Jedziemy coraz dalej w kierunku środka libijskiej Sahary. Podczas postoju wśród wojskowych, dołączyły do nas dwa kolejne samochody przystosowane do poruszania się po piaskach. Mamy pustynnego przewodnika oraz kucharza. Do wieczora powinniśmy dojechać do Al Samah- bazy wydobywczej ropy naftowej firmy libijskiej i amerykańskiej. 100 kilometrów po piaskach, gdzie nie ma drogowskazów, a drogę wyznaczają od czasu do czasu opony lub beczki wypełnione piaskiem.
Za swoje motto podróżnicze uważam „tego co zobaczyłeś i przeżyłeś nikt Ci nie zabierze”. Mogę to udowodnić niestety na własnym przykładzie. Byłem bardzo zapracowanym przedsiębiorcą. W 1994r. na skutek niefortunnych decyzji urzędników administracji państwowej, zatrzymano moją firmę w rozwoju na ponad dwa lata, do czasu cofnięcia decyzji przez Ministerstwo… To wtedy zacząłem podróżować i zrozumiałem też, że jest czas na pracę, ale też musi być i na wypoczynek. więcej o mnie



