Żydowski Okręg Autonomiczny, relacja z podróży.
Żydowski Okręg Autonomiczny, relacja z podróży.
Tekst i foto: Paweł Krzyk
Żydowski Okręg Autonomiczny…, brzmi to równie dziwnie jak Niemiecki…, który znajduje się w części europejskiej Rosji… Po co powstały takie okręgi? Żeby odseparować ludność jakiegoś narodu, lub zatrzymać w jakichś granicach? To prawie nigdzie się nie udaje, chyba, że wywozi się ludzi w charakterze… niewolników do jakiegoś gułagu, w miejsce, gdzie „Bozia” zamyka oczy i nic nie mówi!
Okręg żydowski powstał na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku, kiedy władze radzieckie postanowiły zasiedlić te tereny własną ludnością żydowską. Był to jeden z planów polityki etnicznej Józefa Stalina, którego celem było przeciwdziałanie szerzącemu się w Związku Radzieckim ruchowi syjonistycznemu. Wielu Żydów zmuszono do migracji do Birobidżanu- stolicy okręgu. Mimo to, Żydzi w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym nigdy nie stanowili nawet jednej trzeciej mieszkańców. Jak widać, niezbyt się to Stalinowi udało. Szerzej o Żydach w regionie opowiem później.
Gdzie to ogóle jest?
W dalekowschodniej Rosji, niedaleko Chabarowska, nad rzeką Amur w pobliżu granicy rosyjsko-chińskiej. Okręg jest niezbyt wielki- powierzchnia większego polskiego województwa z liczbą mieszkańców niespełna dwieście tysięcy. Klimat mają umiarkowany, chłodny. Zaznacza się wyraźnie wpływ monsunów. Występuje gęsta sieć cieków wodnych- największymi rzekami są Amur i Bira. Jak się podróżuje drogami, aż męczy zielony widok silnie zabagnionych, równinnych stepów, gdzie, aż się prosi uprawianie ziemi, po wykonaniu melioracji. Maleńkie przysiołki straszą rozwalającymi się chatami, a ziemię uprawia się tylko w ogródkach wokół domostw. Niewielkie laski bieleją pniami brzóz.
Do Birobidżanu można dojechać z Chabarowska autobusem, lub koleją transsyberyjską. Ponad dwustu kilometrową odległość, autobus pokonuje szybciej i jest tańszy. Jednak tak zwane marszrutki, czyli minibusy, ruszają w drogę dopiero wtedy kiedy się zapełnią pasażerami. Jeżdżą częściej i tylko ta alternatywa, pozwala znosić około godzinne oczekiwanie na odjazd. Droga pomiędzy Chabarowskiem i Birobidżanem sąsiaduje z torami kolei transsyberyjskiej- bajkalsko-amurskiej. Przyjechałem na placyk dworca autobusowego do Birobidżanu i od razu rzuca mi się w oczy piękna fontanna przed budynkiem dworca kolejowego. Początki Birobidżanu są związane właśnie z koleją- sięgają 1915 roku, kiedy powstała stacja kolejowa Birobidżan. Nazwa powstała od dwóch rzek Biry i Bidżan. Na placu przed dworcem wszystkie mamy fotografują swoje maluchy, na pomniku z wozem konnym rodziny żydowskiej. Scena, jakby żywcem wyjęta z musicalu „Skrzypek na dachu”. Przypomina mi się słynna aria, w której Reb Tewie opowiada, co by zrobił „gdyby był bogaty…” Nucąc ją pod nosem, idę na spacer w stronę centrum miasta.
Za parkiem z pomnikiem zwycięstwa skręcam w główna ulicę, i przystaję przed budynkiem z Gwiazdą Dawida, i menorami- siedmioramiennymi świecznikami żydowskimi na ogrodzeniu. Wszedłem i trafiłem na synagogę- świątynię żydowską. Opiekun synagogi pozwala mi wejść i mimo tego, że oficjalnie wycieczek w tym dniu nie ma, jestem zapoznany z ceremoniałem żydowskim. Zapytałem
– co oznacza trębacz na pomniku przed wejściem?
– To szafar, który odzywa się dwa razy w roku w Święto Trąbki”…
W czasie modłów rozlega się dźwięk „szofaru” – rogu kozła lub barana, którego zakrzywienie ma przypominać, że człowiek powinien ugiąć się przed wolą Bożą. Róg przypomina też, że Abraham był gotów ofiarować swego syna, lecz z łaski Bożej w ofierze został złożony baran. Z Torry: „Ogłoś to synom Izraela: aby w pierwszym dniu siódmego miesiąca obchodzili uroczysty szabat…” Dęcie w szofar jest ustanowieniem „dnia sądu”, choć Żydzi normalnie rozumieją je jako wołanie do Boga o miłosierdzie.
Pokazuje mi „Torę” oraz opowiada o zwyczajach w czasie modłów: oddzieleniu kobiet do innego pomieszczenia, czytaniu Tory wtedy gdy na modlitwę przejdzie ponad dziesięciu mężczyzn… Ceremoniał odbywa się w poniedziałki, czwartki oraz w szabat, który trwa od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę.
Synagogę wybudowano za pieniądze rządu rosyjskiego w 2005 troku, a obecnie trwają jeszcze prace przy dodatkowym obiekcie, w którym będzie można się wykąpać… ostrzyc włosy. Po tych ablucjach, zwłaszcza w „Święto Trąbki”, idąc do synagogi należy ubrać się w odświętne nowe rzeczy. Kobiety stroją się w najcenniejszą biżuterię.
Już wychodząc nadszedł opiekun muzeum żydowskiego. Oczywiście zostałem tam zaproszony- gość z Polski, z tekstylnej Łodzi… Chyba nie przekonaliby mnie na przejście na Judaizm, ale obaj panowie w dość zabawny sposób opowiadają mi zwyczaje żydowskie. Na przykład o jarmułce (w języku hebrajskim kipa) nakryciu głowy noszonym przez Żydów, okrywające włosy i szczyt głowy. Noszenie jarmułki jest wymagane bezwzględnie podczas modlitwy i studiowania Tory… Pokazują, w jaki sposób Tora- żydowska święta księga, jest wykonywana.
Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał,
-Jak to było z tym okręgiem żydowskim faktycznie, patrząc ze strony żydowskiej, oraz ile Żydów w czasach współczesnych faktycznie tu zamieszkuje?
– Napływ ludzi pochodzenia żydowskiego nastąpił w dwóch okresach: w wyniku wspomnianej wcześniej akcji stalinowskiej, oraz w okresie po drugiej wojnie światowej. Podobno następowało to dobrowolnie- nie wiem ile w tym prawdy a ile propagandy, umieszczonej na ścianach muzeum… Żydzi mogli stąd wyjeżdżać, ale nie poza obręb Związku Radzieckiego. Dopiero w końcu lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, pierestrojka spowodowała, możliwość uzyskania paszportu… Chyba tu leży prawda historyczna, gdyż nastąpił masowy exodus do Izraela oraz Stanów Zjednoczonych…
Obecnie, szacują swoją liczebność na niespełna dwa procent ludności obwodu, czyli wyjechało ponad dziewięćdziesiąt procent populacji. Wychodząc, opiekun muzeum żartuje, że on posiada rodzinę mieszaną- ożenił się z żydówką. Pyta mnie,
– jak sądzisz, jakiej narodowości są moje dzieci?
Mimo, że wiedziałem, odpowiada,
– Dla Rosjan są Rosjanami, ale dla Żydów-wprost przeciwnie, Żydami.
W Judaizmie obowiązuje bowiem, przenoszenie się obywatelstwa po kądzieli- o przynależności narodowej decyduje wyłącznie narodowość matki.
Miasteczko Birobidżan, posiada nieco dalej przy tej samej ulicy również rosyjską cerkiew prawosławną. Widać, że ten przybytek religijny ma znacznie więcej wyznawców. Za plecami dużych domów urzędowych zobaczysz normalne budownictwo- znane nam również bloki.
Na ulicy najczęściej smakuje mi nie za słodki napój w kolorze jasno brązowym, noszącym nazwę kwas. Posiada smak pieczonego chleba, dobrze gasi pragnienie i długo utrzymuje niską temperaturę po schłodzeniu . Powstaje przez fermentację chleba i od szesnastego wieku jest napojem narodowym Rosji i Ukrainy. Najczęściej jest rozlewany w naczynia jednorazowe, z chłodzonych beczułek. Zakończyłem zwiedzanie na ulicy przybrzeżnej nad rzeką Birą. Patrząc na pomnik spiżowego dżentelmena na ławeczce, przemknęło mi, że może czas nieco przysiąść… jak on w przyjemnym miejscu. Pewnie nie założyłbym cylindra lecz kapelusz z rondem- a wszystko przynajmniej do czasu, aż przestaną dokuczać kolana.
Przejście do następnej relacji: Jakucja
Przejście do poprzedniej relacji: Czukotka
Przejście na początek trasy: Władywostok










