Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Kolumbia

Spis treści

Kolumbia, relacja z podróży

Dodano: 07-10-2013

Kolumbia

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Zwiedziłem ten południowo amerykański duży kraj w czasie podróży dookoła globu, w IV kwartale 2013 r. Wyjazd samotny, który rozpoczął się kłopotami w Polsce, gdyż mój pociąg z Łodzi do Warszawy pod Grodziskiem Maz., na przejeździe kolejowym, trafił w … samochód osobowy. Później się dowiedziałem, że zginęła matka jadąca z dwójka dzieci. Cóż , duże nieszczęście, ale ja mam big problem, gdyż pociąg czeka na komisję,  ja mam za 2,5 godziny odlot, a jestem od Warszawy w odległości 50 km!!! Wychodzę z bagażem w lesie na tory, i idę na przejazd, skąd przygodnie spotkana kobieta dowozi mnie na Okęcie.

Przyleciałem do stolicy Kolumbii Bogoty, przez Frankfurt, na bilecie RTW (dookoła świata). Wymieniam USD na COP (kolumbijskie Peso: 1 USD= 18.800 COP), a następnie taxi do mojego Sue Hostal w centrum historycznej dzielnicy Candelaria (cra 3,nr12 c-18,- 82zł/2 noce, wart polecenia). Dla ułatwienia ceny będę podawał w USD. Następnego dnia, po… dłużącej się nocy (-7g różnicy czasowej), zwiedzam centrum i główne zabytki miasta. Dzielnica Candelaria jest najciekawszą, niskie kolorowe stare domy, często w barwnym graffiti. Idę w prawo od hotelu do dolnej stacji kolejki na Górę Monserate (bilet w obie strony 8,1 USD). To taka kolejka szynowa, jak na Gubałówkę, ale ta jedzie stromo ok. 45 st. , i połowę trasy w tunelu.  Na górze ładna panorama na ponad 7,5 mln. Bogotę, stolicę prawie 47 mln. Kolumbii. Nad środkiem miasta wisi, chyba smog- wygląda jak ciemniejsza chmura. Widok na całą kotlinę Bogoty. Leży na wysokości 2640 m. w Kordylierze Wsch. (Andy). Jest chłodnawo, jakieś 12-15 stopni, a to niedaleko równika. Nic dziwnego, to przecież wyżej niż nasze Tatry. Na szczycie Monserate znajduje się sanktuarium katolickie z droga krzyżową obok. Kościół prawie bez ozdób, stragany, knajpki, i… posterunek policji turystycznej. Na sąsiednim szczycie widzę postać Chrystusa, również tutaj pozazdroszczono jej Rio, podobnie zresztą jak w wielu miastach Ameryki Płd., … i nie tylko. Po zjechaniu w dół idę do centrum starego miasta ulica milenijną. Nowoczesny trakt z deptakiem i komunikacją autobusową. Co chwila stragany sprzedawców ulicznych: od soków, orzechów kokosowych, pierożków, po art. spożywcze i techniczne. W centralnej części miasta znajduje się kilka kościołów (ok. 88% mieszkańców jest katolikami). Mnie najbardziej spodobał się kościół franciszkański Tercera, ze wspaniałymi drewnianymi, czarnymi ołtarzami. Na zdjęciach niżej: domy w Candelaria i ten kościół.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl Zwiedzam Muzeum Złota, które tutaj reklamują jako największe w świecie. Na 7 kondygnacjach mnóstwo  ładnie pokazanych, wyrobów złotych i nieco glinianych, z czasów prekolumbijskich. Obok harmider uliczny, sprzedawcy, grajkowie, czyściciele butów, rodziny indiańskie sprzedające własne wyroby z kolorowych sznureczków, i kilka galerii sklepowych z pamiątkami. Obok także Muzeum Szmaragdów. Chciałem wejść ale zniechęciła mnie kolejka po bilet, z długaśną rejestracją:  paszport i … 5 minut stania.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Wyłączona z ruchu ulica przy muzeach, prowadzi do głównego Placu Bolivara, z katedrą i „budynkami oficjalnymi”. Jest południe, ok.13.00, chyba przerwa na lunch, mnóstwo ludzi. Na placu gołębie i sprzedawcy „wszelkiej maści”, również osoby z osiodłanymi lamami. Na załączonym niżej zdjęciu pokazuję sklepik z… wyrobami z kokainy. A na drugim to co mnie zastanawiało: cóż to może być? Stoi sobie człowiek z tyczką z tabliczką: 200 Peso= 1 minuta. Po podejściu bliżej zauważyłem, że do tego kija ma przywiązanych solidnymi sznurkami … kilka telefonów komórkowych: to była wypożyczalnia komórek. Chcesz pogadać, proszę bardzo: 1 minuta= 0,11 USD. Później widzę, że to zjawisko bardzo częste, także w innych miastach.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Drugiego dnia już o 5-j taxi zawozi mnie na główny terminal autobusowy Salitre (15 mni.,8 USD). Wsiadam do autobusu firmy Los Libertadores aby dojechać do Tunja (153 km, 3 godz., 10,2 USD). Widoki podobne nieco do naszych zielonych Beskidów, tylko te … chmury, są jakoś tak …nisko, jakby na wyciągnięcie reki. Nic dziwnego Tunja jest na wysokości 2820 m., widoki po drodze nie pozwalały pospać. Pora roku tutaj: w zasadzie późna wiosna, kwitną ziemniaki i dojrzewa zboże, ale są tez pola z różną wegetacją, od siewu do zbiorów. Widać, że zbierają plony kilkakrotnie. Nic dziwnego, prawie równik, wilgotno, i temp. 15-20 st.C. Zostawiam bagaż w Hotelu Suiza k. dworca, i jadę dalej mniejszym busem, tzw colectivo, do Villa de Leyva (38 km, 1,5 g., 3,2 USD). Wybieram taxi i jadę nim zwiedzić okolicę (2 g., 27 USD). Mam często spotykany problem, nikt nie mówi po angielsku- muszę radzić sobie po hiszpańsku i … językiem turystycznym. W odległości 3-4 km od siebie zwiedzam: słoneczne obserwatorium Indian Musików- archeologiczne stanowisko El Infiernito (wstęp 2,7 USD), a później dominikański kościół i klasztor Ecce Homo (muzeum, wstęp 3,2 USD). Przy klasztorze panorama kotliny górskiej.  Ostatnim punktem mojej wycieczki było muzeum El Fosil (wtęp 3,2 USD), z dobrze zachowanym 11 m. skamieniałym szkieletem kronozaura, którego uważa się za jednego z największych morskich gadów w historii naszego globu. W drodze powrotnej podziwiam centrum 10 tysięcznego kolonialnego miasteczka, jakim jest Villa de Leyva. Jest uważane za jedna z najpiękniejszych, XVI wiecznych kolonialnych wiosek Kolumbii. Zachwycały mnie uliczki i kolorowe domy. Na zdjęciach niżej El Infiernito oraz kronozaur.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Ruszam dalej z dworca autobusowego colectivo do Raquira (26 km,40 min, 2,7 USD). Jest to turystyczne miasteczko w górach, gdzie głównym zabytkiem jest plac z kościołem i glinianymi figurami. W przyległych bardzo kolorowych uliczkach, w co drugim domu, znajduje się sklep, z przede wszystkim glinianymi pamiątkami. Nic nie kupiłem bo za kruche. Ne ma „chińszczyzny”, ale są wszystkie motywy, począwszy od regionalnych, a skończywszy na … postaciach z bajek, shreku,  czy ogólnoświatowych: kotów itp. Jedna godzina na miejscu wystarczy. Wracam wieczorem do hotelu w Tunja (można spać w cenach 8-20 USD/pokój). Na zdjęciach uliczka w Raquira oraz … pozujący mi „kowboj”.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kolejny dzień przeznaczyłem na zwiedzenie kolumbijskiej Wieliczki  w Zipaquira. Wracam do Bogoty i na dworcu aut. Norte przesiadam się na colectivo, które dowozi mnie tam, w ciągu 50 minut i 2,5 USD. Wbrew pozorom Zipaqira i Wieliczkę łączy to samo: oba miasta wyrosły na wydobyciu soli kamiennej, i w obu wybudowano podziemne świątynie katolickie. W centrum pokazują mi: tam w lewo jest stare miasto i katedra solna. To w lewo wynosi 3km, gdzie w zboczu góry wykonano wejście do katedry (podjechałem taxi, 2 USD- jestem z głównym bagażem). Po zakupie biletu (7,8 USD- dla seniora, od 60 lat), zostawiam plecak na murku za wejściem. Przez 2 godziny podziwiam drogę krzyżową  i katedrę z ogromnym krzyżem na końcu, które wykonano w dużych wyrobiskach kopalni solnej. Zwiedza się idąc 1300 m. chodnikami w dół, do… sklepików z pamiątkami, gdzie też można popatrzeć na film 3D o wydobywaniu kopalin tego kraju. Obecnie nadal wydobywa się sól, tyle że na głębokości ok.2000m, i … teraz nie wydobywa się już skały, lecz wypłukuje sól pod ziemią.  Wracam do centrum turystycznymi wagonikami (taniej niż taxi). Godzina na zwiedzanie historycznego centrum wystarczyła. Najciekawszy był plac główny, który pokazuję na zdjęciu niżej, obok zdjęcia katedry podziemnej.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Następnie już szybki przejazd do Bogoty na lotnisko i krótki przelot do Neivy, która jest dla mnie sypialnią i bazą do wyjazdu, w kierunku głównego miejsca archeologicznego Kolumbii- San Augustin. Problemem w Neivie (dla następców) jest hotel. Ten w którym byłem Hotel Americano, jest zdecydowanie za drogi w stosunku do oferowanych warunków. Kolejny dzień był trudny organizacyjnie z uwagi na: roboty drogowe, i duży ruch na drodze potężnych cystern. Wszystko się udało ale o 3 godziny dłużej niż zamierzałem. Ale po kolei: 6,40 wyjazd colectivo do Pitalito (5 g, 12,4 EUR). Szybka przesiadka na taxi z dosiadką do San Augustin. A cóż to takiego? –służę: taxi, która rusza jak się napełni do ostatniego miejsca (łącznie to 227 km, a taxi 30 min/3,2 USD). Postanawiam zwiedzić główny zabytek: Parquo Archeologico (3 km za tym miasteczkiem- colectivo 0,6 USD). Jest to największy zabytek Kolumbii. Pochodzi z okresu prekolumbijskiego. Odkryto tutaj różnej wielkości kamienne postacie bóstw i ludzi, z okresu od V wieku p.n.e. do XV wieku n.e. Zabytki te zwiedza się w czasie 2 godzin, chodząc ścieżkami po rozległym terenie, wśród grającej cykadami gęstej tropikalnej dżungli. Czekając na napełnienie się taxi patrzę na życie wokół: małe zaprzęgi konne, pomysłowe stragany z orzeszkami, obieraniem mango, czy też produkcji słodkiej masy: z orzechów i… nie wiem czego jeszcze (patrz zdjęcie niżej, obok zdjęcia figur bożków). Wokół San Augustin, niewielkiego żyjącego z turystyki miasteczka, znajdują się nieco oddalone, jeszcze dwa miejsca podobnego typu (można je odwiedzić w ciągu dwóch dni). Z innych atrakcji możliwy jest też np. rafting, na przepływającej w pobliży, głównej rzece kraju Magdalenie (Rio Magadalena). Ja odpuściłem… i wracam z powrotem tą samą drogą do Neivy , gdzie jestem późnym wieczorem. Dla następców podpowiadam skorzystanie na tej trasie z autobusów firmy Boliviana (tańsze, luksusowe, klimatyzowane, i jadą na dłuższych trasach- np. z Bogoty).

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Rankiem udało mi się naprawić okulary, które… „kuna” mi się złamały! Znalazłem optyka w markowym punkcie, który mi je … zespawał, w ciągu 10 minut. Chyba się nie pomylę twierdząc, że „konia z rzędem” temu kto znajdzie taki sposób naprawy w naszym pięknym kraju- byłaby tylko wymiana moich szkieł do innej oprawki (!!!). Ten  dzień był głownie transportowy: od południa przemieszczam się samolotami z Neivy przez Bogotę do Cartageny. Dzień kończę noclegiem w: miłym, dobrze zorganizowanym, niedrogim, i do tego w centrum starówki: Hostelu El Viajero ( wart polecenia,52zł/noc/łóżko). Obsługa jako jedyna w moich dotychczasowych hotelach rozmawia po angielsku. Pierwszy dzień spędzam na wykupionej w hotelu wycieczce do wulkanu błotnego De Lodo El Totumo (od 9 do 14,30/27 USD z posiłkiem). Wystaje sobie z ziemi kilkudziesięciu metrowy stożek, w środku którego, kilka metrów poniżej krateru, jest… ciemno szare płynne błoto. To błoto w kraterze sięga w  głąb ziemi na ponad 2000 metrów. Fajna głębokość- temp. na powierzchni ok. 27 st. C. Oglądałem w czasie podróży już kilka wulkanów tego typu, ale dopiero tutaj wlazłem do tego błocka po szyję. Masują tam klientów na leżąco- pływają samoistnie , bo nie sposób tam się zanurzyć, przez ok.3 minuty. Potem jak się wyjdzie z dziury zgarniają rękami nadmiar błocka, i idzie się wstępnie wymyć, do odległej o jakieś 100 m. wody morskiej. Na koniec  prysznic, i na lunch, nad zatokę morską w pobliżu Cartageny. Plaża nieciekawa a piasek w kolorze… brudnym.  Ostatni mój dzień w Kolumbii spędzam na zwiedzaniu miasta Cartageny, urzekającego architekturą kolonialną. Miasto posiada dwie części nową i starą. Ta druga dzięki swoim wąskim uliczkom, balkonom, zachowało klimat tamtych czasów. Cartagena posiada fortyfikacje okalające miasto dwoma rzędami murów, które ją broniły przed najazdami piratów. Na zdjęciach stożek wulkanu i uliczki Cartageny.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Można zwiedzić kolejne kościoły i klasztory, fortecę, zamek obronny, ale i Muzeum Złota. Specjalnością tego kraju są również szmaragdy, ale i kawa. Jest smaczna i aromatyczna. Można spotkać na ulicach, zwłaszcza rano osoby proponujące ten napój, w małych kubeczkach z termosów. Nie byłbym mężczyzną gdybym nie zauważył u pań bujnych zaokrągleń, zwłaszcza z tyłu. W sklepie z bielizną damską zrozumiałem dlaczego, gdy zobaczyłem specjalne wkładki … w majtkach. Widać taki typ urody jest w tym rejonie świata … bardziej  doceniany. Zaciekawiony patrzyłem na kolejkę klientów pod drzewem, przed jedno-osobowymi biurami pisania… na maszynie. Na zdjęciach: poranna kawiarnia uliczna i… maszynopisanie.

www.wedrowkizpawlem.pl

www.wedrowkizpawlem.pl

Kolumbia-mapka trasy

Skończyłem zwiedzanie tego wielkiego  katolickiego kraju (ponad trzykrotnie większa pow. od Polski).  Udało mi się w stosunkowo krótkim czasie zobaczyćjego najciekawsze miejsca. Pokazuję obok mapkę z całą trasą.

Następny etap tej wyprawy znajdziesz na HAWAJACH (kliknij).

Nieco później możesz również  zobaczyć film, który nakręciłem w tym kraju.