Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Tadżykistan

Spis treści

Dach Świata, Pamir Highway, relacja z podróży

Dodano: 28-09-2015

Dach Świata, Pamir Highway, relacja z podróży (na wrzesień 2015).

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Pamir graniczący z najbardziej odległymi regionami Afganistanu i Chin, ma scenerię należącą do najdzikszych w całej Azji Środkowej. Zwany tutaj Bam-i-Dunja, czyli Dachem Świata, to najbardziej zapadły rejon Azji. Wielki płaskowyż, gdzie stykają się: chiński Sinkiang, afgański korytarz wachański i pakistański region Chitral. Kiedyś Pamir wyznaczał zasięg imperiów Rosji i Anglii. Chińczycy nazywają go „punktem w połowie drogi pomiędzy niebem i ziemią”, a teren z powodu choroby wysokościowej (następstwo podobno dzikiej cebuli), nazywają Górami Cebulowymi. Drogę wiodącą przez Pamir nazwano Pamir Higway, czyli pamirską autostradą. Moim zdaniem, bardziej zasługuje po prostu na nazwę szosy pamirskiej. Nazwa została nadana na wyrost. Za czasów Związku Radzieckiego wyasfaltowano drogę, która wcześniej była znana jako Jedwabny Szlak. Dawny szlak karawan, jest newralgiczną strefą przygraniczną, przez którą prowadzą ścieżki afgańskich przemytników narkotyków (podobno przy współudziale władz). Droga stała się strategiczną, zyskała nazwę M41 i… uczyniono ją całkowicie niedostępną dla turystów. Zmieniło to się po usamodzielnieniu się Tadżykistanu, ale i teraz potrzebne są specjalne zezwolenia na wjazd do GBAO (Górno Badakszański Autonomiczny Obłast). O uzyskaniu zezwolenia i szczegółach organizacyjnych podróży piszę w Informacjach praktycznych (kliknij). Początek podróży zawiera poprzednia relacja z Duszanbe i Gór Fańskich. Pamir Highway rozpoczyna się za Duszanbe a kończy w Osz na terenie Kirgistanu. Obecnie drogę z każdym rokiem pożera bezlitosna górska natura. Od 35 lat nikt jej nie remontuje a asfalt czasem ciągnący się długimi kilometrami, potrafi zniknąć na … pół dnia. Wtedy zobaczysz na niej tylko … tarkę- pofałdowaną, wybitą kołami ciężarówek nierówną szutrową powierzchnię. Drogę niszczą: erozja, trzęsienia ziemi, spadające skały i lawiny błotne. Na drodze wszędzie jest daleko… a jednocześnie prawie w ogóle nie ma drogowskazów. Przez Pamir można przejechać dwiema drogami. Pierwszą jest w/w M41. Druga odbija w stolicy GBAO, Chorog (Khorog) na południe i wiedzie wzdłuż rzek i granicy z Afganistanem, aż do powtórnego połączenia się z M41. Po Pamirze można podróżować w różnoraki sposób. Na pewno Pamir jest Mekką rowerzystów, podobnie motocyklistów i trampów z własnymi terenowymi samochodami. Spotykaliśmy nielicznych turystów wędrujących… jak się dało. To „jak się udaje” jest trudne, transport publiczny jest sporadyczny i tylko na niektórych odcinkach. Są to wyłącznie samochody z napędem na 4 koła, ruszające w trasę, gdy się napełnią… do granic niemożliwości, lub ciężarówki. Jazda tymi ostatnimi musi być silnym przeżyciem, gdyż potrafią jechać szybko, nad przepaściami i nie zawsze zważają na to… co jest za zakrętem, i jak szybko się po drodze porusza. Autostop w Pamirze jest płatny. Z Irkiem i Wojtkiem podróżujemy od strony Duszanbe, wynajętym wraz z kierowcą samochodem. Na zdjęciach: brama, początek Pamir Highway oraz fotka gdzieś po drodze, na odcinku gdzie z asfaltu pozostała jedynie tarka.

01- Duszanbe, początek Pamir Highwey 02- Pamirska droga
Wynajęcie samochodu z kierowcą było rozsądnym posunięciem. Kierowca: znał drogę, możliwości noclegowe, zwyczajnie było bezpieczniej, znacznie krócej i zatrzymywaliśmy się tam, gdzie chcieliśmy fotografować przepiękne widoki. Podróżujemy jesienią i na początkowym odcinku za Duszanbe w kierunku południowym, nie należy specjalnie się dziwić, gdy całą szerokość jezdni zajmie pędzone stado: krów, koni, owieczek czy osiołków. Tych ostatnich zwykle dosiadają młodociani pasterze. Południe jest spaloną słońcem równiną, pełną kiszłaków (wiosek), pól , na których spotykamy gotową do zbioru bawełnę. Na zdjęciu jedno ze stad, wśród ciężarówek i spokojnie czekających na przejazd innych uczestników ruchu drogowego. Drugie zdjęcie przedstawia naszą terenową Toyotę na pograniczu, z ośnieżonymi szczytami afgańskiego Hindukuszu w tle.

03- stada na Pamir Highwey 04- Pamir Highwey
Zwłaszcza na początkowych, setkach kilometrów drogi, należy się liczyć z częstymi kontrolami milicji i wojska. Kontrolują kierowcę i nasze przepustki, a faktycznie… kasują (głównie milicjanci) drobne kwoty łapówek wręczanych przez kierowcę. Ten jest wściekły, pod nosem wyzywa ich od baranów, ale … prawie za każdym razem płaci kolejne kwoty haraczu. Gdy zapytałem, co się stanie gdy nie da pieniędzy, odpowiada mi , że chyba bym nie chciał stać na punktach kontroli w nieskończoność…, a później i tak zapłacić… pod byle pozorem. Ale cóż tam! Jedziemy coraz dalej i dalej, zniewalające widoki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Chciałoby się zatrzymywać co chwila, gdyż kolejny zakręt odsłania coś innego i wcale nie jest monotonnie. Pamir jest na pewno jednym z najpiękniejszych rejonów Azji.

05- bramka kontroli policji lub wojska 06- Pamir
Przygotowując się do zwiedzania Tadżykistanu obawiałem się monotonii trasy pamirskiej: 5 dni przez góry! Przecież, to może być zwyczajnie nudne! – myślałem. Niż z tych rzeczy! Nie sądź, że nie zmieniają się i kolory. Zobaczysz cała gamę: od wysokich ostrych turni w ciemniejszych kolorach, po pastelowe, płowe i obłe kształty… do czerwono- bordowych. Wbrew pozorom w dolinach również sporo terenów zielonych. W mijanych kiszłakach, wioseczkach po kilka- kilkanaście domków, i po obu stronach granicy z Afganistanem, trwają żniwa. Niskie rachityczne zboża są ścinane ręcznie sierpowatymi narzędziami, związywane w snopy i ustawiane w stogi na środku poletka. Później wyrównują ziemię, aby po rozłożeniu zboża, młocić je … nogami zwierząt. Pokazuję taki omłotowy zaprzęg sześcio- osiołkowy. Następnie tylko pozostaje: podrzucanie słowy w górę aby powytrząsać z niej ziarno, przesiewanie zboża na ręcznych sitach i… o głoszenie końca żniw! Trwają do około trzech dni na jednym polu.

07- Pamir, pogranicze z Afganistanem 08- omłoty 6- osiołkowe
Droga wiedzie cały czas wzdłuż granicy tadżycko-afgańskiej, dolinami i wąwozami rzek: Pandj (Pandż), później Pamir. Częściej oglądam widoki afgańskie niż tadżyckie, jednak przekroczyć granicy nie sposób bez wizy. Można to zrobić w kilku miejscach przez mosty. Po stronie afgańskiej wzdłuż rzek wiedzie droga, miejscami bardziej zasługująca na nazwę ścieżki dla… osiołków czy pieszych. Sporadycznie zauważałem tam jakikolwiek ruch. Jednak sposób prowadzenia ścieżki…? Może po uspokojeniu się sytuacji w tym kraju, zasługuje na rozważenie odbycia po niej wycieczki, pomiędzy kolejnymi przejściami granicznymi. Popatrz na załączone zdjęcia.

09- Pamir, pogranicze z Afganistanem 10- Pamir, pogranicze z Afganistanem
Nasze cztery noclegi w Pamirze zrobiliśmy w kolejnych miastach i większych miejscowościach. Posiadają kwatery prywatne, które pełnią rolę hotelików, oferujących także proste wyżywienie. Korzystaliśmy ze śniadań: jakieś jajka, przeważnie czerstwy chlebek, margaryna nazywana masłem i domowe konfitury lub miód. Do tego czaj. Wszystko wraz z noclegiem w cenie 12-13 USD. Ale po kolei: cały dzień przez Kalaikhumb jedziemy do Chorog, z dziesięcioma łapówkarskich kontrolami po drodze. Jedziemy dalej niż zamierzaliśmy, gdyż chcemy być po południu na bazarze transgranicznym w Ishkoshim. Chorog z 30-ma tysiącami mieszkańców, bezładną zabudową, nie zachwyca niczym specjalnym. Jedyną ciekawostką na głównej ulicy był pomnik – popiersie Lenina. Skręcamy z M41 na południe w dolinę Wachanu (tzw. wachański worek). Kolejny postój nastąpił w głównej miejscowości Iszkoszim (Ishkoszim), miasteczkiem najbardziej wysuniętym na południe. Dawniejsza przeprawa promowa Jedwabnego Szlaku, została zastąpiona w dolinie kilkoma mostami, na których zorganizowano przejścia graniczne. Miasto posiada nietypowe targowisko, mieszczące się za dwoma mostami pośrodku doliny w strefie niczyjej, gdzie w soboty przybywają kupcy na targowisko afgańsko-tadżyckie, umożliwiając wymianę towarów i będące dużą atrakcją turystyczną. Specjalnie przyjechaliśmy koło południa, aby mieć czas na buszowanie po bazarze. Jakież było nasze rozczarowanie, kiedy zobaczyliśmy je… puste. Okazało się, że od dwóch i pół miesiąca w związku z trudna sytuacją w Afganistanie, targowisko Tadżycy zamknęli. W Iszkoszimie sfotografowałem kobiety, które wykorzystując ciepłą aurę, na ulicy prały swoje dywany domowe.

11- Khorog, stolica GBAO 12- miasto Ishkoshim
Jeszcze przed Iszkoszim zwiedzamy małe Pamukkale, czyli gorące źródła w Garmczaszma. Osady ze źródeł utworzyły białe nacieki, wśród których w małym baseniku można się wykąpać. W drodze do Langar, zwiedzamy twierdze mające w przeszłości chronić, zaopatrywać i… pobierać podatki od karawan. Najstarszą z nich była licząca ponad 2000 lat, Kacha Kala. Do nieciekawych resztek ruin na pagórku, trzeba się wdrapać wąska ścieżynką. U podnóża ruin na stoisku z pamiątkami, sfotografowałem afgańskiego osadnika z synem.

13- Garmczaszma 14- Afgańczycy sprzedający pamiątki k. ruin Kakh Kaha
Spokojna wioska Langar znajduje się u zbiegu rzek Wachan i Pamir, już na wysokości 2860 m… Zaczyna boleć głowa od choroby wysokościowej a zrobienie kilku szybszych kroków, odbija się „łapaniem” większych łyków powietrza. Główną ulicą Langar przechodzi wieczorem, kilka wracających z pastwisk stad. Pasterze odprowadzają zwierzęta do poszczególnych gospodarstw. Dla nas poza tumanami kurzu, scenerią rodem z kowbojskiego filmu, były okazją do filmowania i kolejnych zdjęć. W wiosce Jamg można zwiedzić oryginalne Ismailskie Muzeum Domu, w którym moje zainteresowanie zawodowe wzbudza kręciołek do przędzenia wełny i „prehistoryczne” krosno. Muzeum i niektóre domy Langar zdobią rogi koziorożców i święte kamienie, które miejscowi całują prosząc o łaskę. Naprzeciwko na pagórku znajduje się grób Shoh Oftabi (jeden z islamskich świętych…). Druga oglądana po drodze twierdza Wachanu, Yamchun, mieści się w odległości 8 km w bok pod górę od głównej drogi, i 500 metrów wyżej. Malowniczo położone ruiny twierdzy, obecnie strzegą… tylko drogi do odległego o kolejny kilometr, gorącego źródła Bibi Fatima. Źródła są doskonałą okazją do… wykąpania się, po trudach drogi i spania w byle jakich warunkach, z czego nie omieszkałem skorzystać. Kolejną bezładnie zabudowaną mieściną okazał się Murgob. Tutaj wysokość nad poziomem morza sięga 3600 metrów. Śpimy w najgorszym na trasie Homestay, w którym: wodę nabierasz z… jakiegoś zbiorniczka, toaleta… lepiej nie wspominać!, prąd tylko na trochę wieczorem … Z Langar Jedwabny Szlak rozgałęzia się, przez przełęcze na wschód do Chin, oraz na południe do Pakistanu. Langar posiada również bazar… zbudowany z morskich kontenerów. Jest to uliczka z otwartymi na nią z obu stron bużkami kontenerów. Prawie w każdym, zobaczysz potrzebne w gospodarstwie domowym, bardzo proste towary: począwszy od odzieży, chemikaliów po artykuły spożywcze.

15- ulice Langar 16- Murob, bazar w kontenerach
Na jednej z nielicznych, normalnych stacji benzynowych zauważyłem piece do chlebków. Te „nienormalne” oferują paliwo w: wiadrach, butelkach… W takim piecu rozpala się ogień wewnątrz, zwykle z jakieś rozpałki i pali następnie suszonym nawozem zwierzęcym. Placki chlebków przykleja się na wewnętrzne ściany, przy użyciu specjalnej packi o kształcie chlebka. Jak nabiorą koloru, tą sama packą je zdejmują. Płaskowyż Pamir jest również doskonałym miejscem na górskie trekkingi (nie licząc wysokogórskiej wspinaczki). Niesamowitymi miejscami, wymagającymi oddzielnych zezwoleń i zboczenia z głównej drogi, są jeziora: Sareskie (Sarez) i Zorkul. Piszę o Sarez, gdyż ma ciekawą historię powstania. Około 100 lat temu, wskutek dużego trzęsienia ziemi osunęła się góra, grzebiąc mieszkańców wsi Usoj. Na rzece Murgab powstała niestabilna zapora, wysoka na 800 metrów i… głębokie, długie jezioro. Łatwo sobie wyobrazić, co kolejne trzęsienie ziemi może spowodować z tym jeziorem- wszystkie leżące niżej wsie i miasta zniknęłyby z powierzchni…

17- piece do chlebów noni 18- treking w Pamirze
Jadąc dalej w kierunku północno-wschodnim, góry stają się bardziej obłe i zróżnicowane kolorystycznie. Prawdziwie futurystyczne kształty i widoki, oraz następne dziesiątki zdjęć. W pewnym momencie dojeżdżamy do granicy tadżycko- chińskiej, którą w czasach radzieckich przyozdobiono, ciągnącymi się dziesiątkami kilometrów kolczastymi płotami.

19- Pamir 20- granica Tadżycko- Chińska
Przez przełęcz na wysokości około 4300 metrów…, wkrótce południowa, przygraniczna odnoga szosy pamirskiej dołącza do M41. My jednak skręcamy w lewo i po jednym kilometrze, odbijamy do odległego o około 20 km Jeziora Jaszilkul (Yashilkul). Piękna pogoda i odbijające się w wodach jeziora szczyty. Wracamy z powrotem i zatrzymujemy się w wiosce w pobliżu jeziora, która nazywają tadżyckim biegunem zimna. Na obrzeżach widzimy pierwsze wysokogórskie bydło: jaki, a w samej wiosce sterty suszonego „opału”. Kobieta, która pakowała placki do worków uciekła, gdy zobaczyła mój aparat fotograficzny.

21- Jezioro Yashikul 22- suszony nawóc na opał do kuchni
Wkrótce wkraczamy w najwyższą część Pamiru. Przez przełęcze: na wysokości 4300 i najwyższą Ak – Baital (4655 m…) zbliżamy się do granicy z Kirgistanem i najwyższych szczytów „pamirców”. Górscy Tadżykowie, nazywają siebie pamircami i różnią się zdecydowanie od właściwych mieszkańców Tadżykistanu, językiem i religią. Mówią różnymi językami i w większości są muzułmanami- ismaelitami. W tej religii przywódca wioski jest jednocześnie imamem. Nie ma meczetów- ich funkcje pełnią sale modlitwy (dżamat chana). Taki dom ma 5 filarów (prorocy) i góry czworokątny świetlik (cztery żywioły). Nie mogliśmy sobie odmówić wspólnego zdjęcia na najwyższej przełęczy, na którym stoją od lewej: autor relacji, Ireneusz Gębski oraz Wojciech Dąbrowski. Jadąc w kierunku granicy z Kirgistanem, przejeżdżamy obok jeziora Kara-Kul (Czarne Jezioro). Przy dobrej pogodzie jezioro lśni turkusową barwą. Swoją nazwę zawdzięcza widokowi w pochmurne dni. Jezioro opisywali: chiński pielgrzym w VII wieku, oraz Marco Polo w 1274 roku. Chińczyk uważał, że w jeziorze mieszkają smoki. Już za jeziorem wyrastają majestatyczne „białasy”, przykryte wiecznym lodem najwyższe szczyty Pamiru. Później wspinając się na graniczną przełęcz Kizilart, widzimy je fragmentami coraz częściej. Prawdziwa biała panorama jest widoczna na granicy.

23- najwyzsza przełęcz Ak- Bajtał, 4655m. 24- granica Takżykistanu z Kirgistanem na drodze pamirskiej
Granica tadżycka minęła stosunkowo szybko. Za nią następuje ostry zjazd w dół serpentynami szosy (foto) i wspaniałe, najciekawsze widoki najwyższych szczytów. Podziwiamy 7-tysięczniki: Szczyt Niepodległości (d. Pik Lenina) i najwyższy Ismaila Samaniego (d. Pik Komunizma- 7495m…).

25- Zjazd z przełęczy na granicy Tadżycko- Kirgiskiej 26- wysoki Pamir widziany z Kirgistanu
Z kolei granicę z Kirgistanem zapamiętałem nie tylko z widoków, ale także z dwu godzinnego niczym nie uzasadnionego postoju, i potrzeby zapłacenia kolejnych dużych kwot pieniężnych przez naszego kierowcę. W końcu ruszamy i już bez większych przeszkód, dojeżdżamy do końca Pamir Highway w Osz, dużym mieście Kirgistanu. Góry się zmieniają, wielokolorowe, są takie skórzane, w większości o obłych kształtach, schodzące pionowymi zboczami w kaniony rzek. Załączam zdjęcie wykonane w Kirgistanie oraz mapkę całej trasy w Tadżykistanie. Łącznie, cała droga pokonana samochodem w Górach Fańskich oraz Pamirze, wyniosła 1921 kilometrów. Wspominając pobyt w Pamirze sadzę, że Pamir to… górskie widoki. Trudno wymienić jakieś szczególnie interesujące, jedno czy kilka miejsc, gdyż cały Pamir jest takim miejscem. Co do drogi Pamir Highway, cóż!- sama nazwa brzmi dumnie. W rzeczywistości jest to: bardzo zniszczona, wyboista, stara, wąska, częściowo wyasfaltowana droga górska. No i ten nieprzyjemny zwyczaj płacenia łapówek… za nic. Żegnamy naszego, godnego polecenia kierowcę z firmy transportowej w Chorogu. Wkrótce żegnam się także z moimi kolegami, którym pięknie dziękuję za mile spędzony czas. Ruszam znowu samotnie na dalsze zwiedzanie Kirgistanu. Ale o tym już w kolejnej relacji.

27- Góry w drodze do Osz mapka trasy w Tadżykistanie do Osz w Kirgistanie
Przejście do następnej relacji: Kirgistan
Przejście do poprzedniej relacji: Tadżykistan cz. I:… Góry Fańskie
Przejście na początek trasy: Turkmenistan

 

filmy z podróży: Duszanbe i Góry Fańskie, Gbao...

Dodano: 28-02-2016

Oferuję dwa filmy podróżnicze z tej wyprawy w jakości DVD i Blu- ray. Czas 31 i 43 minut. Tadżykistan, niesamowitą krainę wysokich gór, zwiedzałem w czasie dłuższej wyprawy „Na Jedwabnym Szlaku w …stanach”. Ten film zawiera CD cz. II- (74 minuty). Są to dwa odcinki filmu na jednej CD: Tadżykistan, cz. 1: Duszanbe i Góry Fańskie (31 minut), oraz cz.2- GBAO, Pamir Highway (43 minuty).
Jeżeli jesteś zainteresowany możesz obejrzeć skrót filmu (część 1-kliknij niżej)

Część drugą o podróży po Dachu Świata- GBAO… znajdziesz tutaj (kliknij niżej )

Możesz obejrzeć również okładki filmu w wersji Blu ray (kliknij w foto niżej)

foto okładka na jedw.dla blu ray

 

 

 

 

Zainteresowanych zakupem proszę o kontakt ze mną: tutaj (kliknij)

 

 

Tadżykistan, informacje praktyczne.

Dodano: 23-09-2015

Tadżykistan, informacje praktyczne (na wrzesień 2015).

Tekst: Paweł Krzyk

Informacje ogólne: Tadżykistan jest państwem w Azji Środkowej, krainą wysokich i bardzo wysokich gór, bez dostępu do morza. Dawna Tadżycka Socjalistyczna Republika Radziecka. Państwo niepodległe od 1991 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego. Po uzyskaniu niepodległości, młodym krajem targała przez 6 lat wyniszczająca wojna domowa, w czasie której obecny prezydent Emomali Rahmonow popierany przez Wspólnotę Niepodległych Państw, walczył z pragnącymi przejąć władzę organizacjami islamskimi wspieranymi przez zagranicznych dżihadystów. Zamiary, utworzenia państwa islamskiego a następnie przeistoczenie się w kalifat, obejmujący całą Azję Środkową nie ziściły się. Po zakończeniu wojny, Tadżykistan jest od ponad 20 lat nieprzerwanie rządzony przez zwycięskiego prezydenta. Tadżykistan jest biednym krajem, który nabrał większego znaczenia na arenie międzynarodowej po rozpoczęciu przez USA działań zbrojnych w Afganistanie. W zamian za pomoc gospodarczą stał się bazą dla wojsk amerykańskich. Z Tadżykistanu wielu gastarbeiterów szuka przeważnie nielegalnie, lepszego życia na terenie Rosji. W 2004 roku, Tadżykistan z przyczyn gospodarczych, zezwolił na powstanie wielkiej bazy wojsk rosyjskich. Różnica czasowa: plus 3 godziny do czasu naszego, tzn. gdy u nas jest np. 12.00, to w Tadżykistanie jest 15.00.
Kiedy jechać? Turkmenistan posiada wybitnie suchy kontynentalny klimat ze zróżnicowanymi temperaturami, uzależnionymi od wysokości terenu. Ponad połowa kraju znajduje się na wysokości powyżej 3000 m… Najlepiej podróżować w okresie naszej wiosny i jesieni.
Wiza: od Polaków jest wymagana, ale można ją w prosty sposób otrzymać na lotnisku w Dushanbe (wyłącznie tam). Wypiszesz wniosek z jednym zdjęciem, i wpłacisz kwotę 35 USD- zajmie to kilkanaście minut, w zależności od długości kolejki lub nieobecności urzędnika. Aby przekroczyć granicę w innych miejscach, musisz wcześniej zdobyć wizę w ambasadach: np. w: Berlinie, Mińsku czy Moskwie. Brak polskiej ambasady (najbliżej w Taszkiencie, Uzbekistan).
Język urzędowy: tadżycki. Po angielsku trudno kogoś znaleźć. Starsze osoby rozmawiają po rosyjsku. Ja używałem wyłącznie rosyjskiego.
Waluta: obowiązuje manat somoni (TJS). Przelicznik wymiany w bankach i kantorach jest podobny i wynosił 1USD= 6,56 TJM, co dały praktyczny sposób na szacowanie cen w sonomi: 1 TJM= około 50-60 groszy polskich. Oprócz dużych miast nie użyjesz karty kredytowej.
Internet i telefony, prąd, wtyczki: Internet jest dostępny np. w hotelach. Telefony GSM nasze sporadycznie działają.
Ceny: towary i usługi : generalnie niezbyt wysokie. Hotele w Duszanbe od około 13-15 USD/noc w dorm. W górach różny standard: od 10 sonomi (6zł) do 15 USD. Szybkie jedzenie na ulicy typu pierożek np. samsa: od 1-2 sonomi. Coca cola duża 1 litr: 5 sonomi, chlebek mały: 1, Duży 2 sonomi, coca cola 1,5 litra 6 sonomi.
Jak dojechać? Najwygodniej samolotem (ja przyleciałem przez Istambuł). Możliwości jest wiele drogą lądową od strony krajów sąsiednich. Spotkałem wielu polskich turystów poruszających się od Polski: samochodem, motocyklem…
Bezpieczeństwo: kraj bezpieczny. Należy ograniczać podróżowanie nocą ze względu na nieoświetlone pojazdy i nieostrożną jazdę pozostałych pojazdów. Obowiązuje nasze międzynarodowe prawo jazdy. Na terenach przygranicznych z Afganistanem, oraz na całym GBAO jest wymagane specjalne zezwolenie, i należy być przygotowanym na częste kontrole milicji i wojska. Niekiedy mają zwyczaj wymuszania mandatów dla pojazdów z obcą rejestracją. Podczas kontaktów z umundurowanymi przedstawicielami władzy, należy się liczyć z sugestiami łapówki. Z tego powodu oraz fatalnego stanu dróg, jedziemy wynajętym samochodem z miejscowym kierowcą. Nie fotografuj obiektów państwowych i militarnych.
Zezwolenie na poruszanie się po GBAO… ( i ew. inne zezwolenia): Górny Badakshan Region Autonomiczny. Położony na wschodzie w Górach Pamir obejmuje 45% powierzchni kraju. Po wybuchu wojny domowej rejon ogłosił niepodległość od Tadżykistanu, obecnie pozostaje obwodem autonomicznym w ramach Tadżykistanu. Przed wyruszeniem w drogę, trzeba zdobyć w Duszanbe przepustkę zezwalająca na wjazd. Możliwe do uzyskania w ciągu półtora dnia roboczego, po wpłaceniu kwoty 20 TSJ. W tym celu należy:
-udać się do Banku przy ulicy Bukhoro (skrzyżowanie dróg przy budynku Uniwersytetu…): wypisać po rosyjsku mały wniosek i wpłacić 20 TSJ w okienku (5 minut).
– przejść do pobliskiego budynku administracyjnego przy ulicy Mirzo Turzuanzade nr 5. W okienku przy wejściu podać paszport, gdzie wypiszą stosowny dokument po tadżycku i przejść do drugiego okienka na wprost, aby paszport i w/w dokument zostawić. Poinformują o dacie i godzinie odbioru paszportu z przepustką. W naszym przypadku: złożyliśmy w sobotę po 10-j rano (podobno w sobotę czynne tylko 4 godziny), a mieliśmy odebrać w poniedziałek o 10.00, co okazało się nieprawdą wskutek wizyty państwowej i nieobecności naczelnika. Odebraliśmy we wtorek o 9.00.
Transport i informacje turystyczne: na granicach i w miastach brak informacji turystycznych, i jakichkolwiek materiałów turystycznych. Ruch prawostronny.
Lotnisko- hostel Green House w Dushanbe: spacer 25 minut (ok.2 km).
Duszanbe: duże autobusy I trolejbusy w mieście: 1 sonomi (ok.0,6 zl), marszrutki (mini busy) 2-3 sonomi, taxi z odsiadką (jeździ po tych samych liniach co inne pojazdy) 3-5 sonomi.
Duszanbe- Hisor: autobus nr 8, odjazd sprzed hotelu Sheraton w stronę centrum miasta, na opłotki miasta (1 sonomi-45’). Przesiadka na autobus jadący w stronę granicy- wysiąść na skrzyżowaniu k. lotniska (10’, 3 sonomi). Przesiąść się na taxi do ruin Hisor (w jedną stronę: 15 sonomi za taxi, 10’). Z powrotem taxi z dosiadką do centrum miasta Hisor (5’, 2 sonomi). Przesiadka na marszrutkę do Duszanbe, która rusza jak się napełni (ok. 20’, 3 sonomi), jadąc nią na granicę miasta Duszanbe. Tam przesiąść się np. na autobus nr 8 i wysiąść k. hotelu Sheraton (ok.40 minut, 1 sonomi).
Góry Fańskie: wyjazd wynajętym samochodem z kierowcą- z Duszanbe w kierunku północnym, w stronę granicy z Uzbekistanem (0,9 USD za km + 15 USD za nocleg kierowcy= 684 km), na 3 dni i 2 noce. Nie potrzeba przepustek. Firma wynajmująca z: Khorog ul. Dehoti nr 3
Trasa Pamir Highwey: po zyskaniu przepustki na GBAO, wyjazd wynajętym samochodem z kierowcą (ceny jw.) 5 dni, 4 noce. Zakończenie w Kirgizji w Osz.
Khorog: można do niego dostać się samolotem z Duszanbe lub przyjechać transportem publicznym. Tym transportem są samochody osobowe 4×4, które ruszają gdy są pełne. Cena 350 sonomi + ew. 50 za bagaż. W kierunku Osz transportu publicznego nie zauważyłem.
Hotele:
Dushanbe: spałem w wartym polecenia hotelu Green House, 98a, Dekhlavi Street (13-15 USD/ noc w dorm, bez śniadania, dogodnie położony, tani i czysty). Na podwórku parking dla używanych pojazdów.
Siedem Jezior, Jezioro Czwarte: spałem w kwaterze prywatnej Najmiddin (12 USD/noc w dorm ze śniadaniem (wart polecenia).
Khorog: spałem w Pamir Lodge, ładny hostel za 9 USD/noc bez śniadania, w pokoju 3 osobowym. Ze śniadaniem za 12 USD. Minusem była ok. 80 m. odległość pokoju od toalety.
Iskhkohsim: spałem w Ahis Guesthouse za 13 USD/noc w pokoju 3 osobowym ze śniadaniem.
Langar: spałem w Homestey (bez nazwy), na początku Langar, za 12 USD ze śniadaniem.
Murgob: spałem jw. w Homestey (bez nazwy- zaprowadził kierowca, najgorszy na trasie)
Przewodniki: nie szukałem, wystarczyły mi informacje z Internetu, oraz informacje na miejscu. Warto jednak poszukać przewodnika a przynajmniej mapki centrum Dushanbe. Jest np.: Lonely Planet i Jedwabny Szlak…
Atrakcje turystyczne:
Dushanbe: w sumie jest mało ciekawe. Spacer po centrum miasta (pół dnia). Ale posiedzisz znacznie dłużej wskutek oczekiwania na przepustkę do GBAO. Można zwiedzić: Muzeum Narodowe i Muzeum Etnograficzne: czynne od 10-18.00 (w soboty do 16, a niedziele do 14.00), nieczynne w poniedziałki.
Hisor– twierdza z XII wieku w odl. ok. 25 km od Duszanbe (czas zwiedzania ok. 2 g, wstęp 1 sonomi). Największy zabytek kraju. Jak nie masz co robić, spędzisz z dojazdem ponad pół dnia.
Góry Fańskie: trasa: przez przełęcz Anzob do jeziora Iskandarkul (ok. 150 km), i dalej przez miast Ayni na zachód. Przed miastem Penjikent należy skręcić w lewo do Siedmiu Jezior. Nocleg przy Jeziorze nr Cztery. Po noclego wyjazd samochodem 5 km dalej pod górę do Jeziora Szóstego. Jazda dalej niemożliwa- treking 1,5 g-ok. 5 km pod górę do Jeziora siódmego. Powrót ok. 1 g. Po drugim noclego powrót całodzienny do Duszanbe ok.7 g, 302 km. Niesamowite góry, wspaniałe widoki i mnóstwo okazji do zdjęć.
Pamir Highway: 5 dniowa podróż wynajętym samochodem od Duszanbe (szczegóły w relacji).
Pierwszy dzień: jazda południową drogą a potem na wschód i południe ok.580 km do Khorog. Najpierw przez: Norak, Kulob, potem wjazd do GBAO i dalej przez Kalaikhumb do Khorog. (10 kontroli po drodze). Przyjazd o 21.00. Jedziemy dalej niż zamierzaliśmy gdyż chcemy być po południu na bazarze w Ishkoshim.
Dzień drugi: przejazd z Khorog do Ishkoshim (110 km). Po drodze, 45 km za Khorog, zjazd w bok o 5 km x 2, do gorących źródeł (ew. kąpiele: w małym Pamukale, 1 g. kobiety/1 godzinę mężczyźni, wstęp 5 sonomi).
Dzień trzeci: przejazd do Langar (130km, 2800 m…). Zwiedzenie po drodze: fortecy Kakh Kaha z II wieku pne (tylko resztki ruin,20 km), 50 km dalej forteca Yamchun (7 km w bok od szosy)+ 1 km dalej kąpiel w gorących źródłach Bibifotima (woda ok. 40 st. C), wchodzi się grupami kobiety i oddzielnie mężczyźni, wstęp 10 sonomi. W wiosce Jamg zwiedzenie małego skansenu wsi z domami w stylu pamirskim (wstęp wolny).
Dzień czwarty: Dojazd do Murgob (3600 m…) Trasa: przełęcz 4300 m…, dojazd do M41,skręt w lewo 1 km i potem 16 km w prawo do wioski. Dalej kilka km do Jeziora Yashikul. I dalej do Murgob.
Dzień piąty: jazda przez granicę do Osz w Kirgistanie. Po drodze zwiedzenie: Jezioro Karakul , przełęcze na 4600 i 4300 m… 410 km. Łącznie trasa wyniosła 1921km.
Powrót do relacji z podróży: Duszanbe i Góry Fańskie
Powrót do relacji z podróży: Pamir Highway

 

Duszanbe i Góry Fańskie, relacja z podróży

Dodano: 23-09-2015

Tadżykistan: Duszanbe i Góry Fańskie, relacja z podróży (na wrzesień 2015).

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Wędrując po Jedwabnym Szlaku doleciałem do Tadżykistanu. Musiałem lecieć przez Turcję, gdyż pomiędzy Turkmenistanem i Tadżykistanem, pomimo niewielkiej odległości nie ma żadnego bezpośredniego połączenia lotniczego. Widać, że łączy oba kraje wyłącznie post radziecka przeszłość. Na lotnisku przekonuję się, że mój bagaż wybrał niezależność ode mnie- nie przyleciał sobie tym samym samolotem. W biurze zagubionego bagażu robią ksero moich dokumentów podróżnych, żadnych protokołów, słowa: za dwa dni w poniedziałek ci przywieziemy do hotelu, mają mi wystarczyć … i tyle. Idę pieszo do zarezerwowanego Green House Hostel, gdzie dołączyłem do dwóch kolegów: Wojtka Dąbrowskiego i Ireneusza Gębskiego z Gdańska, których interesuje wspólna podróż wysokogórską szosą, tzw. „Pamir Highway”. Pojedziemy razem aż do Osz w Kirgistanie. O szczegółach organizacyjnych podróży piszę szerzej w Informacjach praktycznych (kliknij). Najważniejszą sprawą w stolicy Duszanbe jest uzyskanie specjalnego zezwolenia na podróż po GBAO (Gorno Badokhsau Autonom… Obłast). Wymaga to odwiedzenia banku, wpłacenia pieniążków a potem odczekania półtora dnia na wydanie przepustki. Jest sobota więc mamy czas na odpoczynek i niespieszne zwiedzenie okolic Duszanbe (Dushanbe). Robię zakupy na bazarze i zastanawiam się, co będę musiał zrobić aby kontynuować podróż…, jeżeli bagaż jednak do mnie nie dołączy. Idę na spacer na ulicę Rudaki w centrum miasta. Samo miasto mnie nie zachwyciło. Nowoczesne budownictwo istnieje tylko w centrum. Najciekawszym wydała mi się okolica Pałacu Prezydenckiego z dużym parkiem. Do historii tej krainy gór nawiązuje pomnik króla perskiego Ismailia I Samanidy. Za licznymi fontannami znajdziesz pałac prezydencki, oraz kilka innych reprezentacyjnych budowli. Tadżykistan nie jest państwem bogatym, więc trochę zastanowiła mnie wystawność pałacu prezydenta, który włada państwem nieprzerwanie już od ponad 20 lat. Na zdjęciach pomnik i widok z ulicy Rudaki.

01- Duszanbe, pomnik Ismaila Samanidy I 02, Duszanbe, ulica Rudaki
Jeżeli odejdziesz w bok zaledwie kilkaset metrów, spotkasz Duszanbe jedno-dwu piętrowe, w stanie nadającym się do remontu. W drodze do hotelu przechodzę przez bazar. I tu kilka słów o samym mieście, które sięga historią zaledwie niespełna 100 lat wstecz. Zostało założone w 1924 roku, a jego nazwa w języku tadżyckim oznacza „poniedziałek”. Miasto znane jest właśnie z poniedziałkowych bazarów. Mój spacer po bazarze zakończył się zakupem pysznego, jeszcze ciepłego okrągłego chlebka „noni” i… winogron.

03- Duszanbe, bazar 04- Duszanbe, bazar
Drugiego dnia w oczekiwaniu na wydanie zezwolenia na GBAO, wybraliśmy się komunikacją publiczną do największego zabytku Tadżykistanu, oddalonej o około 25 km. twierdzy Hisor. Częściowo odbudowane mury twierdzy z XII wieku, obecnie można zwiedzić za symboliczną opłatą. Budyneczki pomiędzy bramami twierdzy mieszczą sklepiki pamiątkowe. Po resztkach murów zewnętrznych można ją obejść dookoła. To chyba jedyne takie miejsce w świecie, gdzie jak zapłaciłeś, to możesz swobodnie hasać po zabytku. Hisor jest popularnym miejscem dokąd przybywają pary małżeńskie na sesje fotograficzne.

05- mury Twierdzy Hisor 06- Hisor, śluby
Nasza niedzielna wizyta obfitowała aż w trzy takie spotkania. W Tadżykistanie, w którym aż 90% mieszkańców jest wyznania islamskiego, fotografowanie, zwłaszcza kobiet jest utrudnione. Podczas ceremonii ślubnych chodzimy wśród gości weselnych i możemy robić zdjęć ile chcemy. Ogłusza nas muzyka a przede wszystkim głośne długie trąby, którymi obwieszczają przybycie kolejnych par. Pochód zbliża się wolno z kilkoma postojami, podczas których goście weselni obojga płci tańczą przed młodymi.

07- Hisor, goście weselni 08- Hisor, zespół z trąbami na ślubie

W trzecim dniu dopiero otrzymujemy nasze zezwolenia na GBAO (podróż tam będzie przedmiotem kolejnej relacji). Czekaliśmy o jeden dzień dłużej, wskutek wizyty w Tadżykistanie przywódców Wspólnoty Niepodległych Państw- zjechali się wszyscy na czele z prezydentem Rosji Putinem. Dla nas skutkowało to koniecznością objeżdżania, zamkniętego dla ruchu centrum miasta. W dalszą drogę w Góry Fańskie, jedziemy wynajętym wraz z kierowcą samochodem. Opóźnienie początkowe odłożyło się na przyjazd do celu o 22-j wieczorem. Ale po kolei. Jedziemy z Duszanbe w kierunku północno-zachodnim, w jedne z najpiękniejszych gór, uznawanych za jeden z najbardziej atrakcyjnych rejonów całej Azji Centralnej. Są w kolorach płowo- beżowych… i dochodzą do prawie 5,5 tysiąca metrów… Występują w nich lodowce wysokogórskie oraz wąskie i głębokie doliny, z rzekami dopływami Zarafszanu. Jeszcze przed dojazdem do przełęczy, chce się co chwila zatrzymywać samochód na kolejne sesje krajobrazowe.

09- Góry Fańskie 10- Góry Fańskie
Przełęcz Anzob znajduje się na niebagatelnej wysokości 3327 metrów… i po raz pierwszy czuję skutki nagłego wzrostu wysokości. Na przełęczy wspaniały widok z jednej strony na wyższe ośnieżone szczyty, z których najwyższy Chimtarga (5489m…) kryje się gdzieś dalej. Po stronie drugiej, już bez śniegu, leżące bliżej ostre granitowe szczyty. Z lewej strony, wolniutko pną się w górę w tumanach kurzu na nieutwardzonej drodze, potężne ciężarówki. A wszystko po drodze, biegnącej serpentynami, po zboczach kolejnych grzbietów górskich. Ta szosa jest jedną z głównych arterii komunikacyjnych Tadżykistanu. Droga ma szerokość, czasami ledwie pozwalającą wyminąć się dwóm pojazdom. Czasem koła prawie ocierają się o skraj jezdni, która nie posiada żadnych zabezpieczeń, przed stoczeniem się w niekontrolowany sposób w dół, w przepaść otwierającą się tuż obok, lub… za kolejnym zakrętem. Za to często zobaczysz wyrwy, otwarte na przepaść, ograniczające jeszcze bardziej szerokość jezdni. Na tej drodze nie zobaczysz: żadnego drogowskazu, prawie żadnego znaku drogowego, ale za to będzie niesamowita ilość: stromych podjazdów, zjazdów, oraz serpentyn, nawet 180 stopniowych. Żeby było „zabawniej” po drodze poruszają się również piesi użytkownicy: jeźdźcy na… osiołkach, krówki, piesi- np. rodziny wracające z pola, stada owiec…

11- przełęcz Anzob, 3372 m... 12- transport osiołkowy
Po południu zbaczamy w bok od głównej szosy, oby zobaczyć Jezioro Iskanderkul. Godzina pomiędzy widokami z obu stron, minęła nie wiadomo kiedy. Na drugim zdjęciu pozdrawiający Was autor relacji, który nie mógł sobie odmówić fotki na takim tle.

13- Jezioro Iskanderkul 14- Góry Fańskie
Musimy jednak się spieszyć, jedziemy dalej. Kolejne prawie 150 kilometrów wiedzie coraz gorszymi drogami, zwłaszcza po skręceniu z głównej drogi w stronę Siedmiu Jezior. Tam droga wiedzie, przede wszystkim tak, jak pokazałem na załączonych zdjęciach. Te zdjęcia wykonałem w drodze powrotnej. W tamta stronę jechaliśmy już po ciemku i na dodatek nieznający drogi kierowca, wciąż kogoś o nią po tadżycku dopytuje. Wyobraź sobie, jak w światłach reflektorów wyglądają takie zakręty: to są, to nic nie ma i jedziesz prawie na wyczucie- a przepaście są na swoim miejscu! Szczęśliwie dojeżdżamy do Jeziora Czwartego, tylko dwa razy zawracając w poszukiwaniu kwatery prywatnej, które tutaj robią za hotele.

15- droga do Siedmiu Jezior 16- jezioro czwarte
Rankiem rozglądamy się po okolicy i postanawiamy podjechać samochodem wyżej do Jeziora Szóstego. Ciągle w górę serpentynami, wzdłuż rzeczki łączącej jeziora, wśród oszałamiających dziką przyrodą skał, przepaści i sięgających znacznie ponad trzy tysiące metrów poszarpanych szczytów. Do ostatniego, Siódmego Jeziora można się dostać wyłącznie pieszo, 5 kilometrów w górę. Najpierw droga prowadzi przez wioskę, na początku której widzę osiołka, stojącego przy otwartych drzwiach wykonanej z gliny chaty. Zajrzałem do środka i zobaczyłem jeźdźca tegoż osiołka, robiącego zakupy w… sklepie z podstawowymi artykułami spożywczo-przemysłowymi (3 półki z towarami). Po wymianie grzeczności tuptam dalej i po kilku minutach „kawalerzysta osiołkowy” mnie dogonił. Tak sobie wędrowaliśmy kilkaset metrów, zrobiłem mu fotkę na tle wioski… Potem jednak moje tempo było dla niego za wolne, chciał abym wsiadł zamiast niego na osiołka. Spojrzałem na niego, potem na osiołka i stwierdziłem, że przy mojej wadze ponad 100 kilogramów, to chyba ja musiałbym nieść osiołka a nie on mnie! Roześmieliśmy się obaj, a gdy odmówiłem, kiedy chciał chociaż zabrać mój mały plecaczek, pojechał sobie do przodu. Za zakrętem widzę jak plotkuje z moimi kolegami. Potem skręcił gdzieś w bok.

17- jezioro szóste 18- sklep w wiosce k. jeziora szóstego
W drodze pod górę i wracając, widzę jak wygląda transport wszystkiego w dolinie. Na zdjęciu pierwszym masz rodzinę wracającą do domu. Z przody była kobieta poganiająca podobnego osiołka z drzewem, jednak nie wyraziła zgody na fotografowanie (schowała się za osłem). Na drugim zdjęciu pokazuję Jezioro Siódme, ostatnie i zarazem najwyżej położone, bo na wysokości około 2400 m n.p.m. To prawie jak nasze Rysy! Zdjęcia nie mogą oddać uroku kotliny z tym jeziorem. Słyszałem nieco mistyczne określenie w innym kraju, o takich miejscach. Mówiono: „w tym miejscu czuć, że Bóg tu jest”.

19- droga do jeziora siódmego 20- jezioro siódme
Wracając z powrotem do samochodu mijam kilka obładowanych osiołków, również takiego, którego obciążono kilku metrową kłodą drzewa. Jest stadko rogatych kóz… Gdy doszedłem do samochodu i z ulgą usiadłem na drewnie przy chacie, z rozbawieniem patrzyłem, jak miejscowi Tadżycy i Talibowie korzystają z publicznej toalety. Najpierw biorą wysoki dzbanek z długim lejkiem, i idą do rzeki nabrać wody. Potem jakieś 100 metrów wracają do wychodka. Na koniec… zostawiają dzban dla następnego klienta. Na zdjęciach masz Tadżyka i Taliba. Ten drugi nosi długą szatę, zwykle dłuższą brodę i zawój na głowie.

21- Tadżyk 22- Talib nad jeziorem szóstym
Wracając, gdzieś po drodze zrobiliśmy postój na rozprostowanie nóg. W pobliżu na pagórku, dwie kobiety ze znajdującej się w dolinie wioski, sprzedawały „czaj” (herbata). Gdy nas zobaczyły, fotografujących niesamowite widoki doliny z ośnieżonymi szczytami na najdalszym planie, wioskę w dolinie, i wielkie stado brązowych owiec na pastwiskach, podeszły do nas. Po chwili sięgnęły do swoich przepastnych toreb na plecach i wyjęły dwa płaskie chlebki… Nie pozwoliły na odmowę, musieliśmy je przyjąć i spróbować. Po chwili odeszły w dół a my popatrzyliśmy na siebie, i rozmawiamy co to było? Wyszło na to, że po prostu przejaw tadżyckiej gościnności. Na zdjęciach: w/w wioska oraz mapka trasy w Górach Fańskich.

23- Góry Fańskie mapka trasy w Górach Fańskich

Przejście do następnej relacji: Tadżykistan cz. II, Pamir Highwey.
Przejście do poprzedniej relacji: Turkmenistan.