Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Argentyna

Spis treści

Argentyna. Patagonia i Ziemia Ognista, informacje praktyczne.

Dodano: 19-03-2014

Argentyna, Patagonia i Ziemia Ognista- informacje praktyczne.

Wizy– Polacy ich nie potrzebują.

Kiedy jechać: od października do marca gdy ptaki i zwierzęta morskie wracają na ląd, jest cieplej i dzień jest znacznie dłuższy (tutejsze lato).

Język, waluta- hiszpański, ale porozumiesz się także po angielsku. Waluta: obowiązuje argentyńskie pesos- kod ARS. Kurs wymiany w bankach najgorszy 1 USD= ok.8 ARS (na III. 2014). Hotele, sklepy i biura za wycieczki przyjmują też USD, wymieniając je po tym samym lub wyższym kursie (do 10 ARS). Wymieniłem w sklepie po kursie 1 USD=10 ARS. Czasami zapłacisz kartą kredytową.

Telefon, Internet, prąd: nasze komórki działają. WiFi posiadają prawie wszystkie hotele/hostele. Elektryczność 240V/50 Hz. Wtyczki jak w kraju.

Noclegi:

El Calafate- spałem w  America del Sur hostel 13 USD/noc w pokoju wieloosobowym (B&B). Odległość od dworca autobusowego- 15 minut spacerem. Pomoże w załatwieniu formalności, zorganizuje-zamówi, zadzwoni, itd. Sporo innych w pobliżu w podobnej i wyższej cenie. Na dworcu autobusowym jest informacja turystyczna: mapki itp.

Ushuaia spałem w Hush Hostel, Deloqui 636, za 15 USD/noc w pokoju wieloosobowym (B&B). Zlokalizowany w odległości 2 przecznic pod górę od dworca autobusowego przy porcie. Mnóstwo innych miejsc noclegowych w podobnych cenach. Dobra informacja o okolicy. Przy porcie znajduje się też bardzo dobra informacja turystyczna.

Transport do głównych miejsc ciekawych turystycznie:

 Do El Calafate  w Patagonii możesz przyjechać dobrej klasy autobusami: z Argentyny, lub od strony Chile z Punta Arenas np. poprzez Puerto Natales.

Do Ushuaia na Ziemi Ognistej: można się dostać w trojaki sposób (poza samolotem):

-z Punta Arenas w Chile promem i autobusem. Najpierw przeprawić się promem przez Cieśninę Magellana do Porvenir a potem autobusem.

-z Argentyny od strony Rio Gallegos (czytaj Rio Gasiegos), lub z Calafate. Dobrej klasy autobusy. Jest tylko jeden autobus pozwalający pokonać trasę z El Calafate w ciągu jednego dnia (kursuje codziennie z wyjątkiem niedzieli). Ma odjazd w nocy o 3.00, inaczej musisz spać w Rio Gallegos, a to nieciekawe miasto przemysłowe. Cena z El Calafate do Rio Gallegos 18 USD (4g). O 9.00 następny autobus, który po drodze pojedzie przez dwie granice, oraz promem przepłynie Cieśninę Magellana. Cena 59 USD, przyjazd 21.00.

promem przez fiordy chilijskie z/do: Punta Arenas (Chile), linii Cruseiros Australis, www.australis.com . Płynie fiordami Ziemi Ognistej, w dwóch wersjach tras:  przez 3 lub 4 noce. Ceny: na trasie dłuższej 1800- 1990 USD (taniej przez Internet z wyprzedzeniem-tę wyższą zapłacisz na miejscu). Krótsza trasa to ok.1500 USD. Odwiedza też Przylądek Horn. Jest to najciekawsza widokowo droga dla turysty, który nie odwiedza Antarktydy, lecz jest dość droga.

Zwiedzanie, najciekawsze miejsca (dla mnie):

-w El Calafate, masz do wyboru, poza zwiedzeniem centrum miasta- max.3 g :

-jednodniową wycieczkę autobusem i statkiem wycieczkowym po Jeziorze Argentina do Los Glaciares. Nazwa wycieczki Todo Glaciares, cena 80 USD+ 13 USD wstęp do parku narodowego, (7,15-ok.17.00, ok. 40 km bus i podobna odległość po wodzie). Odwiedzisz kilka bardzo ładnych lodowców i… góry lodowe (tu byłem).

-pojechać na mnóstwo innych tańszych i droższych wycieczek, w tym trekking po lodowcu (ok. 130 USD).

-najtaniej jest pojechać rejsowym autobusem do PN Los Glaciares (40 km, 20 USD), zapłacić za wstęp do parku (13 USD), i spacerem podejść na punkty widokowe największego lodowca Perito Moreno (czas spaceru do powrotu 4 g).

-w Ushuaia. To bardzo ciekawy region Argentyny, skąd rusza 90% wycieczek i wypraw na Antarktydę. To także jeden z końców trasy morskiej przez fiordy Ziemi Ognistej (Tierra del Fuego) głównie chilijskie, Cape Horn, ze wspaniałą przyrodą, górami, lodowcami, z drugim końcem w Punta Arenas. Masz kilka możliwości, podaję najciekawsze:

– trekking w okolicznych ośnieżonych górach z licznymi jeziorkami, lasem i miejscami campingowymi. Możesz to robić również w Parku Narodowym Ziemi Ognistej.

-widowiskowa wycieczka całodniowa autobusikiem do tego Parku Narodowego (tu byłem), w tym trekking dowolnie długi szlakami, pomiędzy przystankami minibusów. Co godzinę odjeżdżają minibusy z okolicy portu (przy stacji benzynowej). Pierwszy jest o 9.00, cena 15 USD w obie strony. Po 12 km dojedzie się do bramy parku i zapłacisz 11 USD bilet wstępu. Bus jedzie dalej aż do końca trasy z kilkoma stopami, gdzie możesz wysiąść/wsiąść w kolejne busiki za godzinę…

-kilka innych możliwości, np. do Laguny Esmeralda. Podobnie jw: busik za 10 i 1,5 USD wstęp (ok. 6 g).

-zwiedzenie miasta w tym dwa muzea, historyczna kolejka po okolicy, sklepy… najciekawsze jest Muzeum Na Końcu Świata (Museo del Fin del Mundo-wstęp 7 USD)

Przewodniki; jest kilka do wyboru z językiem polskim: Ameryka Południowa…

Antarktyda, jak ją zwiedzić za 50% normalnej ceny?- piszę o tym pod hasłem Antarktydainformacje praktyczne (kliknij)

 

Argentyna. Patagonia i Ziemia Ognista, relacja z podróży.

Dodano: 19-03-2014

Argentyna. Patagonia i Ziemia Ognista, relacja z podróży

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Zwiedzam ten daleki zakątek świata, w czasie samotnej podróży, która nazwałem „Południowo-Atlantycką Odyseją”. To długa, ponad dwu-miesięczną wyprawa. Informacje praktyczne dotyczące zwiedzenia tej części Argentyny znajdziesz TUTAJ (kliknij). Jadąc autobusem z Chile do Argentyny, kojarzyły mi się: jedna pieśń i jedna piosenka. Najpierw ta z filmu o Panie Michale: „w stepie szerokim, którego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz…” Tylko, że tutaj step nazywa się pampą: chilijską i argentyńską, a ptakiem byłby raczej … kondor, choć orły i sokoły tutaj również mieszkają. Wyobraź sobie jazdę przez setki kilometrów, prawie przy takim samym równinno-wyżynnym krajobrazie, a wszystko o tej porze, w buro i żółto-beżowym kolorze. Jak mówią amerykańscy polonusi rodem spod Krakowa, tutejsze „farmecki” są olbrzymie. Możesz jechać kilkanaście minut 100 km/godzinę, i nie zobaczyć kolejnych zabudowań gospodarskich. Policzyłem, muszą mieć wielkość odpowiadającą … polskiemu powiatowi… jednemu, lub kilku naraz. I tu druga piosenka Łazuki, o trenerze piłkarskim Piechniczku, z refrenem:… „tego nie wie nikt…”!  No bo jedziesz i jedziesz, i nie wiesz co będzie dalej, nawet mając mapę. Wokół tylko trawa, i pokraczne kostropate nieliczne drzewka lasu patagońskiego, czasami stadka owiec na pastwiskach ogrodzonych niskimi płotkami, o wielkości kilku kilometrów kwadratowych. Czasem chodzą sobie tutejsze lamy guanako i strusie nandu. Płotki im nie przeszkadzają, te zatrzymują tylko owce, czy krowy. Zabudowań żadnych. Jedyną rozrywką są: curvy pojedyncze lub kilka naraz (fonetycznie: „kurwy”, nie mylić proszę ze swobodą obyczajów- to tylko zakręty po hiszpańsku), lub jakieś skrzyżowanie z napisem… co godzinę jazdy? Nie ma co się dziwić, Patagonia leży w tzw. strefie „ryczących czterdziestek”. Zapewniam nie ma to związku, z płcią… odmienną od mojej. Jest to odległość pomiędzy 40 i 50 stopniem szerokości geograficznej południowej, gdzie prawie zawsze wieją huraganowo-silne zachodnie wiatry. Ledwo wystawisz głowę, a „upiorny wiaterek” chce ci ją urwać. Nie ma się co dziwić brakiem drzew. Z półdrzemki obudziło mnie ożywienie w autobusie, po ponad 6 godzinach jazdy dojeżdżamy do celu. Na horyzoncie El Calafate. Niewielkie 15 tysięczne argentyńskie miasteczko w prowincji Santa Cruz, będące bazą wypadową do Parku Narodowego Lodowców (Los Glaciares). A wszystko w Patagonii ogromnej krainie geograficznej, leżącej w Argentynie i Chile na północ od Cieśniny Magellana. W El Calafate  ogląda się wysokogórską przyrodę, i majestatyczne potężne jęzory lodowców spływających do Jeziora Argentina. Niewielkie miasteczko El Calafate żyje głównie obsługą ruchu turystycznego. Mnóstwo hotelików, sklepów z pamiątkami, restauracyjek itp. Na zdjęciach: najczęściej spotykany widok po drodze z Chile, oraz centrum El Calafate.

Argentyna 01

Argentyna 02

Postanowiłem zatrzymać się na dwie noce i zwiedzić to miejsce. Najlepiej zrobić to kupując wycieczkę całodniową, i tak też zrobiłem. Popłynąłem po odnogach jeziora dużym katamaranem wycieczkowym, nomen omen o nazwie „Quo Vadis”. Już kilkanaście minut po wypłynięciu płyniemy pomiędzy coraz większymi górami lodowymi. W okolicy działają potężne lodowce, i to właśnie one cielą się, pozostawiając ogromne bryły lodowe w wodach jeziora. Na zdjęciach dwie takie góry. Nasz statek płynie szybko, ale potężne góry lodowe, coraz częstsze im bliżej czoła lodowca, omija z dużym zapasem.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Podpływam najpierw pod lodowiec Upsala z bardzo szerokim czołem lodowca, z potężną moreną centralną, wyglądająca jak ogromna autostrada, która „urodziła” te góry lodowe pokazane wcześniej. Przez tysiące lat śniegi zamieniające się w lód, utworzyły największy w świecie lądolód poza strefami polarnymi, który na dodatek jako jedyny się powiększa. Następnie oglądam kilka innych mniejszych lodowców z których najbardziej spektakularny wygląd ma Lodowiec Spegazzini. Na zdjęciach lodowce: Upsala, oraz autor relacji na tle Lodowca Spegazzini.

www.wedrowkizpawlem.pl

Argentyna 06

Najwspanialszym tworem lodu i skał, jest jednak ponad 60 metrowy Lodowiec Perito Moreno. Można go jako jedyny tutaj oglądać, również przybywając autobusem z punktów widokowych. Wszystko to trwa kilka godzin, podczas których nasz katamaran pokonuje kolejne odnogi Lago Argentino, w zmieniającej się co kilka minut scenerii, ośnieżonych 2- 3-tysięcznych szczytów Andów Patagońskich. Na zdjęciach jeden z nich z małym lodowcem, oraz czoło Lodowca Perito Moreno.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Jadę dalej aby w ciągu jednego dnia, przejechać ponad 800 km do Ushuaia. Zamierzałem się zatrzymać w dużym przemysłowym mieście Rio Gallegos, ale postój wypadł mi w niedzielę, a autobus tego dnia nie kursuje. Nawet nie żałowałem, bo prawdę mówiąc w tym mieście, poza katedrą nie ma co zwiedzać. Mam za to pod dostatkiem widoków stepów- pampy argentyńskiej. Ludzie żyją tutaj głównie z hodowli owiec, prowadzonych jak już pisałem na rozległych estancjach (patrz fotki niżej).

Argentyna 09

Argentyna 10

Mój autobus aby dojechać do celu musi przekroczyć dwukrotnie granicę z Chile, oraz przepłynąć promem Cieśninę Magellana. Po jej przepłynięciu żegnam Patagonię i witam Ziemię Ognistą. To kraina na południe od cieśniny należy do Argentyny i Chile. W pobliżu Cieśniny jeszcze ma wygląd stepu, ale szybko się zmienia na terem bardziej pagórkowaty, a później wysokogórski. Ostatnie godziny przed Ushuaia jadę przez ośnieżone szczyty długą kotliną górską, w promieniach zachodzącego słońca. Wydać by się mogło, że Ziemia Ognista, to kraina ze zjawiskami wulkanicznymi. Otóż nic podobnego, tę nazwę wymyślili z początku XVI wieku, podobno marynarze Magellana, od poświaty ognisk tubylczych Indian. Samo Ushuaia jest w świecie miastem najbardziej wysuniętym na południe. Na zdjęciach: mój prom na Cieśninie Magellana, oraz centrum miasta na końcu świata.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Nie żartuję sobie z tym… końcem świata. Ushuaia posiada Muzeum Na Końcu Świata (Museo del Fin del Mondo). Zacząłem mój 3 dniowy pobyt od zwiedzenia miasta. Jest niedziela, zaczyna wyglądać słoneczko, które uwypukla białe szczyty gór otaczających miasto. W porcie cumuje kilka 2-3 i 4 masztowych żaglowców, które przypłynęły na obchody 100-lecia marynarki Argentyny. Na zdjęciach centrum Ushuaia i gala banderowa żaglowców w porcie.

www.wedrowkizpawlem.pl

Argentyna 14

Zwiedzając Chile i Argentynę 3-krotnie przekraczałem granicę między tymi państwami. Zauważyłem „dziwny zwyczaj”, polegający na stosowaniu nieutwardzonych asfaltem dróg w pobliżu przejść granicznych. Wygląda to tak: bardzo dobra droga, nagle na kilka km od granicy zamienia się w drogę szutrową, podobnie z drugiej strony- czyżby miało to związek z ewentualnymi działaniami wojskowymi? Na szutrowej drodze łatwiej ukryć… miny? W latach 80-ch XX wieku miał miejsce konflikt zbrojny pomiędzy Argentyną i Chile. Zakończył się traktatem w 1985 r, który dokonał podziału wpływów gospodarczych, w rejonie Ziemi Ognistej pomiędzy Argentyną i Chile. Zwiedzając te części Argentyny, widzę często manifestacyjne napisy, dotyczące argentyńskiej przynależności państwowej Malwinów. Tutaj nie istnieje w ogóle nazwa Falklandy. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu, o nieudanej argentyńskiej próbie zbrojnego przejęcia tego archipelagu w 1982 roku. Brytyjczycy jednak skończyli tę 2 miesięczna próbę sił wysłaniem potężnej armady, która zbrojnie zakończyła konflikt na Falklandach/Malwinach, poddaniem się Argentyńczyków. Na bulwarze nadmorskim Ushuaia istnieje pomnik, upamiętniający bohaterów walk o Falklandy (patrz foto). Na drugim zdjęciu pokazuję stary cmentarz, ze zwyczajem grzebania zmarłych w piętrowych budowlach… nad gruntem.

Argentyna 16

Argentyna 15

Zwiedzam najciekawsze miejsce w pobliżu Ushuaia. Jest to Park Narodowy Ziemi Ognistej (Tierra del Fuego). Zrobiłem w nim dość długi nasto-kilometrowy, kilkugodzinny spacer wśród powyginanych drzew, jeziorek, niewielkich zatok i klifów nadmorskich. Na zdjęciach jedna z zatok, i tubylczy skrzydlaty mieszkaniec.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Na końcu dotarłem do celu tej wycieczki,  początku czy też końca, drogi panamerykańskiej. W Argentynie nosi nr 3, i jak zobaczysz do drugiego końca na Alasce jest 17.848 km. Toż to prawie połowa długości równika ziemskiego, a na pewno najdłuższa droga na świecie. W sklepach najczęstszą pamiątką jest postać pingwina. Mnie spodobał się ten wykonany z czekolady, w sklepiku piekarniczym. Na zdjęciach autor na początku/końcu w/w drogi, oraz słodkie pingwiny.

Argentyna 19

www.wedrowkizpawlem.pl

Zwiedzając Ushuaia można popatrzeć z morza, na długi fiord prowadzący w stronę Atlantyku (Kanał Beagle), i dalej na Antarktydę. Zobaczę go jeżeli pogoda pozwoli z pokładu statku, w drodze na Antarktydę. Niżej mapka całej mojej trasy w Patagonii i Ziemi Ognistej, w Chile i Argentynie. Hasta luego Tierra del Fuego.

statek na Antarktydę

 

Następna relacja będzie z Antarktydy.

Przejście do poprzedniej relacji: Patagonia w Chile.

Przejście na początek trasy: Falklandy.

 

 

 

 

 

 

 

Argentyna, galeria zdjęć

Dodano: 20-04-2012

Podróż po kilku miejscach w Argentynie,  odbyłem w ramach miesięcznej wycieczki objazdowej,  w listopadzie i grudniu 1997 r. Trasa objazdu rozpoczęła się w Chile, i dalej wiodła przez: Urugwaj, Argentynę, Paragwaj do Brazylii. W Argentynie zobaczyłem z żoną: -miasto w głębi pampy argentyńskiej Mendozę, i jej okolice w wysokich Andach, w tym rafting,
-Buenos Aires i okolice, oraz
-wodospady Iquasu.
Załączam kilka starych zdjęć.

Argentyna

Mendoza miasto na pampie argentyńskiej u stóp Andów,państwo w Ameryce Płd.Mendoza,Buenos Aires, tango show,Andy, pampa argentyńska,wodospady Foz de Iquasu,podróżnik, Paweł Krzyk,łodzianin, Wodospady na IQASU po stronie argentyńskiej na rgentyńskim rancho, państwo w Ameryce Płd.Mendoza,Buenos Aires, tango show,Andy, pampa argentyńska,wodospady Foz de Iquasu,podróżnik, Paweł Krzyk,łodzianin, Buenos Aires,państwo w Ameryce Płd.Mendoza,Buenos Aires, tango show,Andy, pampa argentyńska,wodospady Foz de Iquasu,podróżnik, Paweł Krzyk,łodzianin,