Magadan. W krainie gułagów na Wołymiu, relacja

 

W krainie gułagów na Kołymiu, relacja z podróży.

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

              Obwód magadański leży w północno- wschodniej Rosji nad Morzem Ochockim- potocznie nazywany jest Kołymą. Zaistniał w pierwszej połowie dwudziestego wieku, kiedy to w latach trzydziestych podjęto decyzję, aby zająć się eksploatacją zasobów naturalnych Gór Kołymskich. Zajmowano się głównie wydobyciem złota a później ołowiu, wykorzystując więźniów jako siłę roboczą. Magadan, jako stolica regionu był miastem tranzytowym zarówno więźniów, jak i towarów. Na przełomie 1940 i 1941 roku transporty przywiozły do Magadanu około dwanaście tysięcy Polaków, w większości jeńców wojennych i ich rodzin. Z nich zaledwie pięćset osiemdziesiąt trzy osoby zostały uwolnione w 1942 w ramach akcji rekrutacyjnej Drugiego Korpusu generała Andersa. Na wzgórzu Krutaja nad Magadanem w 1996 roku wzniesiony został pomnik Maska Smutku, poświęcony pamięci ofiar obozów pracy przymusowej na Kołymie. Ze wzgórza dobrze widoczny jest niespełna stu tysięczny Magadan.

 

 

              Przy zatoce magadańskiej ustawiono pomnik mamuta z metaloplastyki. W ładny sposób z różnego złomu sklecono ogromny posąg, który stał się jednym ze współczesnych symboli miasta. Będąc przy mamucie spojrzałem na brzeg morski z plażą, gdzie spacerowali Magadańczycy w strojach przypominjących nasze… zimowe. Nic dziwnego, Magadan znajduje się w strefie klimatu subarktycznego. W styczniu temperatura spada do minus czterdziestu stopni Celsjusza, natomiast w lipcu notuje się temperatury do plus szesnastu stopni. Okoliczne Góry Kołymskie pokrywa tajga oraz tundra w wyższych  partiach. Można sobie tylko wyobrazić straszne warunki bytowania w obozach górniczych i gułagach, do których trafiali nie tylko przestępcy, również tacy jak nasi rodacy. Najpierw na początku drugiej wojny światowej, po aneksji wschodniej części kraju, dostali się w ręce radzieckich służb od… pozbywania  się kłopotów, zwłaszcza ludzie wykształceni i wojskowi. Następnie uciekając przed hitlerowcami, Polacy przekraczali również granicę Związku Radzieckiego. Tam niestety, przeważnie zapakowywano ich w transporty i wywożono… na Daleki Wschód.

 

 

              Centrum miasta błyszczy odnowionymi elewacjami a szczególnie okazały jest sobór ze złotymi kopułami i długimi marmurowymi schodami.

 

 

Pozostałą część miasta podczas zwiedzania, lepiej ominąć. Posępne, rzadko remontowane, betonowe blokowiska i niska, nierzadko opuszczona zabudowa. Moim zdaniem, głównym problemem tego dawnego miejsca niewolniczej pracy jest brak ludzi. Wystarczy popatrzeć na liczbę mieszkańców obwodu. Teren prawie półtorej wielkości Polski zamieszkuje niespełna sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi i ta liczba w ciągu ostatnich dziesięciu lat zmniejszyła się o około pięćdziesiąt tysięcy. Jadąc z miasta na lotnisko, przyglądałem się mniejszym osiedlom. Nie sposób nie widzieć opuszczonych  bloków, straszącymi pustymi oczodołami okien.

 

 

Zwiedzając stolicę Kołymy, zauważyłem bardzo dużą ilość sklepów z wyrobami jubilerskimi. Zastanowiło mnie to, gdyż w takiej ilości na pewno nie są potrzebne miejscowym mieszkańcom. Nie widziałem również warsztatów złotniczych. Czyżby kopalnie złota dalej pracowały? Zapytałem, najlepiej taksówkarza lub fryzjera- wiedzą wszystko! Taksiarz odpowiada mi, że

              – państwowych kopalń chyba już nie ma, a te co istnieją są firmami prywatnymi.

              – Czyżby w mieście żyli tak bogaci ludzie?

              – A skąd! Właściciele mieszkają w Moskwie lub … w Ameryce!

– No to czemu mówisz mi, że jest kłopot z zatrudnieniem?

– Widzisz, my tu mówimy, że nasza zima trwa dziewięć miesięcy, a pozostałe trzy to lato. Prace ziemne mogą trwać maksymalnie kilka miesięcy i dawniej za czasów firm państwowych pracownicy otrzymywali w zimie pieniądze- tak zwane postojowe. Obecnie natomiast liczy się zysk i ludzi przed zimą po prostu zwalniają!

– No a co z tymi sklepami jubilerskimi? Przecież to się „kupy nie trzyma”.

Ten, śmiejąc się mówi,

              – Widzisz, do tych interesów przyjeżdża sporo gości. I to oni przede wszystkim są klientami…

Sprawdziłem ceny,

– a nóż będzie naprawdę taniej? – Figa tam, z takimi pomysłami! -Wyroby są naprawdę piękne, ale ceny… ogólnoświatowe. – Przykro mi Basiu, wolę zakupami wspierać interesy we własnym kraju!

Niżej pokazuję mapkę z dotychczasową trasą podróży.

 

 

Przejście do następnej relacji: Czukotka

Przejście do poprzedniej relacji: Chabarowsk

Przejście na początek trasy: Władywostok