Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

O mnie

Urodziłem się w 1952r. na Śląsku. Z wyboru jestem łodzianinem. Obecnie mieszkam w okolicach Łodzi.
Z wykształcenia jestem mechanikiem, z wykonywanego od dwudziestu paru lat zawodu włókiennikiem.
Mogę powiedzieć o sobie: biznesmen i przedsiębiorca , będący z zamiłowania nałogowym podróżnikiem.

Za swoje motto podróżnicze uważam „tego co zobaczyłeś i przeżyłeś nikt Ci nie zabierze”.

Mogę to udowodnić niestety na własnym przykładzie. Byłem bardzo zapracowanym przedsiębiorcą. W 1994r. na skutek niefortunnych decyzji urzędników administracji państwowej, zatrzymano moją firmę w rozwoju  na  ponad dwa lata, do czasu cofnięcia decyzji przez Ministerstwo…

To wtedy zacząłem podróżować i zrozumiałem też,  że jest czas na pracę, ale też musi być i na wypoczynek.
Wędruję po świecie w różny sposób: najpierw było to „śladami najstarszych kultur”, a potem – różnie.
Wędrowałem z początku, pewnie tak jak każdy, z biurami podróży. Później prywatnie z plecakiem (bo taniej, ciekawiej i jedzie się tam gdzie się chce). Jeżdżę w różnym składzie osobowym, zazwyczaj od dwóch do kilku osób, a ostatnimi czasy z konieczności samotnie.
Najlepiej robić to z „bratnią duszą”, lub w grupie przyjaciół, bo to: bezpieczniej, weselej , mniej pracy w przygotowaniu (podział obowiązków), no i znacznie taniej.
Przez wiele lat najlepszym towarzyszem w podróżach, była  mi moja kochana małżonka Basia, ale od czasu gdy złapała malarię na Papui i Nowej Gwinei, niestety nie chce słyszeć o dalekich wyprawach.
Wędruję po świecie: często, daleko i bliżej. Obecnie wolę dalej. Uważam, że te kraje bliskie można zobaczyć także będąc w gorszej kondycji fizycznej. Niestety już mi bliżej niż dalej „na ósmy kontynent”, jak gdzieś przeczytałem.
Raczej wolę nie wracać w te same miejsca, choć to trudne, bo cześć z nich to „stacje przesiadkowe”. Jeżeli jestem kolejny raz, wędruję do innych  miejsc (polecam uwadze zwłaszcza: Indie, Chiny…). Na mojej politycznej mapie świata, na wrzesień 2017 r. wbiłem 285  szpilek symbolizujących odwiedzone  kraje i terytoria.

Moimi notatkami w wędrówkach są dobrej jakości półprofesjonalne, zmontowane filmy. Półprofesjonalne, gdyż sam muszę dźwigać sprzęt (niestety bez dźwiękowca i kamerzysty-za to z ponad 15-letnim doświadczeniem filmowania). Wszystkich chętnych zapraszam do zapoznania się z moją kolekcją.

Trochę o językach: Niestety za późno zrozumiałem, że „ile znasz języków tyle razy jesteś człowiekiem”. Faktem na pewno jest to,  że za młodu język obcy znacznie szybciej wchodzi do głowy i (przede wszystkim) w niej zostaje. Ważne jest także takie dictum: że język nieużywany  zanika.
Ja niestety rozmawiam w miarę poprawnie w języku rosyjskim, angielskim  i tylko „co nieco” w kilku innych.