć wskutek kaprysu losu. Choć w zasadzie należałoby powiedzieć, zamknięcia kirgisko-kazachskiego przejścia granicznego w pobliży Karakol w Kirgistanie. Dopiero tam na miejscu przekonałem się, że muszę zawrócić i pojechać przez Biszkek. W ten sposób, umknęła mi także wizyta w Parku Narodowym Altyn Emel, gdzie chciałem posłuchać „śpiewu barchanów”. Tak miejscowi poetycko nazywają zjawisko dźwiękowe, gdy wiatr szybko przemyka po piaszczystych wydmach. Pewnie na każdej pustyni występują podobne odgłosy… Na Altyn Emel wierzą jednak, że to echa dawnych cywilizacji. Coś w tym jest, było ich w tym regionie Azji wiele: karawany na Jedwabnym Szlaku, hordy przemierzające Azję z jednego krańca na drugi, chociażby Mogołowie, Timurydzi… i wielu innych. Obecnie nogi zwierząt zamieniono na koła samochodów, a szlaki przemierzają… najczęściej ciężarówki, z chińskimi tanimi towarami. Gdy dotarłem późnym wieczorem do Ałmaty, po dniu, w którym musiałem pokonać ponad 1200 kilometrów, z dużą ulgą rzuciłem plecak, i… lulu. Rano w niedzielę, poszedłem na spacer ulicą Abay do centrum Ałmaty. Nazwa wcześniejsza to Ałma Ata (rosyjska), którą zmieniono w czasach niepodległości na Ałmaty. Miasto półtora milionowe, które stara się o światowej rangi imprezy, jest ładniejsze poza centrum. Centralna część to post-radzieckie neoklasycystyczne budowle, i naście pomników w podobnym stylu. Pomimo przeniesienia stolicy do Astany, Ałmaty zostało największym i najelegantszym miastem Kazachstanu. Jest metropolią z szerokimi bulwarami, zielonymi parkami, od której wydaje się bardzo blisko do białych szczytów górskich. Jest to typowe rosyjskie miasto, jakby przeniesione w całości do Azji Środkowej. Nazwa Ałmaty oznacza „ojciec jabłek”. Uważa się, że w Kazachstanie był praprzodek jabłek i obecnie naukowcy poszukują go, w celu wyodrębnienia cech uodparniających na choroby. Znalazłem motyw jabłka przed jednym z teatrów (foto). W mieście wzrok przyciąga kolorowy sobór Wniebowstąpienia, lśniący jak latarnia wśród sosen Parku Panfiłowa.

01- Ałmaty 02- Ałmaty
Wszystkie zabytki i pomniki z czasów radzieckich zostały na swoim miejscu. Można poczytać o walce za komunizm… Przy alei Abay podobała mi się rzeźba, pokazująca dziwny pojazd z samowarem i … tygrysem w klatce.

03- Ałmaty 04- Ałmaty
Pojechałem następnego dnia autobusem na wycieczkę w góry. W Medeu znajduje się lodowisko o wymiarach olimpijskich, na którym wychowało się kilka pokoleń radzieckich łyżwiarzy. Widoku gór nie pokazuję, gdyż zaczęło padać i było „nijako”. Zeźlony wróciłem z powrotem i następnego dnia, w południe ruszyłem w 21 godzinną podróż pociągiem do stolicy kraju Astany. Jadę w kuszetce i z początku wyglądam z zainteresowaniem przez okno. Trochę na miasto, które z blichtru, powoli zamienia się w chatki przykryte eternitem. W coraz większej odległości widzę białasy górskie. Później już tylko: step, step… i step, szaro- beżowo- bury, na którym od czasu do czasu coś widać. Jakieś chatynki kryte eternitem, wioseczki, w których część domów jest bez dachów- wyglądają na opuszczone. Część okien pozasłaniana folią. Zadziwiające jest to, że prawie nigdzie nie widzę uprawianych pól. Wiem, że przed laty socjalistyczna władza kazała zaorać ćwierć miliona kilometrów kwadratowych stepów i zamienić, w uprawianą przez sowchozy ziemię rolną. Po rozpadzie ZSRR sowchozy zbankrutowały i stepy powoli wracają… do stanu pierwotnego. Jakoś tak smutno, ciągle to samo, zwłaszcza, że jest jesień i krajobraz odpowiedni do tej pory roku. Ale, ile można patrzeć na to samo? Nucę pod nosem piosenkę z filmu o Panu Wołodyjowskim: „ w stepie szerokim, którego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz…”. W takim miejscu, jakoś tak sama wskoczyła do głowy, i wydaje się odpowiednia do widoku za oknem, tyle, że ani Pana Michała, ani polskich wojsk, nigdy w tym regionie świata nie było. Za to, były naprawdę obozy pracy, w których jak najbardziej przetrzymywano Polaków. W czasie II wojny światowej do Kazachstanu, ZSRR ewakuowała zakłady pracy z ziem zajmowanych przez wojska niemieckie, oraz przymusowo deportowała rożne narodowości, w tym Polaków z całego Związku Radzieckiego. Na zdjęciach widoki zza okna.

05- Tien-Szan k. Ałmaty 06- kazachskie stepy
Pociąg co kilka godzin zatrzymuje się na stacjach. Wtedy jest oblegany przez dostarczycielki wszelkiego jadła i napitków. Starsze babuszki w antycznych wózkach dziecięcych, poobwieszanych reklamówkami, próbują coś zarobić. Jak czegoś zabraknie, biegną do sklepu koło peronu i po minutce masz co chciałeś. Większe wózki, to całe restauracyjki z ciepłym jedzonkiem: od pierożków po samsę, pieczoną rybę i kurczaki.

07- postój na stepowej stacji 08- typowe jedzonko na stacji wśrod stepow
Zasnąłem szybko i usypiany ciągłym stukotem, nie wiadomo kiedy znalazłem się w godzinach porannych w pobliżu Astany. Wioski z nowszymi domami. Nadal rzuca się w oczy brak pól, co oznacza, że ludzie tu tylko mieszkają a pracują w mieście. Sama Astana (znaczy stolica) jest miastem, które zaczęto budować po roku 1997. Korzystając z petrodolarów (ropa i gaz ziemny) i wykorzystując najlepszych światowych projektantów i urbanistów, Kazachstan postanowił wybudować światową metropolię na środku stepu. Przeczytałem, że zakończenie prac ma nastąpić w 2030 roku. Efekt już obecnie jest ładny i uważam, że Astana prawie niczym się nie różni od innych nowoczesnych stolic krajów rozwiniętych. W centrum futurystyczne kształty budowli. Zobacz na zdjęciach widoki w obie strony, na głównym ciągu ulic.

09- futurystyczna Astana 10- Astana, centrum
Zaprojektowana jest tak, aby wzbudzić zachwyt. Podoba się w Astanie: dużo przestrzeni, bardzo szerokie i czyste ulice, chodniki, sprawna dobrze oznakowana autobusowa komunikacja. Gdzie nie spojrzysz tam: kolorowe szkło, asfalt, beton i dużo samochodów. Powoli widać również zieleń, która zaczyna wyrastać w miejscach dla niej przeznaczonych. Może nie jest jeszcze zbyt wysoka, ale już ją widać i daje trochę cienia w jesiennym ciepłym dniu. Wjechałem na górę pomnika Bejterek, do złotego jajka umieszczonego na szczycie (wcześniejsze zdjęcie). Pomnik nawiązuje do legendy o złotym jajku leczącym wszystkie choroby, pochodzącym od żyjącego w Kazachstanie magicznego ptaka. Z góry miasto wygląda, jak kolorowa wyspa w bezmiarze stepu. Miasto na zaproszenie prezydenta kraju Nursułtana Nazarbajewa, organizuje co trzy lata spotkania liderów Religii Światowych i Tradycyjnych. Ciekawą budowlą jest Piramida Pokoju i Pojednania-miejsce spotkań i przyjęć oficjeli. Podczas zwiedzenia jedna z opiekunek piramidy, opowiada mi o spotkaniu w piramidzie z naszą Panią wice-Minister Kultury i Sztuki. Z drugiej strony piramidy znajduje się centralny plac z pomnikiem, na którym główną postacią jest urzędujący od 1991 roku Pan Prezydent Nazarbajew. Wygląda na to, że pomimo 5-letniej kadencyjności będzie dożywotnio głową państwa. Aż się prosi w tym miejscu, odniesienie do zwiedzanego wcześniej Turkmenistanu, i „Turkmenbaszy”. Tam również: są pieniądze z ropy i gazu, nowa marmurowa stolica i … był dożywotni szef państwa. Obok pomnika znajduje się: piękny biały meczet, budynek uniwersytecki, muzeum narodowe…

11- Astana, piramida i plac centralny 12- Astana
Drugiego dnia chciałem pojechać poza Astanę, ale zrezygnowałem z powodu zbyt napiętego programu: więcej jazdy niż zwiedzania. Dają znać o sobie odległości w Kazachstanie. Poszedłem więc zwiedzić dwa obiekty: oceanarium, które umieszczono w księdze rekordów Guinessa, jako najbardziej oddalone od oceanu (3000 km). Oceanarium zasługuje bardziej na nazwę akwarium. Jest niezbyt wielkie i posiada raczej ubogą kolekcję stworów morskich. Drugie było Muzeum Pierwszego Prezydenta, a jakże, trzeba pokazać kim jest ten, który nami włada. Aż 4 piętra historii jednego człowieka. Wśród przyznanych odznaczeń, znalazłem nadany przez Prezydenta RP Order Orła Białego. W muzeum niestety nie wolno robić zdjęć z nie zrozumiałych dla mnie powodów. Na ostatnich fotkach pokazuję typowe pamiątki z Kazachstanu, oraz mapę całej trasy „Na Jedwabnym Szlaku w … Stanach”.

13- kazachskie pamiątki mapa całej trasy

Przejście do poprzedniej relacji: Kirgistan
Przejście na początek trasy: Turkmenistan

 

Kazachstan, film z podróży.

Dodano: 28-02-2016

Oferuję film podróżniczy z tej wyprawy w jakości DVD i Blu- ray. Czas 16 minut. Kazachstan zwiedzałem w czasie dłuższej wyprawy „Na Jedwabnym Szlaku w …stanach”. Ten film zawiera CD cz. I- Turkmenistan, Kirgistan i Kazachstan (49 minut).
Jeżeli jesteś zainteresowany możesz obejrzeć skrót filmu (kliknij niżej)

Możesz obejrzeć również okładki filmu w wersji Blu ray (kliknij w foto niżej)

foto okładka na jedw.dla blu ray

 

 

 

 

Zainteresowanych zakupem proszę o kontakt ze mną: tutaj (kliknij)

 

 

Zachodni Kazachstan, relacja z podróży

Dodano: 23-08-2018

 

Zachodni Kazachstan, relacja z podróży  (na sierpień 2018).

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

              Do Kazachstanu wjechałem autobusem od strony Orenburga. Mając nieco czasu  podczas zwiedzania Rosji  i wizę rosyjską dwukrotnego wjazdu, wystarczyło czasu na szybkie zwiedzenie zachodnich rejonów tego ogromnego kraju. Pierwsze było niespełna 400 tysięczne Aktobe, stolica obwodu o tej samej nazwie. Autobus wystawił mnie prawie na opłotkach na dworcu Express i miałem problem, gdyż była niedziela i musiałem zorganizować sobie pobyt, a wszystko opłaca się tutaj w lokalnej walucie- tenge, której nie posiadałem. Pogadałem ze współpasażerami autobusu i wymieniłem 10 euro- na początek wystarczyło. Do zarezerwowanego hostelu Comfort powędrowałem pieszo pośród betonowych bloków, rurociągów gazowych i… chęchów- zielska i krzaków.

 

 

              To maszerowanie z lekkim na szczęście plecakiem, miało swoje plusy, gdyż po drodze miałem centrum miasta z potężnym pomnikiem, budynkiem rządowym, niewielkim parkiem, wokół którego zorganizowano wszystkie prawie miejsca rozrywkowe miasta, i… tyle, jeżeli chodzi o miejsca interesujące turystę. Hotelik  za to okazał się wartym polecenia.

 

 

              Dzięki poznanym w autobusie młodym ludziom dowiedziałem się, że w Kazachstanie i w tej części Rosji  bardzo popularnym jest korzystanie z tak zwanych okazjonalnych przejazdów w prywatnych samochodach. Po prostu, podczas zwykłego plotkowania ponarzekałem, że chcę pojechać dalej, ale nie wiem, czy będzie transport o potrzebnej mi porze. Na stronie internetowej blablacar.ru bardzo łatwo znalazłem wolne miejsce w interesującym mnie kierunku, w stronę Uralska w obwodzie zachodnio kazachstańskim. Jeden telefon i następnego dnia po południu zwiedzałem Uralsk. Oczywiście przejazd nie odbywa się za darmo, trzeba się dogadać. Mnie udało się pojechać za cenę podobną do  biletu autobusowego. Po drodze przypomniały mi się słowa pieśni z filmu o  Małym Rycerzu: „o stepie szerokim, którego okiem sokoła nie zmierzysz…”. Przejechałem ponad 470 kilometrów wśród ugorów, traw, rzadkich krzaczków i czasami mizernych wioseczek. Nie sądzę,  aby w tych wioskach ludzie żyli z uprawy roli, pewnie to miejsca zamieszkania ludzi dojeżdżających do pracy w miastach.

 

 

               Uralsk założyli Kozacy już w szesnastym wieku jako Jaick. Pewnie dlatego, że znajduje się nad rzeką Ural, później nosiło nazwę Uralsk, a wraz z uzyskaniem niepodległości przez Kazachstan, nazwą kazachską został Orał. Jest dość ładnym dwustutysięcznym miastem, w którym widać wiele inwestycji.

 

 

              Podróż dalsza wyniknęła z przypadkowej znajomości. Ja powiedziałem co tu robię, ten ktoś powiedział komuś innemu, a ten trzeci jechał samochodem do miasta Atyrau (fon. Atyraj).  Poznaliśmy się i po krótkiej nocy w prywatnym domu, wcześnie rano nastąpił wyjazd i znowu lekko po południu znalazłem się ponad pięćset kilometrów dalej na południe. Atyrau  to ośrodek administracyjny obwodu atyrauskiego. Port nad rzeką Ural, w pobliżu jej ujścia do Morza Kaspijskiego. Miasto liczy nieco ponad sto pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Wraz z Aktau jest największym kazachstańskim ośrodkiem miejskim nad morzem. Miasto powstało w siedemnastym wieku. Obecnie masowo tutaj przerabiają ropę naftową. Z leżącym siedemset kilometrów dalej rosyjskim Orskiem łączy je ropociąg. W okolicy często zobaczysz, kiwające ramionami maszyny do wydobywania ropy.

 

 

Nowoczesność wygląda często z każdego zakątka miasta. Jeżeli jednak spojrzy się nieco za opłotki, zobaczyć można również tradycyjne drewniane domostwa z rzeźbionymi okiennicami.

 

 

Kolejny raz skorzystałem z internetowej wyszukiwarki i pozwoliło mi to przemieścić się dalej w kierunku południowym. Aktau (kazachska nazwa Aqtaw) znajduje się nad brzegiem Morza Kaspijskiego od strony wschodniej, w odległości aż dziewięćset kilometrów od Aktyrau. Zanim ruszyłem, sprawdziłem możliwości transportowe powrotne do Rosji. Najciekawsze było połączenie lotnicze do Samary, co pozwoliło mi wydłużyć kazachską część wyprawy.

Aqtaw w drugiej połowie dwudziestego wieku nosiło nazwę Szewczenko. Miasto leży na półwyspie Mangystau, jest stolicą obwodu mangystauskiego oraz największym portem Kazachstanu. Powstało dopiero w 1961 roku w związku z odkryciem na półwyspie Mangystau bogatych złóż ropy naftowej i gazu. Półwysep połączono rurociągiem naftowym z pobliskimi ośrodkami eksploatacji ropy naftowej.

 

 

Aktau oprócz nowoczesności oferuje wybrzeże morskie, jedynego morza, z którego tak naprawdę mogą korzystać Kazachowie. Nie uważam smętnych resztek, czyli tego co pozostało z Jeziora Aralskiego za zbiornik wodny. Niżej również mapka trasy w Kazachstanie.

 

 

           

Przejście do następnej relacji: Nad Wołgą:Samara, Uljanowsk…

Przejście do poprzedniej relacji: Kurgan, Czelabińsk, Ufa i  Orenburg.

Przejście do poprzedniej relacji: Na kręgu polarnym…

 

 

Kazachstan: Kustanay, Pietropavl, Pawłodar, Semey, relacja z podróży

Dodano: 05-10-2019

Kazachstan: Kustanay, Pietropavl, Pawłodar, Semey, relacja z podróży (na październik 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

              Kustanay znajduje się w północnym Kazachstanie. Został założony przez osadników rosyjskich w końcu XIX wieku. Był znany jako Nikołajewsk do 1895 r.

Obecnie 217 tysięczne miasto, którego centrum obejmuje meczet sunnicki , Sobor Konstatino- Jeleninskij, budynek administracji regionalnej, uniwersytet, muzeum Kustanay Altynsarin , kazachski Teatr Dramatyczny, plac centralny i dworzec kolejowy. Do zabytków należą pomnik Ybyrai Altynsarina, pomnik Akhmeta Baitursynova , pomnik poświęcony ofiarom II wojny światowej oraz „Ściana egzekucji” (gdzie żołnierze Armii Aleksandra Kołczaka zostali straceni przez żołnierzy Armii Czerwonej ) oraz pomnik Aleksandra Puszkina .

 

 

Wyróżnia się bajerami tzw. Francuski Dom. Pokazuję na załączonych zdjęciach. Miasto, przykro to mówić- niezbyt mi się spodobało, zwłaszcza, że oglądałem je w zimnej kapryśnej pogodzie.

 

 

Pietropawłowsk, lub po kazachsku Pietropavl przywitał mnie o poranku temperaturą minus jeden, brr, zwłaszcza, że Rosję żegnałem w temperaturze przekraczającej 20 stopni. Przed lądowaniem mogłem ustrzelić z góry płową, prawie pustynna krainę za oknem. Jadąc zaś taksówką do miasta, na opłotkach miasta co rusz używałem aparatu, gdyż podobały mi się stare domostwa z malowanymi oknami. Powiedziałbym domki w stylo ogólno- rosyjskim.

 

 

 Jest to dość duży region rolniczy o powierzchni około 30% naszego kraju, a Pietropawłowsk jest niespełna 200 tys. miastem na północnym wschodzie Kazachstanu. Zwiedzałem niestety w deszczu. Ładny budynek meczetu, Park Pierwszego Prezydenta Kazachstanu i muzeum okręgowe, w którym pokazano kulturę wielkiego stepu.

 

 

Najciekawsza ulicą jest prospekt Konstytucji Kazachstanu, zamieniony w deptak wyłączony z ruchu z mnóstwem pomniczków mniejszych i większych, ważnych i całkiem turystycznych. Na Centralnym Rynku zawalonym towarami ogólno- chińskimi, wyróżnia się pozytywnie mnóstwo szaszłykarni.

 

 

Mnie zainteresowały pomniki przedstawiające narodowe zabawy Kazachów: polowanie z orłami i zabawy na koniach, polegające na ściągnięciu rywala z siodła. Motyw koński był wszędzie obecny, nawet przed dworcem kolejowym pomiędzy budynkiem i pomnikiem miejscowego dygnitarza.

 

 

340 tysięczny Pawłodar znajduje się na wschodnim krańcu tego ogromnego kraju. Mało kto wie, że jest to kraj terytorialnie ponad ośmio- krotnie większy od Polski z liczbą mieszkańców 18 milionów. Tutaj, gdy mówisz, że coś znajduje się w odległości 200 kilometrów usłyszysz…to niedaleko. Przyjechałem pociągiem jadąc 24 godziny i pokonując  1100 kilometrów. Wszystko fajnie,

-tylko czemu, kuna, za oknami było tylko buro- stepowo?

Przed południem w słoneczku do centrum w okolice cerkwi podjechałem marszrutką. Sobór Błagowieszczański (Zwiastowania) z daleka błyszczy złoceniami licznych kopuł. Później spacerek przez Plac  Konstytucji doprowadził mnie w  stronę rzeki Irtysz. W bogatej, nadrzecznej części miasta domy ogrodzono bardzo wysokimi murami. Przypomniała mi się piosenka „o Kasi, której tato wysokie płoty grodził …”

 

 

Warto było przejść się ulicą Nadbrzeżną, pośród żółknących brzóz i oznak jesieni. Bogate. Widać powoli jesień, ale…. chłodnawo. W przenikającym zimnem wietrze ładny widok  wysepki rzecznej, a później meczetu z wysoką, zieloną kopułą.

 

 

Potem był rząd fontann w stronę budynków rządowych. Park Zwycięstwa w Wojnie Ojczyźnianej z zniczem i listą poległych.

Roześmiałem się w głos przy pomniku ryby z leżąca na niej ukoronowaną naguską. Nie mogłem rozszyfrować sensu- może jakaś lokalna bajka

Na koniec  przekonałem się, że w Kazachstanie- podobnie jak w Rosji, po domaszniemu i niedrogo karmią w  barach „Stołowaja”.

 

 

 

Na trasie z Pawłodaru do Semey miałem wykupiony bilet lotniczy. Jakie było moje zdziwienie gdy na lotnisku okazało się, że lotu nie ma. Został odwołany- a nie powiadomili. Co było robić, postanowiłem przekonać się, jak podróżuje się z wykorzystaniem kazachskich przejazdów okazjonalnych- w tak zwanym „inDriver”. Wziąłem taki przejazd i po 45 minutach odjechałem. Za 4000 KZT (40 złotych) w ciągu zaledwie trzech godzin witałem, odległy o 360 kilometrów Semey. To również region na wschodzie. Nie będę nic pisał o drodze. Moi współpasażerowie chrapali na zmianę.

330 tysięczne miasto jest takie sobie. Dojeżdża się do niego jadąc setki km pośród beżowego, trawiastego prawie bezludzia.

 

 

Miasto leży także nad Irtyszem. We wschodnim Kazachstanie były:

– miejsca zsyłek więźniów politycznych od około 200 lat,

– od 1949 do 1991 roku radzieckie poligony dla najstraszniejszych odmian broni masowej zagłady: jądrowych, chemicznych i biologicznych.

Tu dokonano pierwszej próby z bombą jądrowa i potem wodorową- w  sumie około 500 wybuchów. Skutki odczuło ponad 200 tysięcy ludzi, między innymi poprzez zwiększoną o około  30 % zachorowalność na raka. Skończyło się w 2006 roku traktatem z Semipałatyńska o strefie bezatomowej w Azji Środkowej.

 

 

W nocy było minus 4… brr. W zimie jak tu mówią…bywajet, da, i 45 gradusow.

Miasto z parkami: Zwycięstwa ze zniczem, z fontannami, teatrem i budynkami rządowymi na placu centralnym.

 

 

Dziś w chłodnawym słoneczku najładniej było nad szeroko rozlanym Irtyszem. Cała okolica w złotych barwach, zwłaszcza przy wyspie i w pobliżu trzech mostów.

Ciekawostką w Semey było to, że pośród napisów rządowych- oficjalnych, brak było tekstu po rosyjsku.

 

 

Niżej również mapka dotychczasowej trasy w Kazachstanie.

 

 

Przejście do następnej relacji: Kazachstan: Karaganda, Kyzył Orda, Szymkent, Taraz 

Przejście do poprzedniej relacji: Kałmucja i Astrachań

Przejście na początek trasy: Północna Ukraina

 

 

 

Kustanay, Pietropavl, Pawłodar, Semey, relacja z podróży

Dodano: 03-11-2019

Kazachstan: Kustanay, Pietropavl, Pawłodar, Semey, relacja z podróży (na październik 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

              W Kazachstanie, wskutek ogromnych odległości, najczęściej przemieszczałem się samolotami.

Kustanay znajduje się w północnym Kazachstanie. Został założony przez osadników rosyjskich w końcu XIX wieku. Był znany jako Nikołajewsk do 1895 r.

Obecnie 217 tysięczne miasto, którego centrum obejmuje meczet sunnicki , Sobor Konstatino- Jeleninskij, budynek administracji regionalnej, uniwersytet, muzeum Kostanay Altynsarin , kazachski Teatr Dramatyczny, plac centralny i dworzec kolejowy. Do zabytków należą pomniki: Ybyrai Altynsarina, Akhmeta Baitursynova , poświęcony ofiarom II wojny światowej oraz „Ściana egzekucji” (gdzie żołnierze Armii Aleksandra Kołczaka zostali straceni przez żołnierzy Armii Czerwonej ) oraz pomnik Aleksandra Puszkina .

 

 

Wyróżnia się bajerami tzw. Francuski Dom. Pokazuję na załączonych zdjęciach. Miasto, przykro to mówić- niezbyt mi się spodobało, zwłaszcza, że oglądałem je w zimnej, kapryśnej pogodzie.

 

 

Pietropawłowsk, lub po kazachsku Pietropavl, przywitał mnie o poranku temperaturą minus jeden, brr, zwłaszcza, że Rosję niedawno żegnałem w temperaturze przekraczającej 20 stopni. Przed lądowaniem mogłem ustrzelić z góry płową, prawie pustynną krainę za oknem. Jadąc zaś taksówką do miasta, na opłotkach miasta co rusz używałem aparatu, gdyż podobały mi się stare domostwa z malowanymi oknami. Powiedziałbym domki w stylo ogólnorosyjskim.

 

 

 Jest to dość duży region rolniczy o powierzchni około 30% naszego kraju, a Pietropawłowsk jest niespełna 200 tys. miastem na północnym wschodzie Kazachstanu. Zwiedzałem niestety w deszczu. Ładny budynek meczetu, Park Pierwszego Prezydenta Kazachstanu i muzeum okręgowe, w którym pokazano kulturę wielkiego stepu.

 

 

Najciekawszą ulicą jest prospekt Konstytucji Kazachstanu, zamieniony w wyłączony z ruchu deptak z mnóstwem pomniczków mniejszych i większych, ważnych i całkiem turystycznych. Na Centralnym Rynku zawalonym towarami ogólno- chińskimi, pozytywnie wyróżnia się mnóstwo szaszłykarni.

 

 

Mnie zainteresowały pomniki przedstawiające narodowe zabawy Kazachów: polowanie z orłami i zabawy na koniach, polegające na ściągnięciu rywala z siodła. Motyw koński był obecny wszędzie, nawet przed dworcem kolejowym pomiędzy budynkiem i pomnikiem miejscowego dygnitarza.

 

 

340 tysięczny Pawłodar znajduje się na wschodnim krańcu tego ogromnego kraju. Mało kto wie, że jest to kraj terytorialnie ponad ośmiokrotnie większy od Polski z liczbą mieszkańców 18 milionów.

Tutaj, gdy mówisz, że

– coś znajduje się w odległości 200 kilometrów,

– to niedaleko!… usłyszysz.

Przyjechałem pociągiem, jadąc 24 godziny i pokonując  1100 kilometrów. Wszystko fajnie,

-tylko czemu, kuna, za oknami było tylko buro- stepowo?

Przed południem w słoneczku, do centrum w okolice cerkwi podjechałem marszrutką. Sobór Błagowieszczański (Zwiastowania) z daleka błyszczy złoceniami licznych kopuł. Później spacerek przez Plac  Konstytucji doprowadził mnie w  stronę rzeki Irtysz. W bogatej, nadrzecznej części miasta domy ogrodzono bardzo wysokimi murami. Przypomniała mi się piosenka „o Kasi, której tato wysokie płoty grodził …”

 

 

Warto było przejść się ulicą Nadbrzeżną, pośród żółknących brzóz. Widać powoli jesień, ale…. chłodnawo. W przenikającym zimnem wietrze ładny widok  wysepki rzecznej, a nastepnie meczetu z wysoką, zieloną kopułą.

 

 

Potem był rząd fontann w stronę budynków rządowych. Park Zwycięstwa w Wojnie Ojczyźnianej ze zniczem i listą poległych.

Roześmiałem się w głos przy pomniku ryby z leżąca na niej ukoronowaną naguską. Nie mogłem rozszyfrować sensu- może jakaś lokalna bajka.

Na koniec  przekonałem się, że w Kazachstanie- podobnie jak w Rosji, po domaszniemu i niedrogo karmią w  barach „Stołowaja”.

 

 

Na trasie z Pawłodaru do Semey miałem wykupiony bilet lotniczy. Jakie było moje zdziwienie, gdy na lotnisku okazało się, że lotu nie ma. Został odwołany- a nie powiadomili. Co było robić, postanowiłem przekonać się, jak podróżuje się z wykorzystaniem kazachskich przejazdów okazjonalnych- w tak zwanym „in Driver”. Wziąłem taki przejazd i po 45 minutach odjechałem. Za 4000 KZT (40 złotych), w ciągu zaledwie trzech godzin witałem odległy o 360 kilometrów Semey. To również region na wschodzie. Nie będę nic pisał o drodze pośród beżowego, trawiastego prawie bezludzia. Moi współpasażerowie chrapali na zmianę.

 

 

 

330 tysięczny Semey jest takie sobie. Miasto leży również nad Irtyszem.

We wschodnim Kazachstanie były:

– od około 200 lat miejsca zsyłek więźniów politycznych,

– od 1949 do 1991 roku radzieckie poligony dla najstraszniejszych odmian broni masowej zagłady: jądrowych, chemicznych i biologicznych.

Tu dokonano pierwszej próby z bombą jądrową i potem wodorową- w  sumie około 500 wybuchów. Skutki odczuło ponad 200 tysięcy ludzi, między innymi poprzez zwiększoną o 30 % zachorowalność na raka. Skończyło się w 2006 roku traktatem z Semipałatyńska o strefie bezatomowej w Azji Środkowej.

W nocy było minus 4… brr. W zimie,

– bywajet, da, i 45 gradusow!- jak tu mówią…

Miasto z parkami: Pobiedy ze zniczem, z fontannami, teatrem i budynkami rządowymi na placu centralnym.

 

 

 

W chłodnawym słoneczku najładniej było nad szeroko rozlanym Irtyszem. Cała okolica w złotych barwach, zwłaszcza przy wyspie i w pobliżu trzech mostów.

 

 

Ciekawostką w Semey było to, że pośród napisów rządowych- oficjalnych, brak było tekstu po rosyjsku. No i… w dotychczas w Kazachstanie nie zauważyłem pomników wodza Rewolucji….

Niżej mapka dotychczasowej trasy.

 

 

Przejście do następnej relacji: Karaganda, Kyzyłorda, Szymkent, Taraz

Przejście do poprzedniej relacji: Kałmucja i Astrachań

Przejście na początek trasy: Północna Ukraina

 

 

 

Karaganda, Kyzyłorda, Szymkent, Taraz, relacja z podróży

Dodano: 03-11-2019

Karaganda, Kyzyłorda, Szymkent, Taraz, relacja z podróży (na październik 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

Do  Karagandy w środkowej części Kazachstanu przyleciałem przez Ałmatę. Taksówka pokonuje odległość 26 km do hotelu za równowartość 2- złotych- tutaj jest tanio. W Ałmacie pożegnał   mnie widok gór otaczających miasto od  południa, a w Karagandzie powitała złota jesień. Tutaj również tytułują tę porę roku „złotą jesienią”.

 

 

Zwiedzanie Karagandy rozpocząłem spacerem po ulicy Lenica. w stronę końca ulicy.  Pomnik rewolucyjnego wodza przyozdabia zaniedbany park, a drogi koniec ulicy pomnik pierwszego kosmonauty Gagarina.

 

 

Żle skręcając dotarłem na opłotki miasta ze starszymi domami i wysokimi płotami. Te wysokie płoty zastanawiają mnie nie tylko w Rosji. Są w powszechnym użyciu na wsiach oraz co bogatszych domach, praktycznie we wszystkich krajach postradzieckich.

W stronę centrum spacer uprzyjemniał wspaniały widok okolicy pośród żółknących jesiennych brzóz. Później centralny park kultury i wypoczynku wraz z parkiem rozrywki nad stawem. W pobliżu znajduje się wysoka, przyozdobiona jednorożcami Stella Niepodległości, pomniki: Chwała Górnikom,  Puszkina…. Trzeba wiedzieć, że region żyje z górnictwa między innymi węgla kamiennego.  

 

 

W niedzielne przedpołudnie postanowiłem obejrzeć nową Karagandę, którą budują na przedmieściach. Ta stara wprawdzie nie ma więcej niż 70 lat, ale co nowe- to może bardziej interesująca. Zlokalizowano tu kilka instytucji miejskich, potężny maszt flagowy, Park Zwycięstwa, nowe bloki w stylu europejskim, ale również świątynie wszystkich głównych wyznań.

Mnie w niedzielę najbardziej zainteresowała imponująca katedra pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej. Msza po rosyjsku była dla mnie nowością. Karaganda posiada akcenty polskie- jest siedzibą Związku Polaków w Kazachstanie. W pobliżu również meczet piątkowy i sobór… Pożegnalna fotka tego dnia miała miejsce przy ławeczce dla zakochanych, a naprawdę ostatnia, podczas jazdy taksówką  na lotnisko- brama miasta. Na obu halach lotniska (przyloty i odloty) na trzy godziny przed odlotem widziałem- licząc wraz ze mną, aż cztery osoby: duuuchy… Wieczorny przelot Karaganda- Kyzył Orda odbył się bez zakłóceń.

 

 

Kyzyłorda leży  także w środkowej części tego ogromnego kraju, buro-płowego o tej porze roku.

 

 

Przez przypadek, wskutek „hotelowego oszustwa na mapie” zarezerwowany w centrum hotel, odnalazł się na opłotkach, w dzielnicy z … więzieniem okręgowym. Też hotel… na dłużej i na dodatek… za darmo. Wynegocjowany upust cenowy pokrywał koszty przejazdu  taksówkowego do centrum miasta.

Spacer od rejonu placu centralnego z fontanną zawiódł mnie do dworca kolejowego z rzeźbami i pomnikiem bohatera narodowego na koniu (pocz. XIX wieku).

 

 

 Pomnik z haubicami i zniczem przyozdabia tutejszy Park Zwycięstwa. Do ulicy Nadbrzeżnej dotarłem przy pomniku z wielbłądem. Przepływająca przez Kyzyłordę rzeka Syr-daria powstaje z połączenia rzek Naryn i Kara-daria.  Jej długość od źródeł Narynu wynosi 3019 km; tym samym jest drugą po Wołdze najdłuższą rzeką na świecie, która kończy swój bieg, uchodząc do jeziora. Przepływa przez Kotlinę Fergańską oraz wschodnią część pustyni Kyzył-kum i  uchodzi deltą do Jeziora Aralskiego. Rzeka nie niesie zbyt wiele wody, wyraźnie widoczny jest ciąg dalszy osuszania tutejszego „morza”.

 

 

Bazar z płowem i szaszłykami. Jest to miasto 300- tysięczne, w którym brakuje miejsc pracy. Znajomi tubylcy mówili mi o swoich znajomych, którzy pojechali do pracy w… Polsce.

Wszędzie w kraju Kazachów istnieją ulice imieniem prezydenta Nazarbajewa (również nazwa stolicy kraju).

-Kim jest?

 Wyciągnął Kazachstan z postradzieckiego marazmu gospodarczego i skonsolidował społeczeństwo, ale jako klasyczny azjatycki dyktator trzymał obywateli na krótkiej smyczy. Nursułat Nazarbajew – ostatni panujący z przywódców- założycieli państw, powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego, w bieżącym roku złożył prezydenturę.

 

 

Do Szymkentu przyleciałem. Zwiedziłem centrum miasta spacerem od okolic Hotelu Szymkent (wizytówki miasta).

 

 

 Pobliski deptak Arbatu z parkiem i ładnym wesołym miasteczkiem upodobała sobie młodsza część społeczeństwa.  Kilka pomników, widoki na okolice rzeki, wiele ładnych budynków i  … jeszcze więcej restauracji.

 

 

Do Taraz, miasta u podnóża gór Tienszan w południowym Kazachstanie, przyjechałem zbiorczą taksówką z Szymkentu. Dojechałem bardzo szybko i tanio- skorzystałem z programu internetowego In Driver. Urokliwe widoki stepów na tle gór umilały podroż. To dość daleko, ale taksówka mknęła z prędkością do 160… Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie szwendające się po dwupasmowej jezdni krowy, czasem z konnym pastuchem…

 

 

W Taraz jest do obejrzenia plac centralny z pomnikiem i budynkami  rządowymi, oraz mauzoleum Dautbek Chana (i Karakhana). Zwiedzałem pieszo to 360 tysięczne miasto u podnóża gór Tienszan.

 

Wcześniej przed dojazdem do miasta podjechałem pod Mauzoleum Ajsza Bibi  (XI-XII wiek oba).

Jest tutaj wspaniała historia miłości żołnierza do pięknej dziewczyny z wioski Ajsza Bibi.

Wielowieczna historia bardzo mnie zainteresowała i  popytałem o nią, miedzy innymi w tutejszym muzeum regionalnym. Opowieść ma dwie wersje.

W pierwszej (opowiedzianej mnie w muzeum): pokochali się i on zwrócił się do ojca o rękę – odmówił. Poszedł walczyć i gdy wracał, przekazał dziewczynie wiadomość o dacie powrotu. Ona poszła do rzeczki Asa umyć się, rozebrała i umyła, ale został ugryziona przez żmije, która ukryła się w odzieży. On z umierającą wziął ślub islamski i ona zmarła na jego rękach. On bohaterski, został chanem i kazał ją pochować w wybudowanym dla niej mauzoleum.

W wersji drugiej oficjalnej (z przekazu ustnego): 16-letnia piękność, Aisza- Bibi, była zaledwie godzinę drogi od spotkania ze swoim kochankiem. Zakochała się w emirze Tarazu i chciała go poślubić, wbrew woli ojca, więc opuściła swój dom w towarzystwie opiekunki.

Pod koniec podróży obie kobiety zatrzymały się nad brzegiem rzeki Asa, aby się wykąpać. Kiedy wynurzała się z rzeki, sięgnęła po ubranie i została ugryziona przez węża, który wśliznął się w jej ubranie, gdy była w wodzie. Ugryzienie było śmiertelne i wkrótce potem zmarła. Emir wrócił z misji wojskowej, by się z nią spotkać, ale było już za późno. Nakazał budowę grobu, aby upamiętnić ją i ich miłość do wieczności.

Współczesna praktyka trwająca od średniowiecza. Lokalne kobiety z okolic oazy Taraz modlą się w mauzoleach za dzieci i szczęśliwą rodzinę. Zwyczajem nowożeńców jest błogosławienie ich związku przez zmarłych kochanków. Podczas ceremonii przyjęcie weselne przypomina podróż Karakhana z Taraz do miejsca śmierci jego narzeczonej. Podróż rozpoczyna się w Mauzoleum Karakhana w Tarazie, a kończy w Aisza Bibi. W obu miejscach państwo młodzi czczą zmarłych kochanków i proszą o błogosławieństwo.

 

 

Na ostatnich zdjęciach pokazałem Plac Centralny w Taraz i mapkę trasy.

 

 

Przejście do następnej relacji: Uzbekistan…

Przejście do poprzedniej relacji: Kustanaj, Pietropawłowsk, Pawłodar, Semej

Przejście na początek trasy: Północna Ukraina