Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Brazylia

Spis treści

Brazylia, galeria zdjęć

Dodano: 20-04-2012

Podróż po kilku miastach Brazylii,  odbyłem w ramach miesięcznej wycieczki objazdowej,
w listopadzie i grudniu 1997 r. Trasa objazdu rozpoczęła się w Chile, i dalej wiodła przez: Urugwaj, Argentynę, Paragwaj do Brazylii. W Brazylii zobaczyłem z żoną: wodospady Iquasu, Manaus- z wypadem na kilka dni w głąb Amazonii, Brasilię, Salvador oraz Rio de Janeiro. Załączam kilka starych zdjęć.

Brazylia

'glowa cukru' w Rio de Jeneiro,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu, kajman,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania, stolica Brasilia- katedra katolicka,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu, RIO de JENEIRO z wzgorza CORCOVADO,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu, Wodospady IQUASU od strony brazylijskiej. Jest to pogranicze: Brazylii, Argentyny i paragwaju. rewia brazylijska- tutaj jest z ogromnymi strojami,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu, Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu, Daleko w Amazonii. To glowa ryby zlowionej harpunem-ok.3 m. Zostala wcia…gnieta do malej drewnianej lodki po jej czesciowym zatopieniu. w srodku Amazonii w MANAOS,  nad Rio NEGRO I AMAZONKA, ta ok.80 cm rybka wskoczyla mi do lodzi w czasie nocnego wypadu na poszukanie kajmanow, miasto Salvador nad Atlantykiem,Ameryka Płd.,Brasilia,Manaos,Salwador,Rio de Janeiro,Amazonia,pirania,karnawał brazylijski,wodospady Iquasu,

 

Brazylia: Porto Alegre, Paso Fundo, Florianapolis, Campinas, relacja z podróży

Dodano: 30-11-2019

Brazylia: Porto Alegre, Paso Fundo, Florianapolis, Campinas, relacja z podróży (na listopad/ grudzień 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

Witam z południowej Brazylii.

Szczegóły organizacyjne podróży po Brazylii podaję w Informacjach praktycznych.

Porto Alegre jest stolicą stanu Rio Grande do Sul East, znajdującego się na południu tego ogromnego kraju. Miasto półtora milionowe (aglomeracja 3 mln.). Mają w tym rejonie, rozwinięte rolnictwo: uprawy tytoniu (w tym export do Polski, do fabryki w Augustowie), pszenica, soja, hodowla bydła, oraz górnictwo miedzi i węgla.

W Brazylii, z uwagi na duże odległości, przemieszczam się najczęściej samolotami, a z lotnisk do zarezerwowanych miejsc noclegowych przy wykorzystaniu aplikacji internetowej Uber. To ostatnie okazało  się wyjątkowo korzystne i wcale nie takie drogie- za to szybkie i bezpieczne. Ba przykład do hotelu odległego 7 km: taxi Uber zawozi mnie za niespełna 15 BRL (co odpowiada około 15 zł.).

Spacer do centrum miasta, i na starcie w hostelu uprzedzają mnie- to miasto niebezpieczne, o czym wydawały się świadczyć, wyraźnie widoczne podczas spaceru, liczne, uzbrojone grupy policjantów.

Podobał mi się rejon w centrum historycznym z katedrą na wzgórzu.

 

 

Budynki rządowe, muzeum sztuk pięknych, nabrzeże portowe i… niestety nie będzie filmu, gdyż wędrując samotnie nie odważyłem się wyjąć kamery.

 

 

 Na ulicach handluje wielu rosłych, czarnoskórych Haitańczyków. Tłum, gwar i pełen uroku rozgardiasz oraz folklor, do którego muszę powoli przywyknąć. Ten stan to również gauchos (tutejsi kowboje). W sklepach, wcale nie turystycznych, oferowano dla nich kompletne wyposażenie.

 

 

Na lotnisku Porto Alegre miałem niezłą panoramę miasta. Będę po tym kraju więcej korzystał z samolotów i często będę oglądał z bliska: AZUL, TAM czy GOL.

Na muralach pokazali to co mają w tym południowym, nadmorskim regionie najciekawsze…

 

 

W drodze do Paso Fundo spotkało mnie przemiłe wydarzenie. Na pokładzie samolotu usiadła obok mnie młoda para. Podczas ploteczek okazało się, że rozmawiam z Éltonem, którego dziadkowie byli Polakami.

Nie obyło się oczywiście na lotnisku bez fotki, z nim i jego partnerką Viviane.

– Ładna?

Przyjechała po nich mama Viviane, więc nie musiałem czekać na mojego ubera. Pięknie dziękuję, szczególnie, że pogoda w Paso Fundo była mokrawa, po raz pierwszy na trasie.

 

 

Paso Fundo w siąpiącym deszczyku nie zachęcało do długich wędrówek. Miasto prawie 200-tysięczne w stanie Rio Grande do Sul West znajduje się na Wyżynie Brazylijskiej, i nie oferuje turyście zbyt wiele. Okolice głównego placu wydały mi się najciekawsze: katedra z witrażami drogi krzyżowej, pomnik oprzyrządowania do picia narodowego trunku- yerba mate… Mocno obrośnięte porostami drzewa i wilgoć, przypomniały mi o bzyczącym towarzystwie, tu roznoszącym malarię i kilka innych groźnych… problemów.

 

 

Florianapolis (w skrócie Floripa), stolica stanu Santa Catarina urzekła mnie swoją urodą, i to nie tylko Brazylijek. Miasto jest nadmorskim, 400-tysiecznym kurortem, leżącym na wyspach na Oceanie Atlantyckim. Do tego wzgórza i cudne plaże… Na razie miasto: plac z ogromnym 250 letnim fikusem i kilkoma młodszymi, piękna katedra, wspaniale budynki w centrum, miasto turystyczne rozlokowane na wzgórzach, deptaki, gwar i… bezpiecznie.

 

 

Postanawiam pojechać autobusem na drugą stronę wyspy, do miasteczka i wewnętrznego jeziora Lagoa da Conceiçäo (fon. Konsejsjoł), i potem dalej do cudnej plaży Mole. Do wyboru miałem jeszcze dwie inne: Joaquina z wydmami, oraz Barra da Lagoa. Na Mole nikt się nie kąpał, duże fale, temperatura wody około 220C.

 

 

Wróciłem pieszo przez przełęcz nad jezioro Lagoa… i wierzcie mi Państwo

– nie spieszyłem się!

Widoki miałem boskie na obie strony: oceaniczną , i górzyste wnętrze wyspy z jeziorem i diunami.

Skusiłem się na gigantyczny zestaw owoców morza z piwem- za 60 BRL. Wracałem wolniutko do terminalu autobusowego wzdłuż brzegu jeziora, a potem  miasteczko Lagoa.

– No cóż, pozdrawiam z brazylijskiego stanu Santa Caterina!

 

 

Campinas jest ponad milionowym miastem w brazylijskim stanie San Paulo. To  stan o powierzchni ¾ Polski, w którym istnieje aż 645 miast i mieszka 44 miliony ludzi. Stan, który pod względem gospodarczym znaczy w Brazylii najwięcej. Odwiedziłem Campinas, gdyż potężny 12-milionowy moloch miasta San Paulo tym razem ominąłem.

Na lotnisku w Sao Paulo Campinas jestem często, gdyż to  lotnisko jest stacją przesiadkowa na lotniczej mapie brazylijskich przelotów krajowych. Przypadkowo tak wybrałem hotel, że z lotniska autobus 193 za niespełna 5 BRL (ok.5 zl), dowiózł mnie prawie pod drzwi hotelowe. Na dodatek znalazłem się w ścisłym centrum starego miasta.

W Campinas, katedra jest chyba największym zabytkiem, ze wspaniałymi rzeźbieniami w drewnie. Warto przejść się w stronę starej stacji kolejowej Estacao da Paulista.

 

 

Oraz koniecznie trzeba niespiesznie pochodzić po… ulicach, z gwarem i tłokiem. Właśnie te zatłoczone uliczki centralne, w czarny piątek…, oraz proste życie uliczne najbardziej zaciekawiały. Co krok jakaś muzyka, zachęcanie czarnopiątkowe prawie przed każdym sklepem czy bazarowym straganie, jakiś zespół peruwiański gra w mini parku- tak, że nie sposób …nie zatrzymać się. A to sprzedawca siedzi, jak za przeproszeniem, małpa nad regałami… i filuje na to co robią kupujący, czy mniam- niuśne przegryzki na mini stoiskach. Wróciłem po południu do pokoju i

– już nie chciałem nic jeść na kolację!

 

 

 

Przejście do następnej relacji: Brazylia, Campo Grande…

Przejście do poprzedniej relacji: Argentyna: Santa Fe, Parana, Rosario

Przejście na początek trasy: Chubut, Półwysep Valdez

 

 

 

Campo Grande, Cuiaba, Porto Velho, Sinop, relacja z podróży

Dodano: 06-12-2019

Brazylia: Campo Grande, Cuiaba, Porto Velho, Sinop, relacja z podróży (na listopad/ grudzień 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

Zapraszam obecnie w głąb południowej i centralnej Brazylii. Przemieszczam się w tym rejonie samolotami. Tuptając po Ameryce Południowej wydaje mi się, że świat może być ciekawym, gdy wiadomo kiedy zrobić „stopa”.

W niedzielę, w porze obiadowej zrobiłem go przy mercado municipale (targowisko). Oczywiście w Campo Grande…

– Ale to brzmi!

Znajduję się pograniczu Brazylii z Paragwajem i Boliwią w brazylijskim stanie Campo Grande da Sul. A te pyszności na zdjęciu to lokalne, mięsne specjalności z grilla, w towarzystwie manioku i lokalnej serwezzy. Lokalne melodie ktoś przygrywa. I jak tu się ruszyć dalej…?

Jeszcze pamiętam wczorajszy, wieczorny przyjazd do zarezerwowanego hostelu. Przyjechałem jak zwykle taksówką uberowską, i tu niespodzianka-jestem pod drzwiami o 23,45 I nikt mi nie otworzył, mimo dobijania się. Poszedłem do knajpki obok i nikt też nie odebrał połączenia z lokalnego telefonu. Dzięki pomocy lokalnych piwoszy, podjechałem do kolejnego hostelu w odległości 600 metrów.

Ale co tu rozpamiętywać- niczego to nie zmieni. Prawdopodobnie łobuzy mieli komplet gości, ja się nie pokazywałem, więc moje miejsce dali komuś innemu…  Humor poprawił mi widok dorodnych owoców na straganach.

 

 

Campo Grande zwiedziłem spacerem. Najpierw prawie godzinę do centrum w stronę katedry. Co chwilę zatrzymywałem się dla ładnych widoków na centrum ze wzniesienia Orla Morena (znaczy brązowa ziemia). Szedłem aleją z kawałkami torów, oraz widokami na bogatszą dzielnicę mieszkaniową i wieżowce.

 

 

Spacer po głównej ulicy Avenida Afonso Pena z dorodnymi drzewami pomiędzy jezdniami, oraz przygotowaniami do świąt… nie męczył pomimo upału.

 

 

Cuiaba jest stolicą stanu Mato Grosso Południowego, znajdującego się na płaskowyżu w północno-zachodniej części Wyżyny Brazylijskiej. Od razu na lotnisku poczułem zmieniającą się na plus temperaturę powietrza. Dotarłem na początku pory deszczowej i zaczyna mi doskwierać dodatkowo zwiększona wilgotność, pomimo braku opadów, w każdym razie nie moczy mi głowy w ciągu dnia.

Półmilionowa Cuiaba (fon. Kujaba) okazała się być miasto takim sobie. W centrum molocha miejskiego znajduje się nowoczesny budynek katedry i… nie najciekawsza okolica- wręcz brzydka. Wieczorem o 20,00 oraz 21,30, można się wybrać na pokazy grających fontann…, ale znajdują się dość daleko i trzeba podjechać taksówką, chociażby ze względu na bezpieczeństwo.

 

 

W Południowym Matro Grosso miałem nieco więcej czasu, więc wybrałem się do wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa… UNESCO, Parku Narodowego Pantanal. Jest to kłopotliwe z uwagi na odległość ponad 100 km do wjazdu na teren parku, licząc od stolicy stanu Cuaiby. Pojechałem na pospiesznie zorganizowaną dla mnie wycieczkę, gdyż inaczej bym tam nie dotarł. Czerwone drogi przez park rozpoczynają się za miasteczkiem Pocone i wiodą przez ponad 65 kilometrów . Pokonuje się je samochodem, oglądając zwierzęta przy drodze, a najczęściej na około 40-50 mostkach nad strumykami i rozlewiskami.

 

 

Na koniec była łódka przez dwie godziny po zakolach rzeki… Park znany jest głównie z dużej ilości ptactwa, nie licząc: kajmanów, kapibar…, i większych zwierząt typu … jaguary.

 

 

Cuiaba stała się dla mnie punktem  wypadowym po okolicy. Ruszyłem z niej na wycieczkę samolotami do Porto Velho w stanie Rondonia. Samolotami (tam-powrót), ale trzeba wiedzieć, że to półtora tysiąca kilometrów w jedną stronę.

Porto Velho jest ponad czterystu tysięczną stolicą Rondonii. Znajduję się już na północy Brazylii, prawie w środku Ameryki Południowej, oraz na pograniczu z Boliwią i ogromną Amazonią. Jeszcze niedawno Rondonia miała 200 tysięcy kilometrów kwadratowych amazońskich lasów deszczowych- to dla uzmysłowienia obszaru, gdzieś tak ze 2/3 Polski. Obecnie w znacznym stopniu, jak piszą…, odlesili przez wypalanie.

Porto Velho nie posiada super zabytków. Najmilsza dla oka była katedra w stylu kolonialnym, oraz mały park z pomnikiem ślepej sprawiedliwości.

 

 

 Spacer w kierunku portu nad rzekę Madeira- jeden z głównych dopływów Amazonki, ciekawy bazar i ładne uliczki w zapadającym  zmierzchu. No i niestety te zasieki pod napięciem mówiły same za siebie…

 

 

Po raz pierwszy na mojej brazylijskiej trasie, gdy wróciłem pod hotel, poszedłem poszukać sklepu spożywczego. Oczywiście nie znalazłem, ale za to kilkanaście metrów od hotelu spotkałem sklepik z dwoma stolikami dla miejscowych starszaków. Usiadłem przy piwie i wreszcie ostygłem. Przestały ze mnie wysiąkać wszelkie płyny… W tej p…nej Amazonii jest teraz nawet pod wieczór wiele stopni przy dużej wilgotności. Powoli zapadał wieczór, odezwały się cykady, na pewno byłem jedynym obcokrajowcem, wzbudzałem ciekawość…

– Ale jak tu się dogadać? Wiecie, jak szybko przypominałem sobie podstawy hiszpańskiego i wszystkie znane słowa portugalskie… ?

W drodze do Sinop w Mato Grosso Północnym musiałem wrócić na noc do Cuiaba. Hotelik zamówiłem tuż przy lotnisku w odległości nieco ponad kilometra. Cóż to dla mnie, poszedłem pieszo. Dotarłem lekko namiękły, a gdy wróciłem z knajpki na rogu ulicy można by wszystko na sobie wykręcić. Zjadłem gigantycznego, nadziewanego placka za całe 5 złociszy. Tak się składa, że jeden brazylijski real odpowiada mniej więcej naszej złotówce.

Ciepło i wilgotno… Niby nie pada-przecież pora deszczowa, ale powoli Amazonia mi doskwiera. Humor poprawia tylko zimny browarek i widoczki zachodzącego w tropiku słoneczka.

W Mato Grosso Północnym najbardziej reprezentacyjnym miejscem jest nieco ponad 100-tysięczne Sinop. Z okna samolotu dało się zauważyć ogromne, obecnie bardzo zielone łany pól.

 

 

 Miasto przypominało mi bardziej Australię niż Brazylię. Wszystko takie zadbane, niezbyt wysokie, szerokie ulice zaplanowane w kwadraciki pod linijkę, w centrum nie zaparkujesz, wyraźnie widać niezbyt odległy czas powstania . Najbardziej reprezentacyjna tu katedra pochodzi z 2007 roku.

 

 

Widząc mnie z kamerą, przyglądają mi się- jak kosmicie. Miłym wyjątkiem były sprzedawczynie pierożków- duży posiłek za 5 złotych. Nawet gdybym tam nic nie kupił, starałbym się je zabajerować, dla zrobienia fotki z takimi uśmiechami.

Trochę dalej, pomimo skwaru przekonałem się, że jestem kokoso-jadem.

 

 

Niżej mapka trasy

 

 

Przejście do następnej relacji: Brazylia, Goiania…

Przejście do poprzedniej relacji: Porto Alegre, Paso Fundo, Florianapolis, Campinas

Przejście na początek trasy: Chubut, Półwysep Valdez

 

 

 

Goiania, Goias Velho, Uberlandia, Vitoria, relacja z podróży

Dodano: 14-12-2019

Brazylia: Goiania, Goias Velho, Uberlandia, Vitoria, relacja z podróży (na grudzień 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

Dziś smerfuję po stanie Goias. Ponad dwu milionowa Goiania wydawała się taka sobie- po prostu duże, i na dodatek niezbyt bezpieczne miejsce. Stan ma powierzchnię większą od Polski i około 6 milionów mieszkańców, w terenie głównie rolniczym i trochę wydobycia minerałów…

Dowcipny facet zza kierownicy uberowskiej taksówki, mało w głos mnie nie obśmiał, gdy powiedziałem

– jestem turystą.

– Turysta, a zabrzmiało tak jak coś, co bardzo zdziwiło.

Najpierw też tak pomyślałem. Ale gdy kupiłem bilet autobusowy na jutro do Uberlandii, zajrzałem na pobliski bazar, a potem poszedłem dalej i dalej. W centrum zabytki pochodzić mogą z okresu po 1933 roku- miasto założono 86 lat temu. Stara stacja kolejowa, katedra…, sympatyczni ludzie, ale mnóstwo zasieków pod napięciem.

 

 

To miasto zaczęło mi się podobać: swobodną atmosferą, miejscem gdzie brak turystów, gdzie towary oferują dla lokalsów- np. gauchos (tutejsi krowi chłopcy).

– Masz ochotę na kokosa- proszę bardzo; obrać, aby dobrać się do kopry?, itd.

 Wróciłem po paru godzinach niespiesznego szwendania się. Także po kontakcie z butlą z pingwinami (jedna z odmian piwa). Kraina gauchos, to dokładnie w środku Brazylii.

 

 

Dzięki ploteczkom z Jarkiem z Warszawy, późne popołudnie i noc spędziłem w mieście wpisanym na Listę… UNESCO.

Goiás Velho leży w środkowej Brazylii, w stanie Goiás, około 172 km na północ od Goianii. Można w południe pojechać autobusem (3 godziny), przenocować, i wrócić z powrotem następnego dnia wcześnie rano, i pojechać prosto dalej do Uberlandii.

Dawna stolica stanu, z zachowaną architekturą kolonialną z XVIII i XIX wieku. Jest to dawne miasto górnicze. Spacerując po jego ulicach zobaczy się wpływy architektury europejskiej, XIX-wieczna starówka przetrwała nienaruszona do dziś.

W Goiás jedną z najpopularniejszych imprez turystycznych jest procesja Fogaréu, która odbywa się w środę przed niedzielą wielkanocną. Jest to jedno z najbardziej tradycyjnych wydarzeń Wielkiego Tygodnia w Brazylii. Podczas ceremonii farricocos (ludzie ubrani w średniowieczne szaty i kaptury towarzyszące procesjom pokutnym) symulują aresztowanie Jezusa przez rzymskich żołnierzy, biegając ulicami miasta o północy z pochodniami na dźwięk bębnów…

 

 

 „Goiás Velho”, lub Ciudad de Goiás, znajduje się w trudnym terenie, gdzie historyczne centrum miasta zbudowane jest pomiędzy dwoma szeregami wzgórz, wzdłuż małej rzeki Rio Vermelho.

 

 

Do Uberlandii, stolicy zachodniej części prowincji Minas Gerais przejechałem autobusem.

Minas Gerais to środkowo- wschodnia Brazylia. Duży stan, jakieś półtora Polski- patrząc terytorialnie, i ponad 20 milionów mieszkańców (10% populacji kraju). Mają tych stanów 26 i stolicę. Nic dziwnego, w całej Brazylii nasz kraj zmieścił by się 25- krotnie. Jechałem autobusem po czerwonej ziemi pól, pastwisk i dróg, po których kursowały pojazdy w odcieniu czerwono- brązowym (pył i deszcz…).

 

 

W 650 tysięcznej Uberlandii, zwiedziłem tylko centrum- to w najbliższej okolicy hotelu: plac centralny Tubas Vilela z katedrą Santa Teresinha do Menino Jesus…, i dwie główne ulice, Avenidy: Afonso Pena, Floriano Peixoto.

 

 

A potem złapała mnie pora deszczowa. Lunęło potężnie- popłynęły ulicami potoki i po pół godzinie znowu wyjrzało zaciekawione słońce:

– co za facet z kamerą chodzi pustymi ulicami?

Potoki deszczu zmyły brudy, odświeżyły powietrze i oziębiło się nieco, oraz… przegoniły tubylców. Pozamykano wszystko i ludzie poszli sobie do domów.

 

 

Jedno z lotnisk Sao Paulo znajduje się prawie w mieście. Schodząc do lądowania samolot ma pod brzuchem wysokie domy, a czekając na odlot można ustrzelić niezłe panoramiczne fotki. Pozdrawiam z lotniska Congonh (foto), w drodze do leżącego nad Atlantykiem stanu Esprito Santo (foto).

Jest to stan przybrzeżny z uprawami: trzciny cukrowej, kawy, kakao, ryżu i kukurydzy, oraz hodowlami bydła.

 

 

315 tysięczna Vitoria- jego stolica, w odróżnieniu od innych, posiada mnóstwo, nie tylko pięknych plaż, ale wiekowych zabytków. Czułem się w historycznym centrum prawie jak w Europie, Włoszech czy Portugalii. Jestem tutaj dłużej i nie żałuję. Pora na trochę odpoczynku i niespiesznego wałęsania się. Na zdjęciach Pałac Anchieta z wystawą malarstwa i fotografii. Z drugiej strony piękne schody pałacowe z widokiem na port,

 

 

Zwiedzałem pieszo historyczne centrum. Zacząłem od klasztoru i kościoła Nostra Senhora do Monte do Carmo, potem katedra z pięknymi, dużymi witrażami, kościółek  świętej Łucji, klasztor Franciszkanów, zabytkowy most…

Wzdłuż Aleji Beiro Mair ładne widoki na druga stronę rzeki Santa Maria de Vitoria, później wybrzeże oceaniczne  z kilkoma plażami: Sua, Canta, Camburi…

 

 

MNÓSTWO owoców i pyszne jedzonko w uliczkach przy teatrze Carlos Games: empadao (typu cienka lazania) oraz pastel (kwadratowy nadziewany placek)- wszystko  po 5 złotych.

W kościołach mają już szopki, a Święty Mikołaj przyozdabia wszystko…

 

 

 

Przejście do następnej relacji: Brazylia, Porto Seguro…

Przejście do poprzedniej relacji: Campo Grande, Cuiaba, Porto Velho, Sinop,

Przejście na początek trasy: Chubut, Półwysep Valdez

 

 

 

Porto Seguro, Belo Horizonte, Tubuleiro…, Congonhas…, relacja z podróży

Dodano: 20-12-2019

Brazylia: Porto Seguro, Belo Horizonte, Tubuleiro…, Congonhas…, relacja z podróży

(na grudzień 2019)

Tekst i foto: Paweł Krzyk

 

              Latam samolotami (bo ogromne odległości), więc szybko jestem w Bahii Południowej. Autobusem byłoby przynajmniej dzień później. W Brazylii w pasie nadmorskim nie ma zbyt ciekawych miejsc pomiędzy miastami, więc uznałem, że nie warto tłuc się mnóstwo godzin w autobusie. Ponadto jadę z dala od turystycznych szlaków i chcę pokazać ewentualnym następcom czego uniknąć.

              Porto Seguro pozytywnie mnie zaskoczyło. Jest … takie fajne i może się spodobać, nie tylko dla atlantyckich, ciągnących się kilometrami plaż. Niska zabudowa z bardzo kolorowymi uliczkami, sąsiadująca z pasem lasów atlantyckich i namorzyn. Kurort nadmorski z mnóstwem bajerów dla turystów, niekoniecznie tych… zamorskich.

 

 

              Byłem jedynym turystą z daleka. Cieszyłem się w przedwieczornym oświetleniu z lokalnego folkloru. Nie wspomnę, ile razy skosztowałem lokalnych wyrobów z… kakaowca. Pierwszym, był facet oferujący kakaowce z taczki.

              W tym około 160 tysięcznym mieście, po raz pierwszy na trzy tygodniowej trasie poszwendałem się wieczorem pośród dziesiątków straganów, które rozłożyły się tylko na wieczór. Kupiłem wreszcie trochę suwenirów, bo za parę dni wracam do domu.

              Już w hostelu przy drinku słyszę lokalne rytmy muzyczne, aż dusza podskakuje, ale… już dawno temu nauczyłem się, że nie zawsze warto oglądać to z bliska- zwłaszcza w regionach określanych za niezbyt bezpieczne, a niestety tutaj również na ogrodzeniach znajduje się wiele zasieków pod napięciem.

              Wybaczcie mi takie … starszakowe, żeby nie powiedzieć dziadkowe, określenia.

 

 

              Planując przeskok do Belo Horizonte, zacząłem zastanawiać się,

              – jak ten rejon zwiedzić?

 Poza miastem w stanie Minas Gerais znajdują się dwa miejsca atrakcyjne, warte zwiedzenia. Patrząc na czas do dyspozycji i odległości mogłem to zorganizować tylko poprzez wynajęcie samochodu. I tak też zrobiłem. Ułatwiło mi to również dostanie się do miasta, gdyż lotnisko umieszczono w odległości ponad 50 kilometrów.

              Pierwszym celem zostało odległe o około 165 km miasteczko Conceição do Mato Dentro. Stan znajduje się w centralnej części Brazylii, a miasteczko pośród pastwisk i rzadkich lasów. Pomiędzy nimi można popatrzeć na samotne hacjendy, trudniące się głównie hodowlą. Przy drodze przed hacjendami często napotkać można specjalne zagrody służące do załadunku bydła na samochody.

              Miasteczko posiada małe zabytkowe centrum, kościół Matriz… i jedzie się dalej po gorszej drodze. A wszystko po to, aby po 22 kilometrach dotrzeć do Parque Natural do Tabuleiro. W parku trzeba pójść zobaczyć 273 metrowy wodospad Cachoeira do Tabuleiro. Idzie się pieszo do drewnianego mostu na rzece, a potem trzeba dokonać wyboru ścieżki w stronę wodospadu. Pomocny może być drogowskaz… Potem pierwszy punkt widokowy…

 

 

              Strzałki namalowane na kamienistej ścieżce pokazywały drogę. Po dość męczącym spacerze dotarłem do widoku na wodospad. W zasadzie powinienem powiedzieć wodospadzik. Pomimo początku pory deszczowej spadała w dół niewielka struga wody, która w połowie wysokości ściany skalnej zamieniała się w pojedyncze krople.

 

 

              Na dole znajduje się jeziorko, w którym można się wykąpać. Brązowy kolor wody mi w tym nie przeszkodził. Schnąc, obserwowałem skoki spadochronowe ze szczytu zbocza na krawędź jeziorka. A potem powrót do Belo Horizonte w deszczyku, który zakończył się tuż przed tym ogromnym, pięciomilionowym molochem miejskim.

 

 

              W odległości 88 km na południe od Belo Horizonte znajduje się zabytkowe miasteczko wpisane na Listę… UNESCO: Sanktuarium Dobrego Jezusa w Congonhas. Sanktuarium jest rokokowym kościołem z drugiej połowy XVIII wieku.

 

 

 Częścią zabytku jest także Droga Krzyżowa i rzeźby proroków, dłuta Aleijadinho. Droga Krzyżowa prowadzi zabytkowymi uliczkami z historyczna zabudową.

 

 

              Belo Horizonte było ostatnim regionem na mojej trasie z dala od turystycznych szlaków w Argentynie i Brazylii- 45 dni podróży dobiegło kresu. Pierwszego dnia wieczorem zwiedzałem centrum miasta.

              Ciekawostką były przystanki komunikacji miejskiej, w postaci zamkniętych pomieszczeń na środku jezdni. Pasażerowie wchodzili do wnętrza, kasując bilety przy wejściu do tych przeszklonych budyneczków.

 

 

              Tutaj dorwała mnie znowu, całe szczęście już po zaparkowaniu samochodu, pora deszczowa, której intensywność spowodowała myśli o arce. Ale jak zwykle spędziłem pół godziny potopu w pierwszej napotkanej knajpce, i zacząłem właściciela przezywać per NOE. Jego to bawiło, mnie mniej, bo miałem 3 kilometry tuptania do hoteliku.

               Zdążyłem jeszcze zwiedzić centrum przy ulicy… Peny, potem piękną katedrę i wrócić po ulicach, na których rozłożyły się stragany dredziaży… Mnóstwo knajpek zachęcało obniżkami- dla pozbycia się nadmiaru wypieków. Mimo, że miałem kolację w pokoju, zanim doszedłem do dworca dwukrotnie się skusiłem, za pierwszym razem na nadziewane pierożki (za 3 złocisze), a ostatni raz, prawie wśród lokalnego półświatka u bram mojego hotelu.

              Tu piszę tę relację słuchając ogłuszających lokalnych rytmów, gdzie obok, dwóch faciów z zamglonym wzrokiem wyginało się w rytm muzyki. Portier co chwilę patrzył, gdzie jestem, więc…pisałem przy browarku Brahma.

              Spacerując po ulicach przekonałem się, że jest to miasto, z którego niestety nie będzie filmu. Gdy ujrzałem ulice i powszechne żyletkowo- elektryczne zabezpieczenia, zrezygnowałem z wyjmowania kamery. Mnóstwo osób żyjących… na ulicach, ćpających… , że lepiej pójść do swojego pokoju. Mam pełny przegląd tego typu ulicznych zachowań, gdyż przez wygodnictwo wynająłem pokój przy dworcu autobusowym.

 

 

              W dniu wyjazdu wyskoczyłem na skraj Belo Horizonte do nowoczesnego zespołu  miejskiego Pampulha. Region miejski nad jeziorem został zaprojektowany przez Oscara Niemeyera na zlecenie Juscelino Kubitschka, ówczesnego prefekta Belo Horizonte i wzniesiony w latach 1942-44. Obecnie wpisano go na Listę… UNESCO. W słoneczku pozdrawiam spod palm podróżników.

 

 

              Na pożegnanie fotka na centrum Belo Horizonte z okna mojego hoteliku, oraz uczniowski zespół śpiewający kolędy na dworcu autobusowym, z którego odjechałem na lotnisko.

 

     

 

              Te kwiatki ofiarowuję wszystkim tym, którzy wędrowali wraz ze mną- dziękuję za komentarze i dowody sympatii. Trasę pokazałem na mapce.

 

 

 

Przejście do poprzedniej relacji: Goiania, Goias Velho, Uberlandia, Vitoria

Przejście na początek trasy: Chubut, Półwysep Valdez

 

 

 

Brazylia południowa i centralna, informacje praktyczne

Dodano: 20-12-2019

Brazylia południowa i centralna, informacje praktyczne  (na listopad/ grudzień 2019).

 

Informacje ogólne:

Dawna kolonia portugalska. Kraj zróżnicowany pod względem klimatycznym i przyrodniczym. 60% kraju to złożona z pasm górskich Wyżyna Brazylijska, której większość objęta jest klimatem podrównikowym. Na północy Nizina Amazonki z klimatem równikowym. W większości kraju występuje tylko pora sucha i deszczowa. Duże różnice w pogodzie występują tylko na południu.

Roślinność- lasy deszczowe w Nizinie Amazońskiej, sucha roślinność nazywana caatinga na pn-wschodzie, sawannowe cerrado w centrum, lasy Mata Atlântica na wybrzeżu. Wybrzeże jest jednorodne, ale jest trochę wysepek i rafy koralowe.

Klasyczny podział – biedna północ, bogate południe. Najbogatszy stan Sao Paulo…

Większość populacji mieszka w południowo-wschodniej części kraju i na wybrzeżu atlantyckim. Im dalej na północ i w głąb kraju tym mniej zaludnione tereny, większa bieda i gorsza infrastruktura. 80% Brazylijczyków mieszka w miastach.

Kiedy jechać?

Najlepszy okres: – lipiec/wrzesień-  Interior,

     – wschodnie wybrzeże – październik/listopad i marzec/kwiecień (okres przed/po sezonie)

Najgorszy okres: grudzień-luty (szczyt sezonu- i najdrożej)

Wiza: Obywatele polscy przybywający do Brazylii w celu turystycznym i/lub biznesowym mają prawo do 90-dniowego pobytu bezwizowego w okresie 180 dni.

Wizy do krajów sąsiadujących- nie wiem, nie sprawdzałem.

Język urzędowy: Portugalski. Po angielsku zawsze kogoś znalazłem (lepiej znać podstawy portugalskiego w miejscach nie turystycznych).

Waluta: obowiązuje real brazylijski (BRL). Przelicznik: w banku wymieniałem: 1 USD= ok. 3,8 BRL, 1 EUR= ok. 4,12-4,14 BRL. (W sumie to tak jakby 1 BRL= 1 PLN)

Internet i telefony, prąd, wtyczki: Internet jest dostępny jak w Polsce (telefony i wifi), Telefony GSM nasze działają. Prąd i wtyczki takie jak w Polsce.

Ceny: towary i usługi: generalnie średnie- podobne do polskich

Jak dojechać?

Najwygodniej samolotem (duże odległości), lub lądem w różnych miejscach od strony krajów sąsiednich.

Bezpieczeństwo: obecnie, kraj bezpieczny dla rozważnego turysty.

Powtarzam za naszym MSZ: W całej Brazylii odnotowuje się bardzo dużą liczbę morderstw, napadów rabunkowych z bronią w ręku i porwań. We wszystkich, a zwłaszcza w wielkich miastach, trzeba zachować szczególną ostrożność. Dotyczy to przede wszystkim takich miast jak Rio de Janeiro, Kurytyba, Porto Alegre,  Florianopolis, Vitória, São Paulo, Salvador, Recife,  Foz de Iguaçu, Natal, Fortaleza i Manaus.

Turyści powinni zachować szczególną ostrożność na plażach, w pobliżu hoteli, dyskotek, klubów nocnych, banków i bankomatów oraz przystanków autobusowych z uwagi na wzmożone zagrożenie przestępczością.

Przypadki kradzieży w miejskich autobusach i na lotniskach są również bardzo częste. Zaleca się  zachowanie ostrożności, gdy ktoś nieznajomy proponuje pomoc lub podwiezienie. Należy korzystać wyłącznie z taksówek zrzeszonych w korporacjach.

Odradza się noszenia przy sobie paszportów, kosztowności (zwłaszcza zegarków i biżuterii) oraz innych cennych przedmiotów. Oryginały dokumentów i większe sumy pieniędzy należy deponować w hotelowych sejfach….

Świadectwo szczepienia przeciw żółtej febrze wymagane jest od osób wjeżdżających do Brazylii, które w ciągu ostatnich 90 dni przebywały w krajach  o wysokim poziomie występowania tej choroby (dotyczy to głównie: Boliwii, Ekwadoru, Gujany Francuskiej, Kolumbii, Peru i Wenezueli).

Szczepienie przeciw żółtej febrze jest jednak zalecane wszystkim. Z uwagi na rosnąca liczbę przypadków zachorowań (w tym kilkanaście śmiertelnych w stanie Sao Paulo) szczepienie zaleca się także wszystkim osobom wybierającym się do Brazylii.

W różnych częściach Brazylii występuje malaria i inne choroby przenoszone przez komary (denga, chikungunya, zika).

 

Transport i informacje turystyczne:

na granicach i w miastach w informacjach turystycznych posiadają czasem mapki i tradycyjne materiały turystyczne. Ruch prawostronny. Pomiędzy miastami można przemieszczać się: różnej klasy autobusami. Popularny jest Uber- warto rozważać na krótkie odległości i w porze ciemnej …

Niżej podaję szczegóły (dla ułatwienia podaję ceny w USD/ BRL), z wyjątkiem lotów:

–  dojazdy z lotnisk do centrum miast: warto rozważać Ubera jako dojazd z lotnisk do centrum miast. W porze ciemnej, gdy nie ma autobusów, to rozsądna perspektywa.

Sao Paulo Campinas: lotnisko- hotel: autobus 193 z przylotów lotniska dowozi do samego centrum za ok. 5 BRL (ok.30’)- płaci się autobusową kartą magnetyczną, lub prosi kogoś dając mu gotówkę w zamian.

– Goiania- Goias- Goiania– przejazd autobusami: ok. 172 kmx2, 3 godziny w jedną stronę. Warto sprawdzać rożne autobusy, gdyż ich ceny  (oraz standardy przejazdu) są rożne i mogą się wahać nawet o połowę ceny.

Goiania- Uberlandia: przejazd autobusem 8.00-13,40, za 100 BRL.

wynajęcie samochodu: koszt małego samochodu to ok.180 zł/dzień+ koszty…

 

Hotele, spałem w:

Porto Alegre:  HostelROCK.com, Av. Alberto Bins, 954/3, Porto Alegre City Centre, Porto Alegre, niezły, pokój 1-osobowy za 12 USD

Passo Fundo:  Hostel e pousada Tiradentes 774, 774 Rua Uruguai, Passo Fundo, wart polecenia, dorm za 11 USD

Floriannapolis: Innbox Hotel & Hostel – Centro, Rua Saldanha Marinho 53, Centrum Florianópolis, bardzo dobry hostel- dorm, wart polecenia, za 13 USD

Campinas: Place Hotel , Avenida dos Expedicionarios, 85 HOTEL, Campinas. Hotelik w centrum, w bardzo dobrej lokalizacji, wart polecenia, choć standard średni, za 17 USD/pokój 2 osobowy

Campo Grande:  Hostel Orla Morena, Rua Ana America 513, taki sobie +nie wart polecenia- z uwagi na byle standard i odległość od centrum, za 45 BRL

Cuiaba:  Pantanal Backpacker Hostel, Av. Marechal Deodoro, 2340, Goiabeiras, Cuiabá -bardzo dobry hostel, dorm za 38 BRL

Porto Velho k. lotniska:  Richard Hotel, Rua Getúlio Vargas, 2287, Porto Velho, dość dobry, ale drogi, 99 BRL

Cuaiba (k.lotniska): Hotel Garcia rua San Bernardo 12, Centro, Várzea Grande. Dobry standard, 100 BRL/2-kę

Sinop k. lotniska:  Hotel Cascavel, Rua das Castanheiras, 642, Centro, Sinop, dobry standard, wart polecenia, ale drogi- 160 RBL/noc w 2-ce

Goiania:  Hotel Hermom, av Oeste 1561, Goiânia, bardzo dobra lokalizacja w pobliżu dworca autobusowego, dobry standard, ale dość drogi, 80 RBL/noc w jedynce. Obok pełno innych hosteli/hoteli nie potrzeba rezerwować tylko jechać w rejon dworca autobusowego.

Miasto Goias: hotele są od 17-30 €, ale nie polecam tego, w którym spałem za 20 €

Uberlandia:  Hotel Itamarati, Av. Cesário Alvim 479, Centro, Uberlândia, niezły za 99 BRL.

Vitoria: Guanaaní Hostel, Rua Coronel Monjardim, 49, Vitória, dorm za 40 BRL, taki sobie

Porto Seguro: Ventura Hostel,  Rua marechal Deodoro 198, Centrum Puerto Seguro, dorm wart polecenia za 56 BRL

Belo Horizonte: , Hotel Madryd k. dworca autobusowego, wart polecenia z uwagi na doskonałą lokalizację, poza tym taki sobie, za 60 BRL.

Przewodniki: nie szukałem, wystarczyły mi informacje z Internetu , oraz informacje na miejscu.  

 

Atrakcje turystyczne: nie rozpisuję się, patrz w relacjach

 

Powrót do pierwszej relacji z podróży po Brazylii