W dniu wyjazdu z Kinszasy dotarłem do lokalnej rybnej knajpki grilowej w pobliżu lotniska. Duży plac z grilami ze stalowej beczki, na których w pojemniki z liści zawinięto kawałki ryby w pikantnej zupie i do tego kawałki kasawy. Pyszne, zwłaszcza w towarzystwie ceremoniału i wszelkiej maści sprzedawców, trup miejscowych aktorów- dziwaków…
Za swoje motto podróżnicze uważam „tego co zobaczyłeś i przeżyłeś nikt Ci nie zabierze”. Mogę to udowodnić niestety na własnym przykładzie. Byłem bardzo zapracowanym przedsiębiorcą. W 1994r. na skutek niefortunnych decyzji urzędników administracji państwowej, zatrzymano moją firmę w rozwoju na ponad dwa lata, do czasu cofnięcia decyzji przez Ministerstwo… To wtedy zacząłem podróżować i zrozumiałem też, że jest czas na pracę, ale też musi być i na wypoczynek. więcej o mnie



