zaprowadził nas do grobu w korycie suchej rzeki… pośrodku niczego.
To był pusty grób Bou Khadeja. Zaś opowieść jest taka: około 45 lat temu syn libijskiego przywódcy kraju, Kadafiego, kupił stado wielbłądów w Sudanie i wynajął pastuchów, aby je przepędzili przez pustynię do Syrty. Po drodze jeden z pasterzy poszedł zapolować na gazelę i zgubił się. Myślał, że umrze samotnie i wykopał sobie grób, w którym spał siedem dni. Potem dziadka Abdula odnaleziono. Grób pozostał, a miejsce otrzymało nazwę od niego.



