Dziennik z trasy

Rady dla początkujących

Turcja, stolice: Ankara i Istambuł, relacja z podróży

Ankara i Istambuł

Tekst i zdjęcia: Paweł Krzyk

Ankarę i Istambuł w Turcji zwiedzam podczas długiej podróży, która nazwałem: „Zakaukazie i okoliczny Jedwabny Szlak”,  w październiku  2012 roku. Wcześniejszą relację znajdziesz tutaj: Turcja  południowo -wschodnia.  Wjechałem do regionu Anatolii Środkowej ze starożytnej Antiochii , obecnie Antakyi. Mój autobus pokonał odległość od granicy z Syrią do stolicy Turcji przez 10 godzin (ok.700 km). Na dworcu autobusowym od razu kupuję bilet dalej na pojutrze do Istambułu (454 km, 6,5 godziny,24,8 USD).  Firma autobusowa Metro odwozi  mini busem swoich klientów do centrum miasta obok Placu Ulus. Bezwiednie zaoszczędziłem czasu i kłopotu. Zarezerwowałem sobie przed wyjazdem mały Hoteli Sana w centrum miasta. Mam tylko ok.800 metrów piechotą (płacę 15 EUR).  W pobliżu jest mnóstwo innych hoteli różnych klas. Mam na Ankarę mnóstwo czasu więc z okazji niedzieli nieco odpoczywam i ruszam w miasto dopiero ok. 12- tej. Ankara jest także starym miastem, choć jeszcze niedawno małym i bez większego znaczenia. Swój obecny rozwój zawdzięcza strategicznemu położeniu będącej tu bazy wojskowej, w czasie wojny  o niepodległość Turcji z początku XX wieku. Ta wtedy mała osada okazała się idealnym miejscem na siedzibę rządu i władz nowo powstałej Republiki Tureckiej. Wyznaczono ulice itd. , by po kilku latach było ludności wielokrotnie więcej, obecnie ponad 4,5 miliona. Zanim Ankara została stolicą tylko raz w czasie swojej historii odegrała równie ważna rolę: w 25 r p.n.e. została stolicą rzymskiej prowincji Galacji, i osiągnęła populację ok. 200 tysięcy mieszkańców. Nosiła kilka nazw: Ankala, lub Ankuwasz, Ancyra, Sebaste. Stolica  jest od 13 pażdziernika 1923 r. Miasto położone na Wyżynie Anatolijskiej rozłożone jest na kilku niewielkich wzgórzach. Centralnym miejscem jest Plac Ulus (Plac Ludowy), a jedną z głównych ulic odchodzący z niego Ataturk Blv. W pobliżu znajdują się główne zabytki. Na placu pomnik Zwycięstwa z centralną postacią Ataturka na koniu. Z uwagi na to że jutro (poniedziałek) są nieczynne muzea, dzisiejsza niedzielę przeznaczyłem na odwiedzenie dwóch muzeów i Ankara Kalesi ((twierdza).

Muzeum  Etnograficzne (wstęp 2,8 USD) jest niewielkie, i prawdę mówiąc… nie jest godne polecenia. Poszedłem pod górkę w kierunku Twierdzy Ankara (Kalesi) i trafiam na bazar. Najpierw był to „pchli targ ze starociami: „ szwarc mydło i powidło”. Zjadłem kebab i dalej już bazarowe sklepy : tańsze droższe, z mnóstwem ludzi. Sklepy dla miejscowych, nie ma turystycznego… chłamu. Co chwilę coś kosztuję z miejscowych smakołyków. Wokół ulice  starszej części miasta.

W końcu  nie patrząc na mapę stoję przed  Bramą Zamkową (Hisar Kapisi), z basztami z obu stron. Baszt zostało obecnie jeszcze 15. Po wejściu zaskoczyły mnie złym stanem technicznym budynki starego miasta wewnątrz twierdzy. Tam normalnie mieszkają ludzie, sklepiki, samochody, i niektóre domy rozpadające się ze starości. Za to z blanków twierdzy niesamowita panorama wokół na miasto. Wewnątrz znajduje się XII wieczny najstarszy meczet w Ankarze Allaettin  (dostępny tylko z zewnątrz-zamknięty).

Idąc w dół od Bramy Zamkowej z lewej strony znajduje się najciekawsze moim zdaniem Muzeum Cywilizacji Antolijskiej (wstęp 8,3 USD). Zgromadzono tu chyba wszystkie najciekawsze artefakty historyczne z wszystkich okolicznych miejsc, a te miejsca należą przecież do najstarszych na ziemi. Patrz wcześniejsze relacje.  Bardzo ciekawe zabytki od czasów epok kamiennych (paleolit i neolit), epokę brązu, asyryjskich kolonii handlowych, działy: Hetytów, Frygów, Urartyjczyków, Greków, Rzymian…  To prawie historia ludzkiej cywilizacji w jednym miejscu. Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale uważam to muzeum za godne odwiedzenia. Warto zajrzeć  tez do małego parku wokół muzeum , w którym poustawiano sporo różnych większych artefaktów.

Zaczęło padać , więc wracam z piwkiem do hoteliku.Rano ciągle mży. Przed południem przejaśnia się więc idę do Roma Hamamlari (łaźnie rzymskie Karrakali z początku II wieku n. e.- wstęp 1,7 USD) Duży teren łaźni obejmował również szkołę zapasów tzw.  palestrę. Dzisiaj niewiele pozostało, poza fundamentami tych ogrzewanych łaźni i podstawami kolumn. W pobliżu eksponowane są również rzymskie inskrypcje i pyty nagrobne z terenu Ankary. Nieco pod górkę z od łaźni znajdują się ruiny Świątyni  Augusta i Romy. Przy ścianie świątyni z czasów rzymskich znajduje się XV wieczny Meczet Haci Beyram, wraz z grobowcem miejscowego XV wiecznego świętego Haci Beyram  Veli,- założył filię bractwa  derwiszy.

Zmieniam kierunek wędrówki pieszej przez miasto w kierunku nowej Ankary. Od placu Ulus idę w dół w kierunku dworca kolejowego. Tam w prawo i przy wiaduktach w lewo, i po godzinie spokojnego spacerku jestem w Mauzoleum Anit Kabir. Kompleks obiektów mauzoleum jest niezwykle okazały i znajduje się na ogromnym strzeżonym przez wojsko terenie. Po kontroli podobnej do samolotowej idzie się długą aleją wśród drzew do wielkich schodów, za którymi znajduje się kolejna długa aleja z posągami lwów. Na jej końcu duży plac z rodzajem neoklasycystycznej Świątyni, w której znajduje się marmurowy sarkofag  Mustafy Kemala Paszy- „Ataturka”. W budynkach wokół placu jest m. innymi  Muzeum Ataturka , i np. samochody podarowane temu przywódcy narodu tureckiego. Mauzoleum wybudowano w latach 1944-1952. Z Mauzoleum roztacza się wspaniały widok na miasto.

Wracam z powrotem przez bazar spożywczy, w którym podobały mi się okazałe stoiska z warzywami i owocami oraz z… rybami.

Późnym  wieczorem po 23-j odjeżdżam nocnym autobusem do wcześniejszej stolicy Istambułu, który po 6-j rano następnego dnia przywitał deszczykiem. Problemem w tym ogromnym mieście jest terminal na którym trzeba wysiąść (jest kilka). Pytaj podając dzielnicę w której masz hotel. Firma autobusowa Metro ma bezpłatne minibusy do centrum takiego miejsca (dzielnicy…). Ja podjechałem  ich minibusem,a potem aby dostać się do dzielnicy Sultanahme,t miałem do wyboru: metro i tramwaj (2x 0,8 USD) lub taxi (5,5 USD). Wybrałem taxi. Mój hotel Cordial House ul. Peykhane Sokak 29 znajduje się w centrum (rez. internetowa). Stąd miałem niedaleko wszędzie na piechotę. Jestem w największym 15- milionowym mieście Turcji, o ciekawej i burzliwej 2600 letniej historii. Najpierw byli tu Grecy w Byzantion i Chaldekon (po 2-j stronie cieśniny). Potem rządzili tutaj, lub mieli na rządy wielki wpływ możni  ówczesnego świata. Że wymienię tylko niektórych: Ateny, Sparta, Aleksander Wielki. Był okres rzymski już Bizancjum z podziałem cesarstwa rzymskiego z stolicami w  Rzymie  i Bizancjum. Około roku 330 n.e. cesarz Konstantyn Wielki, po ustanowieniu stolicy Cesarstwa Wschodniego  zmienił nazwę miasta na Konstantynopol. Właśnie Cesarstwo Bizantyjskie spowodowało  w kościele katolickim tzw. schizmę wschodnią, w wyniku której powstało prawosławie. Różne próby zdobycia Konstantynopola przez późniejszych zdobywców, kończyły się zwykle niepowodzeniem. Byli tu także krzyżowcy. Zdobył to miasto dopiero Mehmed II Zdobywca sułtan Imperium Osmańskiego, i zmienił nazwę na Istambuł (Stambuł), czyniąc go stolicą. Zbudowano Pała Topkapi, który do XIX w. był siedzibą osmańskich sułtanów. Po przegraniu wraz z Niemcami I wojny światowej (byli w sojuszu), oraz rewolucji Ataturka w latach 1918-1922, Istambuł  przestał być stolicą na rzecz Ankary. Pozostał jednak gospodarczym i kulturalnym  centrum Turcji. Miasto leży z obu stron cieśniny Bosfor pomiędzy Morzami Marmara i Czarnym. Centrum znajduje się od strony M. Marmara.

Ale dosyć historii. Zwiedzałem Istambuł przez ostatnie dwa dni mojej wyprawy. Rozpocząłem  od sztandarowych pozycji z listy największych zabytków tej „ Bramy Orientu”. Świątynia Mądrości Bożej, Hagia Sofia jest najsłynniejsza. Obecnie kościół- meczet – muzeum (wstęp 13,9 USD), niemiłosiernie prawie rozdeptywany przez tłumy turystów. Dawniej kościół chrześcijański (IV wiek), wielokrotnie przebudowywany po pożarach i trzęsieniach ziemi, by w końcu w czasach osmańskich, stać się meczetem. Liczne groby sułtanów. Mozaiki na ścianach pochodzą z IX wieku i później, gdyż wtedy cofnięto zakaz przedstawiania w świątyniach islamskich postaci ludzkich. Wcześniejsze zostały zniszczone. W środku  wspaniałe wnętrze z wysoką kopułą, kolumnami , żebrami i licznymi (170) otworami okiennymi (efekt tajemniczego półmroku).  Z lewej strony od wejścia słynna „płacząca kolumna z  łzawieniem marmuru, mająca pomagać na impotencje i choroby oczu. Z kilkudziesięciu zdjęć pokazuję tylko dwa.

Obok Hagii Sofii jest Haseki Hudrem Hamami, czynna w zabytkowym XVI wiecznym wnętrzu łaźnia turecka. Idąc dalej  XVII wieczny Meczet Sułtan Ahmet (Błękitny Meczet). To najpiękniejszy i najsłynniejszy meczet Istambułu, w którym istnieje ponad 2850 tego typu świątyń. Ma pięknie zdobione kopuły i również nisko zawieszone oświetlenie.

Miejsc do zwiedzania , a zwłaszcza meczetów (bezpłatnie), jest jeszcze mnóstwo. Nie będę ich tutaj opisywał. Wsiadłem do autobusu turystycznego na placu obok H. Sofii, i objechałem  pozostałe główne zabytki (bilet 20 EUR, 1,5 godz., duży odkryty bus piętrowy typu wsiadam- wysiadam). Reszta dnia minęła  mi w ten sposób wyjątkowo szybko na oglądaniu miasta (patrz ewentualnie: film z wyprawy,  w sklepie). Pod wieczór utknąłem na Wielkim Bazarze. Spędziłem tam mnóstwo czasu, aż w końcu znudziły mnie stoiska dla turystów (ok.90%). Bazar bardzo egzotyczny  w większości kryty z pięknymi kopułami dachu.

Wieczorem o 20- tej odwiedziłem Hodja Pasha na spektaklu „ Dance show” (19,8 USD). Jest to profesjonalny,  prawie 2-godzinny,  pokaz tańców i muzyki tureckiej. Po drodze zaczepiał mnie proponując  czyszczenie butów, taki profesjonalny  „czyścibut”- byłem w sandałach, chyba sobie … robił z nudów.

Drugiego dnia (24.10) ide rano do Pałacu Topkapi (wstep 13,9 USD). Pałac nie ustępuje klasą  Hagii Sofii. Od strony głównej bramy do pałacu wspaniały widok wokoło. Z każdej strony jest coś na czym warto „oko zawiesić”. Kompleks pałacowy zajmuje powierzchnię ok. 70 ha. Od jednego z przewodników bardo licznych wycieczek podsłuchałem , że  jest dwa razy większy niż Watykan. Pałac znajduje się na wzgórzu z widokiem na całą okolicę. W pałacu dziedzińce i liczne pomieszczenia muzealne (zakaz foto). Tłumy jeszcze większe niż wczoraj i dłuższe kolejki.

Po południu pojechałem na wycieczkę  statkiem wycieczkowym na Cieśninę Bosfor (5 godz., 34 EUR z posiłkiem). Cieśnina  na torze wodnym posiada długość 32 km. Ogląda się najpierw płynąc w strone Morza Czarnego. Statek ma dwa stopy w wioskach. Przepływam pod oboma mostami łączącymi Europę z Azją (tylko drogowe bez ruchu pieszego). Ta ogromna metropolia posiada również wiele innych miejsc godnych odwiedzenia, czego przykłady widziałem z pokładu statku.

Mnie niestety zabrakło czasu na więcej- może kiedyś  przy innej okazji? Na jednym ze stopów zrobiłem fotkę nowoczesnemu człowiekowi  od ostrzenia: nożyczek, noży…  Ten młody motocyklista miał : agregat prądotwórczy i szlifierkę robiąc te usługi , a poruszając się  tym motocyklem! Na końcu w centrum spotkałem takie pływające miasto wycieczkowe.

Moja 53 dniowa podróż dobiegła końca. Jutro odlatuję do domu. Cieszę się z ogromnych długości przejechanych dróg, po różnych odnogach historycznego Jedwabnego Szlaku. To było  głównym celem tej samotnej wyprawy. Niejako na dokładkę, zwiedziłem częściowo z grupą przyjaciół, państwa zakaukaskie. Tym razem było to 8 państw i terytoriów. Zapraszam niedługo do sklepu po film z tej wyprawy. Pozdrawiam czytelników tych relacji.

Paweł  Krzyk

 

 

 

 

 

Komentarze

2 komentarze

  1. Lucyna z Australii napisał(a):

    Z ciekawością oglądam Twoje światowe wedrówki z komentarzami i fotografiami. Bardzo… bardzo ciekawe i pouczające. zawsze mówili że podróże kształcą.Zazdrościć można zdrowia i chęci do podróży.Zupełnie przypadkowo Piotruś wszedł na Twoją stronkę. Ciekawa i interesująca.Pozdrawiam Was serdecznie i życzę szczęśliwych podróży.
    Lucyna z Australii

  2. redaktor napisał(a):

    Dzięki Lucyno i Piotrze za miłe słowa. Właśnie wróciłem z objazdu po łódzkich cmentarzach. Pozdrawiam Was z lekko zimowej Łodzi.
    Paweł

Skomentuj