D. R. Kongo Kinszasa, relacja z podróży

DR Kongo Kinszasa, relacja z podróży (na luty/marzec 2026)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

W stolicy, ponad stu milionowej Demokratcznej Republiki Konga jestem po raz kolejny. Jakby policzyć, do tego kraju dotarłem po raz siódmy. Poprzednia podróż odbyta samotnie w towarzystwie zamieszkałego tu Belga, przyniosła mi nominację do tytułu największego podróżnika roku (w rankingu Nomadmanii). Obecnie ze smutkiem dowiedziałem się, że mojego równolatka, kongijskiego przyjaciela Michaela mogę odwiedzić tylko na cmentarzu. Pozostała jego kongijska rodzina, pod opieką której bezpiecznie odbyłem obecną wyprawę. Bardzo dziękuję . Z nostalgią popatrzyłem po raz kolejny na rapidy Chutes Wagenya, przełomy na ogromnej rzece Kongo, która w tym miejscu sąsiaduje ze stolicą drugiego Konga- Brazzaville, zwiedziłem Muzeum Narodowe, posłuchałem żywiołowej „czarnej muzyki” …. Miasto Kinszasa jest ogromne i zawsze można w nim coś ciekawego zauważyć. Tym razem, nieco zmęczony obecną wyprawą, specjalnie nie skracałem o dwa dni podróży (rezerwowe), aby na przykład spokojnie posiedzieć w przy  ulicznym barze piwnym i popatrzeć na życie codzienne: obnośnych sprzedawców czegokolwiek z artykółów codziennego użytku, po na przykład gotowane jajka w charakterze drobnej zagrychy ( wbrew pozorom to sanitarnie bezpieczne). Na ulicach chyba wszystkie żęchowate mini busy mercedesa typu sprinter, które dawno już powinne być złomowane… A to jakaś drobna pyskówka w sąsiedztwie, wizyta wędrownego manikurzysty podzwaniającego założonymi na palce mini butelkami (dla zwrócenia na siebie uwagi).

W każdym razie pomimo przebywania w sąsiedztwie marketu z pamiątkami, białych twarzy jakoś nie zauważyłem.

Na pewno ta podróż była jedną z najtrudniejszych.

 

 

 

 

 

 

W dniu wyjazdu z Kinszasy dotarłem do lokalnej rybnej knajpki grilowej w pobliżu lotniska. Duży plac z grilami ze stalowej beczki, na których w pojemniki z liści zawinięto kawałki ryby w pikantnej zupie i do tego kawałki kasawy. Pyszne, zwłaszcza w towarzystwie ceremoniału i wszelkiej maści sprzedawców, trup miejscowych aktorów- dziwaków…  Może być, jeżeli zechcesz, manicure, pedicure, czyszczenie obuwia- jak mówią pełna egzotyka!

 

 

 

 

 

Przejście na początek trasy: Kindu…