Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Malaria

Malaria

Ta choroba zbiera ogromne żniwo na świecie, i jest jednym z największych zagrożeń dla podróżników. Często kończy się w naszej strefie klimatycznej zgonem, z uwagi na powszechną jej nieznajomość, i zbyt późną diagnozę. Mamy duże kłopoty z rozpoznawaniem tej choroby , której objawy często są mylone ze zwykłym przeziębieniem czy grypą. Znam  kilka osób, które odeszły na „8 kontynent” przez malarię.

Jak to z malarią jest? Jak się ją „zdobywa”?

Malarię przenosi samica widliszka (odmiana komara: Anopheles spp. – nie występuje w Polsce). Ryzyko wystąpienia tych komarów (moskitów), jest większe na terenach podobnych do naszego kraju – w których jest więcej komarów. Czyli tereny podmokłe ze stojącą wodą, wilgotne lasy, chaszcze, również w miastach, itd. Więcej ich pod koniec pory deszczowej. Natomiast mniej na pustyniach i w wyższych partiach gór. Moskity wyczuwają substancje zapachowe wydzielane z potem. Najchętniej owady te siadają na obiektach o ciemnej barwie. Moskit „tnie” po zmroku, od zmierzchu do świtu. Istnieje kilka odmian malarii w różnych regionach, które są leczone w odmienny sposób. Nie ma jeszcze żadnych skutecznych szczepionek przeciwko tej chorobie. Nie ma też całkowicie skutecznej profilaktyki. Profilaktyka polega wyłącznie na ograniczeniu dostępu komarów do ciała człowieka. Należy unikać wszelkimi sposobami kontaktu z nimi.
Stosować trzeba także profilaktykę poprzez użycie właściwej dawki leku, na ten rodzaj malarii, który występuje w miejscu do którego się wybieramy. Pomóc może tylko lekarz Poradni Chorób Tropikalnych. Niestety faktyczna wiedza na temat malarii wśród innych lekarzy jest- prawie żadna. Nic dziwnego, nie jest u nas popularna, przywożą ją przede wszystkim turyści.
Malarię można nabyć również poprzez zakażoną zarodźcami malarii krew (strzykawka wielokrotnie użyta, przetaczanie krwi, ukłucie zakażoną strzykawką, itp.). Nie chcę tutaj nikogo obrażać. Wnioski opieram o fakty, z którymi się zetknąłem w kraju i za jego granicami, a pochodzą one od ludzi, którzy zachorowali na tę chorobę.

 

Jak rozpoznać malarię, a zwłaszcza: kiedy mamy do czynienia z malarią mózgową?

 

Do malarii mózgowej dochodzi wskutek powikłań typowej postaci tej choroby. Rozpoczyna się tak samo, od fazy zimnej (dreszcze), przez fazę gorącą (wysoka temperatura ciała) i fazę zlewnych potów. Najbardziej obrazowo chorobę tę opisał w książce „Heban”, słynny podróżnik, Ryszard Kapuściński. Oto jej fragment:

„Pierwszym sygnałem nadciągającego ataku malarii jest wewnętrzny niepokój, który zaczynamy odczuwać nagle i bez wyraźnego powodu. Coś się z nami stało, coś niedobrego. Jeżeli wierzymy w duchy – wiemy co: to wszedł w nas zły duch, ktoś rzucił na nas czary. Ten duch obezwładnił nas i przygwoździł. Toteż wkrótce ogarnia nas otępienie, marazm, ociężałość. Wszystko nas drażni. Przede wszystkim drażni światło, nienawidzimy światła. Drażnią nas inni – ich hałaśliwe głosy, ich odrażający zapach, ich szorstki dotyk.

Ale nie mamy dużo czasu na te odrazy i wstręty. Bo szybko, a czasem nagle, bez żadnych wyraźnych znaków ostrzegawczych, przychodzi atak. Jest to nagły, gwałtowny atak zimna. Zimna podbiegunowego, arktycznego. Oto ktoś wziął nas, nagich, rozpalonych w piekle Sahelu i Sahary, i rzucił wprost na lodowatą wyżynę Grenlandii i Spitsbergenu, między śniegi, wichry i zamiecie. Co za wstrząs! Co za szok! W sekundę robi się nam zimno, przeraźliwie, przeszywająco, upiornie zimno. Zaczynamy dygotać, trząść się, szamotać. Od razu czujemy jednak, że nie jest to dygot, jaki znamy z wcześniejszych doświadczeń, ot, kiedy zmarzliśmy zimą na mrozie, lecz że są to miotające nami wibracje i konwulsje, które za chwilę rozerwą nas na strzępy. I żeby jakoś ratować się, zaczynamy błagać o pomoc.”

 

                  Wiedza wśród turystów jeżdżących w strefy malaryczne nie jest większa. Panuje przekonanie o szkodliwości niektórych leków. Lekceważące podejście do profilaktyki malarii, powoduje że jesteśmy zaliczani do grupy dużego ryzyka.
Może właśnie zlekceważenie części profilaktyki, spowodowało parę lat temu u mojej żony, zachorowanie na malarię na Papui i Nowej Gwinei. Przykre to dla mnie , gdyż od tego czasu, nie chce słyszeć o wyprawach do krajów , w których występuje ta choroba.
Mógłbym tu opowiedzieć o sposobach radzenia sobie z tym tematem, osobistych, i z opowiadań innych , ale wybaczcie powstrzymam się od tego. Niniejszy tekst jest wyłącznie opracowaniem własnym innych źródeł, i nie może zastąpić porady lekarskiej. Nie jestem lekarzem i nie chcę się wypowiadać, a tym bardziej ponosić odpowiedzialności za ich możliwe skutki.
Osobiście staram się w strefie malarycznej wieczorami stosować sposoby zaradcze:- noszę długie spodnie i koszulę z długim rękawem, – nie używam zapachowych kosmetyków. Jeżeli kolego (koleżanko), masz w plecaku: dezodorant, płyn po goleniu, inne higieniczne lub upiększające zapachowe kosmetyki, lepiej je wyrzuć, lub po prostu komuś podaruj. Może komarzyce polubią kogoś innego! Stosuję repelenty i nasączam nimi np. moskitierę (powinna mieć oczka nie większe niż 2 mm). Najpopularniejsze insektycydy do moskitier to permethrin i deltamethrin (szukaj też w sklepach wojskowych). Oba wytrzymują kilka prań i prawie nie „śmierdzą”. Do ciała najlepiej stosować środki zawierające DEET o jak największym stężeniu: 30-50%. Można u nas część z nich kupić: Off Max (DEET), Mugga (DEET), Moustidose (DEET) czy Autan (Bayerpel) i inne. Spryskuję siebie, zwłaszcza odkryte części ciała. Włączam w pokoju hotelowym klimatyzację lub wentylator. Stosuję „śmierdziele”- spirale zapachowe (jeżeli mam – często są na wyposażeniu pokoju – jedna wystarcza na 8 godzin).

Szukaj fachowej i pełniejszej informacji na:

www.malaria.com.pl
poradnik małego podróżnika
malaria – strona podróżnicza Yaho de Ville (informacja o malarii w Afryce)
World Health Organization (WHO)

Komentarze

2 komentarze

  1. Barbara napisał(a):

    Witam
    Paweł,wybieram się do Etiopii z Supertrampem prawie na miesiąc
    Napewno tam byłeś,chciałbym się coś dowiedzieć o tej wyprawie.Słyszałam, że tam niebezpiecznie ze względu na malarię.Szczepionki mają poważne skutki uboczne,muszę szybko podjąć decyzję.Trochę świata zwiedziłam,ale ta wyjątkowo mnie hamuje.Ty mi kiedyś mówiłeś,że Twoja żona miała coś z malarią i już nie jeździ.
    Bardzo proszę o jakieś rady.

    Pozdrawiam,

    Barbara

  2. redaktor napisał(a):

    Witaj,
    Na malarię nie ma żadnej szczepionki. Można jeść profilaktycznie np
    MALARONE.Poczytaj też wyżej…
    Ja ten specyfik używam w strefach malarycznych.
    Tak, moja żona zachorowała na to paskudztwo i już nie chce jechać w rejony malaryczne.
    Etiopia jest bardzo egzotyczna i ciekawa…
    Musisz sama zdecydować…
    Serdecznie pozdrawiam
    Paweł