Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Szkocja (Zjednoczone Królestwo) : Relacje z podrózy

Spis treści (relacje znajduję się jedna pod drugą)

  • cz.I: Edynburg i Glasgow 13-07-2012
  • cz. II: Inverness, Loch Ness, Aberdeen 13-07-2012
  • Szkocja. Szetlandy Archipelag- galeria zdjęć 16-07-2012
  • Szkocja, film z podróży 29-10-2014

Szkocja. Edynburg i Glasgow, relacja z podróży cz.I

Szkocja część I (w czerwcu 2012r.)

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Ten piękny północny rejon Wielkiej Brytanii zwiedzam w czasie miesięcznej podróży, która obejmuje oprócz Szkocji także: Irlandie, oraz wyspy szkockie i norweskie w stronę Spitsbergenu.

EDYNBURG. 400 tysięczna stolica Szkocji Edynburg (ang. Edinburgh) przywitał mnie o poranku rześkim chłodkiem i słoneczkiem. Sam hotel zachwycił swoimi zabudowaniami oraz lokalizacją u podnóża klifu wygasłego wulkanu

Stwierdziłem, że Edynburg najlepiej zwiedzić pieszo i autobusem turystycznym. Wsiadłem w piętrowy  czerwony autobus „City Sightseening” za 11 F. Przez kilka godzin najpierw objechałem z przystankami na zwiedzanie rejon starego miasta. Centrum miasta rozdziela na pół handlowa ulica Princes Street. Po jej południowej stronie znajduje Stare Miasto, które skupia się wzdłuż Królewskiej Mili – ulicy biegnącej od Zamku Edinburgh do pałacu królewskiego Holyroodhouse. Znajdują się tutaj prawie wszystkie główne zabytki miasta. Rozpocząłem zwiedzanie od strony Zamku, zbudowanego na wzniesieniu Castle Rock. Historia zamieszkiwania Szkocji sięga ponad 5000 lat p. n.e.  W epoce brązu 1000 lat p.n.e.,   król Nortumbrii Edwin założył tutaj twierdzę obronną. Od niego też nazwano miasto. Walczono na tych ziemiach prawie zawsze. W Szkocji jest klimat umiarkowanie ciepły morski, a to powodowało, że w ciągu wieków dochodziło w niej do konfrontacji różnych kultur i ludów. Począwszy od Piktów, Celtów, Normanów, Rzymian  i Anglów. Rządzili tutaj wikingowie, królowie szkoccy i angielscy. Od 1707 r. Szkocja jest częścią W. Brytanii. Jednak w 1999r. wybrano własny parlament i premiera a w 2007 r. przedstawiono projekt ustawy o referendum niepodległościowym. Należą do niej także wyspy na Morzu Północnym, oraz kontroluje wydobycie ropy na tych akwenach. Tyle o podstawowej historii.

Szkocję zamieszkuje nieco ponad 5 milionów obywateli, a  po wejściu Polski do Unii Europejskiej także znaczny odsetek naszych rodaków. Przeczytałem że w Edynburgu jest zarejestrowanych 20 tysięcy Polaków (a niezarejestrowanych ?- podobno 2 razy więcej). Policzyłem, że to oznacza prawie 10 % mieszkańców . Podobno od 2008 r. liczba ta się zmniejsza. Jechałem do Szkocji z Łodzi w dużym zapełnionym samolocie z dużą ilością rodzin z dziećmi. Na miejscu także często słyszałem nasz język ojczysty. Od spotkanego warszawianina Sławka usłyszałem, że niestety tutaj także jest sporo negatywnych opinii dot. pijaństwa itd. Zapytałem ile się tutaj zarabia: podobno ok.1000 F miesięcznie. W podobnej wysokości jest tez zasiłek dla bezrobotnych. Nie wiem jaka jest prawda- nie sprawdziłem tego u źródła. Tyle o tym. Wracam na Royal Mile. Zrobiłem mnóstwo zdjęć. Urzekły mnie zabudowania wokół tej średniowiecznej arterii komunikacyjnej. W okolicznych kilkudziesięciu uliczkach można poczuć klimat minionych wieków. Czułem się tak jakby mi wieki historii tego miasta zaglądały przez ramię w monitorek kamery.

Katedra St.Giles ma swoje dzieje związane ze zmianami w kościołach chrześcijańskich. Bardzo piękne witraże i ciekawa architektura wnętrza.

Whisky Heritage Centre za nieco słona opłatą  ponad 20 F, można zapoznać się z tajnikami wyrobu tego narodowego trunku Szkotów. Nie sądziłem że jest aż tak dużo gatunków whisky.

Edynburg zadziwia także fasadami domów i wystającymi elementami elewacji poza obrys budynków. Wystające wieżyczki, w różny sposób połamane krawędzie dachów itd.

Przy Princes Street  zachwyca Scott Monument pomnik zbudowany ku czci żyjącego na przełomie 18 i 19 wieku największego szkockiego pisarza , piewcy rycerskiej  Szkocji i piękna jej przyrody. Jego okolica także powoduje że nie wiadomo w która stronę obrócić obiektyw aparatu.

Wiedziałem, przed przyjazdem tutaj że narodowym strojem Szkotów jest kilt (spódniczka w kratę)… Myślałem sobie: folklor okazjonalny i tyle, facet w kiecce, itp. złośliwości. Patrząc na ten strój wymyśliłem na poczekaniu zagadkę turystyczną: jaki to kraj w którym meżczyzna używa damskiej torebki? Tu dla mnie pełne zaskoczenie bo widziałem czasami mężczyzn na ulicy w tych strojach, a patrząc na sklepy z odzieżą doszedłem do wniosku że jest kilka rodzajów tych strojów: bardziej i mniej eleganckich, bardziej kolorowych i stonowanych, w kratę i bez niej. A propos te wzory tzw szkockiej kraty są wzorami klanów i rodów szkockich.

Uliczni dudziarze i przebierańcy za opłatą mieli bardzo dużo klientów z wielojęzycznego tłumu turystów z całego świata.

Rankiem następnego dnia wyjeżdżam autobusem do Glasgow (niedrogo z dworca autobusowego co 15 minut, półtorej godziny jazdy). Wyjeżdżając na obrzeżach sfotografowałem kilka domów współcześnie wybudowanych.

GLASGOW

Jest najludniejszym miastem Szkocji ze swoimi 600 tys. mieszkańców. Tutaj także znacząca ilość naszych rodaków. Idąc ulicami co rusz słyszałem język ojczysty. Spotkana para młodych nieco ponad dwudziestoletnich ludzi poinformowała, że w okolicy ich miejsca zamieszkania mieszka ponad 200 młodych rodzin z dziećmi. Potwierdzili też moje wcześniej uzyskane informacje o pracy Polaków w Szkocji. Przyjmują pracę za mniejsze stawki od tubylców, a tzw fachowiec rzemieślnik zarabia nawet do 15 F/godzinę pracy. Miasto ładne, czyste, w którego centrum jest znaczna ilość zabytkowych budynków, choć moim zdaniem nie tak starych jak w Edynburgu. Miejsca ciekawe turystycznie są w różnych miejscach miasta w odróżnieniu od stolicy. Najlepiej zwiedzić miasto autobusem turystycznym z przewodnikiem. Objazd trwa ok. 2 godzin i tu także można wysiadać, zwiedzać i jechać dalej kolejnym busem za kilkanaście minut. Zajęło mi to ładnych parę godzin. Centralnym miejscem tego miasta jest George Sguare. Rodzaj rynku otoczony historycznymi obiektami. Najbardziej okazały jest 19 wieczny gmach City Chambers. Miałem pecha bo plac był rozkopany.

Miasto jest podzielone regularną siatką ulic i nie można się tutaj zgubić. Średniowieczna katedra w Glagow  jest nieco poza centrum i zachowała się w oryginalnej postaci. Katedra ma dwa poziomy i w krypcie grobowiec św.Munga. Obok niej na wzgórzu nekropolia.

Miasto posiada dużą Galerię Sztuki Współczesnej- Gallery of Modern Art. oraz najczęściej odwiedzaną Kelvingrove Art Galery w okazałym budynku z czerwonego piaskowca.

Jest tutaj kilka szkół wyższych. Najbardziej okazałe są budynki Uniwersytetów: Glasgow i Strathlyde.

Przez miasto przepływa rzeka Clyde nad którą jest kilka mostów. Mieszkam w hotelu nad jej brzegiem. Kiedyś duży port w Glasgow z stoczniami i dokami, podobnie jak miasto Glasgow dawniej przemysłowy gigant, znany z przemysłu stoczniowego i ciężkiego. Obecnie dużo się zmieniło- ten rejon miasta jest zamieniany na dzielnice mieszkaniowe,  handlowe i rekreacyjne, a miasto zdobyło w 1990 r. tytuł Europejskiego Miasta Kultury.

Przez centrum przebiega ulica Buchanon, zamknięta dla ruchu kołowego. Jest miejscem spacerowym z centrami handlowymi,  sklepami i restauracjami. Po południu zapełniona mieszkańcami i występującymi „cudakami” próbującymi zdobyć co nieco grosza.

Podobał mi się centralny dworzec kolejowy i  ulice  Glasgow z piętrowymi autobusami.

Załączam jeszcze zdjęcia budynków mieszkalnych na obrzeżach miasta.

Reszty mojej podróży po Szkocji szukaj w części II, która obejmuje Invernes, jezioro Loch Ness oraz Aberdeen i wyspy szkockie.

 

 

Szkocja cz.II: Inverness, Loch Ness, Aberdeen (w czerwcu 2012)

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Ten piękny północny rejon Wielkiej Brytanii zwiedzam w czasie miesięcznej samotnej podróży, która obejmuje oprócz Szkocji także: Irlandie, oraz wyspy szkockie i norweskie w stronę Spitsbergenu.

INVERNES. Jeszcze niedawno wg przewodnika 45 tysięczne (obecnie 70 tys,) miasto port w północnej Szkocji. Jest ośrodkiem turystycznym i administracyjnym Highlandu, pagórkowatej i górzystej krainy dumnych szkockich górali. Niegdyś kraina ludu Piktów. Przez ponad 1000 lat celtycka społeczność Highlands (ozn.Pogórza) budowała tutaj system klanów oparty na pokrewieństwie i władzy wodza. Po przyłączeniu w 18 wieku do Anglii byli tępieni i kojarzeni z biedą i barbarzyństwem. Stąd właśnie całe pokolenia emigrowały w poszukiwaniu lepszego życia. Jednocześnie prawie wszystkie symbole Szkocji  stąd się wywodzą: klany i ich tartany (ubiór w kratę), whisky i owsianka, oraz dudy i wrzosowiska. Obecnie tutejsi mieszkańcy żyją z przemysłu naftowego (Morze Północne), turystyki, oraz tradycyjnie z rybołówstwa i produkcji whisky. Invernes jest tez bazą wypadową nad jezioro Loch Ness. Przyjechałem tutaj wygodnym autobusem z Glasgow. Po drodze i wieczorem siąpił chłodny deszczyk. Udało mi się w przerwach obejść kilka ulic centrum miasta. Invernes leży u ujścia rzeki Ness do Morza Północnego. Centrum miasta znajduje się w większości po południowej stronie rzeki.

Zauważyłem sporo kościołów kalwińskich (kościół Szkocki) w tym w sumie niewielkim mieście . Najstarszy ma ponad 500 lat. Sąsiaduje z nim zabytkowy cmentarz.

Na wzgórzu nad rzeką znajduje się zrekonstruowany zamek szekspirowskiego Makbeta. Wg legend zamek wzniósł król Malcolm II, który wcześniej zrównał z ziemią zamek, w którym Makbet miał zabić Duncana. Zamek obecny także miał krwawe dzieje w wieku 15-m podczas tłumienia buntu klanów, oraz za czasów królowej Marii I Stuart w wieku 16-m. Z wzgórza zamkowego roztacza się wspaniały widok na okolicę w tym na katedrę i zespół starych kamienic.

Zamieszkałem w hotelu tuż przy dworcu kolejowym na głównym placu miasta w pobliżu bazaru (Wictorian Market).

W tym mieście na głównej ulicy najwięcej jest sklepów z wszelkiego rodzaju sprzętem i odzieżą sportową. Mam to swój sens gdyż Invernes jest bazą wypadową turystyki po całym regionie: pieszej, górskiej, wodnej morskiej i śródlądowej. Kilka domów towarowych i sporo restauracyjek ze specjalnościami różnych rejonów świata.

Podobał mi się deptak High  Street, z zabytkowym budynkiem miejskim (odpowiednik Ratusza) , oraz Church Street.

LOCH NESS. Następny dzień przeznaczyłem na wycieczkę nad Loch Ness. Skorzystałem z oferty firmy Jacobite wybierając ich prawie 4 godzinną wycieczkę „Sensation”. Wycieczka dobrze zorganizowana z kierowcą- przewodnikiem. Z centrum zabrał mnie ładny busik do przystani statków wycieczkowych na Loch Ness, gdzie wsiadłem na firmowy statek białej floty „Jacobite Queen”.

Loch Ness– co to jest? Ta nazwa oznacza w języku gaelijskim Jezioro Ness. Lochy są tutaj cztery w tym słynne Ness. Są ułożone w linię prawie prostą a powstały w prehistorii na uskoku geologicznym, tworząc piękną widokowo dolinę Great Glen. Od 1822 r. są drogą wodną handlową i turystyczną, po wykonaniu między nimi Kanału Kaledońskiego. Kanał spowodował połączenie Atlantyku od Fort William na zachodzie, do Invernes nad Morzem Północnym. Turystycznie można nim przepłynąć, lub pojechać wzdłuż niego wolno samochodem. Loch Ness ma 37 km długości. Ja płynąłem nim niestety tylko od Zatoki Clansman do ruin Zamku Urquhart (ok. 8-10 km).

Wolno przesuwały się dobrze widoczne w przyjemnym słoneczku brzegi jeziora, a ja je fotografowałem, i wypatrywałem słynnej Nessi. Przecież w zasadzie tylko z jej powodu zasłynęło to jezioro. Oczywiście  jest ładna sama ta pagórkowata dolina, porośnięta  drzewami, wraz  z  pastwiskami: owiec , krów, i rzadko występującymi domostwami oraz farmami. Można dyskutować i spierać się, ja jednak sądzę, że gdyby nie historia związana z Nessi, prawdopodobnie bym tutaj nie przyjechał. Ale o tym jak to było z Nessi za chwilę.

Z pagórka z  ruinami tego średniowiecznego zamku roztacza się wspaniały widok na jezioro. Mnie zaciekawiła stojąca przy zamku balista do miotania dużych kamiennych kul. Ciekawy przykład średniowiecznej armaty. Obok niego w małej sali kinowej obejrzałem krótki film z historią zamku.

Dalsza część wycieczki prowadzi już samochodem do pobliskiego Drumnadrochit do Loch Ness Center & Exhibition. Jest to rodzaj muzeum, w którym zorganizowano profesjonalny pokaz wiedzy o historii jeziora, a także domniemanego potwora z loch Ness. Przez kilkadziesiąt minut przechodzi się do kolejnych sześciu małych salek kinowych, w których z tą  wiedzą można się zapoznać. Są eksponowane również przyrządy i statki, którymi tę wiedzę zdobywano. W dużym skrócie wygląda to tak, że naprawdę nic nie wiadomo. Nessi zobaczył podobno po raz pierwszy Św . Kolumba w VI wieku. Zainteresowanie „potworem z Loch Ness” nie słabło przez wieki, a zwłaszcza od opublikowania niewyraźnych zdjęć z lat 30-ch XX wieku. Przeprowadzano różne badania, pokazano tutaj ich wyniki naukowe, oraz przedstawiono teorie próbujące wyjaśnić to zjawisko. Najczęściej uważa się , że jest to: plezjozaur, gigantyczny węgorz, lub…  nadmiar użycia narodowego trunku Szkotów.

Na wszelki wypadek, aby mieć dowód jej poszukiwania, a przede wszystkim dla moich wnucząt… kupiłem na koniec po jednej zielonej Nessi dla każdego. Kończąc wycieczkę zauważyłem na tablicy drogowej ten sam napis w języku galijskim oraz angielskim (14 mil do Invernes).

Wjeżdżając do Invernes zobaczyłem typowe domy mieszkalne tego regionu Szkocji.

Jutro mam dzień transportowy. Autobusami przez Perth do Aberdeen. Po drodze przejechałem ponownie przez wrzosowiska Highlands.

Przez okno luksusowego autobusu poprzez Perth do Aberdeen obserwowałem miasteczka po drodze, oraz pastwiska zielonej Szkocji z stadami bydła i owiec. Od strony wschodniej krajobraz się zmienia – widać także pola  uprawne.

Dalej już samolotem do stolicy Irlandii Dublina. Aberdeen chcę zobaczyć po powrocie z Irlandii. Dalszą relację znajdziesz w: Irlandia Północna.

Aberdeen. Po 8 dniach jestem z powrotem, i zwiedzam to trzecie pod względem wielkości miasto Szkocji. Mieszka tu ponad 200 tys. Szkotów. Choć chodząc po ulicach dochodzę do wniosku że jest tutaj duża mniejszość polska. Dosłownie co chwilę słyszałem nasz język z ust młodych ludzi. W moim hotelu też kilku pracowników mówi moim językiem. Aberdeen prężnie się rozwija od lat 70-ch XX wieku od rozpoczęcia wydobycia ropy naftowej spod dna Morza Północnego. Tutejszy port obsługuje ten przemysł, ale to także stocznie itd. Tutaj na ulicy dominuje kolor szary od granitowych budowli, stąd jest nazywane Granitowym Miastem. Główną ulicą w centrum jest Union Street, przy której i w jej pobliżu, zlokalizowanych jest większość sklepów i głównych budowli miejskich. Załączam zdjęcia ratusza miejskiego i placu przed zamkiem, który jest wykorzystywany komercyjnie.

Dzisiaj jest niedziela, lekko mży, wczesnym rankiem pospacerowałem 25 minut do starego miasta nieco  oddalonego od centrum. Uliczki są wąskie a najstarsza budowla jest Katedra St Matar z XIV wieku.

W pobliżu budynki Uniwersytetu Aberdeen i historyczne budynki Królewskiego Uniwersytetu założonego w końcu XV wieku, w otoczeniu starego miasta.

Wracam do centrum. Zainteresowanie swoim majestatycznym wyglądem i strzelistymi wizami wzbudzają też budynki Marischal College. Obiektów takich jest tu sporo. Niektóre kościoły zmieniły swoje przeznaczenie.

Jest wieczór wypływam statkiem „Plancius” na Morze Północne w kierunku Spitsbergenu. Pierwsze będą wyspy szkockich Szetlandów. Dalszą relację znajdziesz pod Szetlandy. Wczesniejszych relacji z tej wyprawy szukaj pod: Szkocja cz.I, Szkocja cz.II, Irlandia Północna i Irlandia. W sklepie juz niedługo oferuję film .

Spis treści

Szkocja, film z podróży

Dodano: 29-10-2014

Oferuję film podróżniczy z  wyprawy na „Północny Atlantyk” w jakości DVD .

Część I: Szkocja i Archipelag Szetlandów  (27 + 33 minuty)

Jeżeli jesteś zainteresowany możesz obejrzeć skrót filmu część I (kliknaj niżej)

kolejne skrócone filmiki to: część II: Irlandie: Irlandia Północna i Republika Irlandii (35+ 33 minuty)

oraz część III: Jan Mayen, Svalbard / Spitsbergen, Oslo (30+30 minut)

Możesz obejrzeć również okładki filmu (kliknij w foto niżej)okładka Płn Atlantykdla dla DVD

Zainteresowanych zakupem proszę o kontakt ze mną: tutaj (kliknij)

 

 

Szkocja. Szetlandy Archipelag- galeria zdjęć

Dodano: 16-07-2012

Archipelag Szetlandów

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Zwiedzam go w czasie miesięcznej podróży po: Szkocji, Irlandii, wyspach szkockich i norweskich w stronę Spitsbergenu. Przypłynąłem na te brytyjskie wyspy  niewielkim ekspedycyjnym statkiem holenderskim „Plancius”. Zwiedziłem tylko dwie wyspy.

Pierwsza po drodze była Fair Isle. Znajduje się w połowie drogi pomiędzy Orkadami a właściwymi Szetlandami. Ta niewielka wyspa otoczona jest potężnymi klifami nawet do 100- 200 metrów wysokości. Urzeka i przyciąga, surowe, dzikie piękno poszarpanych wybrzeży, oraz ogromna ilość ptactwa. Mieszka tam tylko 70 osób w malowniczych domach, w południowej części wyspy. Wyspa podobno znana z szydełkowania. Ja twierdzę,  że obecnie to juz chyba historyczne zajęcie, gdyż inaczej hodowane tu owce byłyby strzyżone , i nie gubiłyby swojego runa, które wiatr roznosi po całej wyspie. Przeważają pastwiska i skaliste wrzosowiska. Wylądowałem w pobliżu Obserwatorium Ornitologicznego, obszedłem całą wyspę, zajrzałem do szkoły z 8-ma uczniami… Oprócz przybycia  statkiem wycieczkowym, można tu z Szetlandów  przylecieć,  lub przypłynąć  promem (2,5 godziny).

Drugą wyspą  archipelagu Szetlandów – była  znajdująca się w pobliżu Mainland niezamieszkana Mousa.  Obejrzałem broch – unikalną wieżę obronno- mieszkalną  z epoki żelaza. Wznoszono je  na planie okręgu z podwójnym murem,  bez zaprawy z lokalnego kamienia. Znajduje się tutaj  kolonia fok i mnóstwo ptaków . Wypasają  również  owce. Dostać się na Mousę można także  promem, pływającym dwa razy dziennie, jeżeli pogoda na to pozwala.

Załączam kilka zdjęć.

Szetlandy: Fair Isle, Mousa

Fair Isle, Szetlandy,Obserwatorium Ornitologiczne, Fair Isle, Szetlandy, sklepik spożywczy i poczta, Fair Isle, Szetlandy, KLify wyspy Fair Isle, Szetlandy, szkoła z ośmioma uczniami Fair Isle, Szetlandy, południowa latarnia morska, Fair Isle, Szetlandy, północna latarnia morska